Wybory parlamentarne w Estonii w roku 1995

WYNIKI WYBORÓW

688 punktów wyborczych w całym kraju otwartych było w niedzielę 5 marca od godz. 9 rano do 8 wieczorem. Przebieg głosowania obserwowała grupa obserwatorów ze Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE z Norwegiem Are Naessem na czele. Frekwencja wyniosła w skali całego kraju 68,9% (na 791 957 uprawnionych do głosowania, do urn udało się 545 770). Największa była w wyborczych okręgach w stolicy, najniższa w, uważanym za twierdzę prawicy, mieście Tartu (patrz tabela).

Frekwencja wyborcza w poszczególnych okręgach

Tallinn: Haabersti, Põhja-Tallinn, Kristiine                                58 993 42 861 72.7%

Tallinn: Kesklinn, Lasnamäe, Pirita                                          79 238 56 443 71.2%

Tallinn: Mustamäe, Nõmme                                                     64 938 48 735 75.0%

Harjumaa, Raplamaa                                                              86 590 60 147 69.5%

Hiiumaa, Läänemaa, Saaremaa                                               56 225 38 319 68.2%

Lääne-Virumaa, Ida-Virumaa                                      95 634 63 611 66.5%

Järvamaa, Viljandimaa                                                74 854 50 540 67.5%

Jõgevamaa, Tartumaa                                                             63 700 42 488 66.7%

Tartu                                                                                      64 261 41 745 65.0%

Võrumaa, Valgamaa, Põlvamaa                                              83 119 56 043 67.4%

Pärnumaa                                                                               64 405 44 838 69.6%

(Źródło: Riigi Teataja)

Przygniatające zwycięstwo odniosła, zgodnie z oczekiwaniami, postkomunistyczna koalicja Koond-Erakond Maarahva Ühendus (KMÜ). Zdobyła 32,23% głosów, przekraczając jako jedyne ugrupowanie, liczbę stu tysięcy zyskanych głosów (174 248). Oznaczało to wprowadzenie do Riigikogu 41 posłów. Drugie i trzecie miejsca zajęły (także postkomunistyczne) Reformierakond i Keskerakond, uzyskując zbliżone poparcie. Nieco więcej głosów dostała liberalna Partia Reform – 87 531 (16.19%). Zdobyła 19 miejsc w parlamencie. Centryści Savisaara zyskali tylko trzy mandaty mniej. Ich rezultat wyborczy to 14,17 proc. (76 634 głosy). Największe poparcie spośród list grupujących antykomunistów i prawicę zdobyła koalicja Isamaa/ERSP. Było to jednak aż cztery razy mniej, niż uzyskał zwycięski blok KMÜ, bo tylko 7,85% (42 493 głosy). W Riigikogu znalazło się tylko 8 posłów z tej listy. To prawie pięć razy gorszy wynik, niż trzy lata wcześniej. Wówczas Isamaa i ERSP, startując oddzielnie, wprowadziły do parlamentu 39 posłów. Zbliæony rezultat osiągnęły listy Umiarkowanych (Mõõdukad), MKoE! i Prawicowców. Wprowadzili oni, kolejno, sześciu, sześciu i pięciu, swoich kandydatów. Ci pierwsi zdobyli 5,99% poparcia (32 381 głosów), Rosjanie tylko jedną dziesiątą procenta mniej (31 763 głosy), a Parempoolsed otrzymali poparcie 27 053 wyborców (5,00%). Pozostałe dziewięć list nie osiągnęło wymaganego progu 5 proc. Najlepiej wśród przegranych spisała się prawicowa koalicja Parem Eesti/Eesti Kodanik, ale i im zabrakło sporo, bo ok. 7,5 tys. głosów (3,61%-19 529 głosów). Ponad 10-tysiźczne poparcie uzyskały jeszcze tylko Tuleviku Eesti Erakond (2,57%-13 907 głosów) i kryptokomunistyczna lista Õiglus (12 248 g³osów-2,27%). Inne ugrupowania uzyskały w sumie 3,97 procent poparcia (21 468 głosów), a kandydaci niezależni 0,27 proc. 

Rozdział mandatów w VIII Riigikogu

LISTA WYBORCZA             ZDOBYTE GŁOSY (%)                    MANDATY (%)

KMÜ                                                  32.2                                                    40.6

Reformierakond                                  16.2                                                    18.8

Keskerakond                                      14.2                                                    15.8

Isamaa/ERSP                                     7.9                                                      7.9

Mõõdukad                                          6.0                                                     5.9

Meie Kodu on Eestimaa!                     5.9                                                     5.9

Parempoolsed                                     5.0                                                     5.0

Piętnastu posłów cieszących się największą osobistą popularnością znalazło się w parlamencie dzięki wyborowi bezpośredniemu (isikumandaadid), 34 wybranych zostało z list okręgowych (nimekirjamandaadid), a 52 dostało się do Riigikogu dzięki dobrym pozycjom na liście krajowej własnych ugrupowań (kompensatsioonimandaadid). Wśród piętnastki najpopularniejszych znalazło się 6 kandydatów KMÜ, w tym Arnold Rüütel, który zdobył indywidualnie najwięcej głosów w skali kraju – 17 189 (ponad trzy razy więcej, niż wynosiła w jego okręgu “kwota wyborcza”). Wymaganą liczbę głosów zdobyło także 6 reprezentantów Partii Reform, w tym jej lider Siim Kallas (czwarty w kraju) i jedyny w tym towarzystwie Rosjanin, Igor Gräzin. Pozostałe trzy mandaty pochodzące z wyboru bezpośredniego zdobyli liderzy swoich partii Savisaar (tuæ za Rüütelem-13 699 głosów) i Tarand z Mõõdukad (trzeci w kraju-11 422 głosy) oraz reprezentant Parempoolsed – Kaido Kama (szósty, z wynikiem 8225 głosów). Znaczący jest brak w tym gronie polityków Isamaa i ERSP, którzy przecież w dużym stopniu nadawali ton polityce estońskiej przez ostatnie trzy lata. W grupie kandydatów, którzy zdobyli mandat na poziomie okręgów wyborczych, dominowali, rzecz jasna, reprezentanci KMÜ. Jest ich 21, czyli ok. 2/3 ogółu. Siedem mandatów w ten sposób zdobyli przedstawiciele Keskerakond (m.in. Siiri Oviir i Tiit Made), cztery reprezentanci Partii Reform (m.in. Paul-Eerik Rummo). Trzydziesty w skali kraju pod względem poparcia był Tõnis Lukas (3 147 g³osów), a dwie pozycje za nim Siergiej Iwanow (4 093 g³osy). Byli jedynymi przedstawicielami Isamaa/ERSP i MKoE! w tej grupie. Natomiast jedynie dzięki wysokim lokatom na listach krajowych, do parlamentu weszli tak znani politycy, jak Mart Laar, Tunne Kelam, Jüri Adams (wszyscy Isamaa/ERSP), Ülo Nugis, Enn Tarto (Parempoolsed), Eiki Nestor (Mõõdukad), czy Ignar Fjuk (Reformierakond). W tej kategorii mandaty zdobyło: 14 przedstawicieli zwyciźskiego bloku (w wypadku Tõnu-Reida Kukka wystarczyło 98 głosów…), 9 członków Reformierakond, 8 z Partii Centrum, 7 osób z listy Isamaa/ERSP (najwięcej zdobył Tunne Kelam- 4335 głosów), po pięć osób z list Mõõdukad i MKoE! oraz czworo przedstawicieli Parempoolsed.

6646 głosów padło poza granicami kraju. Najwięcej w Kanadzie (18910, Szwecji (1656) i USA (1234). Zaledwie 9 w Szwajcarii, 13 na Ukrainie i 15 na Litwie. W sumie głosowano w 19 krajach. Sympatie polityczne estońska diaspora zdecydowanie skierowała ku prawicy (patrz tabela). 3898 głosów padło na Isamaa/ERSP , na listę Parempoolsed oddano głosów 448. W sumie, na ugrupowania prawicowe padło ponad 2/3 ogółu głosów. Z postkomunistów najlepszy wynik uzyskała Reformierakond, a zwycięzca wyborów – KMÜ, dostał tylko 7,1% “zagranicznych” głosów.

LISTA                         WYNIK OGÓLNY   WYNIK ZA GRANICĄ

KMÜ                                                  32.2%                         7.1%

Reformierakond                                  16.2%                         12.7%

Keskerakond                                      14.2%                         2.5%

Isamaa/ERSP                                      7.9%                          58.7%

Mõõdukad                                          6.0%                          6.1%

MKoE!                                               5.9%                          0.6%

Parempoolsed                                     5.0%                          6.8%

Warto przyjrzeć się wynikom poszczególnych ugrupowań, i generalnie, opcji politycznych, w porównaniu z wyborami 1992 r. Nie zapominając o tym, że w ciągu trzech lat uprawnionych do głosowania przybyło o 16%.

Bezdyskusyjne jest przesunięcie się sympatii społecznych zdecydowanie w lewo. Zwycięska w 1992 r. Isamaa (22%) i piąta wówczas ERSP (8,8%) 3 lata później zdobyły razem zaledwie 8 procent (w mandatach 39 – 8). Postkomuniści, skupieni w 1995 w KMÜ, trzy lata wcześniej mieli 13,6% (a więc ponad dwukrotny przyrost poparcia). Stan posiadania powiększyła lewica z Keskerakond (w 1992, jeszcze pod szyldem Rahvarinne – 12,3%, w 1995 – 14,2%). Umiarkowanym, uczestniczącym w rządach w l. 1992-1995, nie pomógł lewicowy program – stracili prawie 4 proc. O skali frustracji społeczeństwa zmęczonego radykalnymi reformami świadczy wzrost poparcia dla b. partii komunistycznej – skok w ciągu trzech lat z 1,6% do 2,3%.

POPARCIE POLITYCZNE ’92 – `95

Na podstawie rezultatów moæna przyj¹ę, æe przesuniźcie sympatii na scenie politycznej nast¹pi³o bardziej z pozycji antykomunistycznych na postkomunistyczne, aniæeli z prawicowych na lewicowe. Dowodem na to nie tylko wynik Mõõdukad, ale teæ sukces postkomunistycznych liberałów (Partia Reform, część KMÜ). Porażkę poniosły też przecież te prawicowe ugrupowania, które, posiadając ciążące ku etatyzmowi programy gospodarcze, najbardziej szermowały antykomunistyczną retoryką. Na klęskę prawicy w 1995 r. musiał mieć wpływ fakt rozdrobnienia tej części sceny politycznej (o ile w 1992 były tylko 3 liczące się listy prawicowe, to trzy lata później było ich 3 razy tyle). Inna, istotna zmiana, jeśli porównamy wyniki wyborów, to bezdyskusyjna porażka i w konsekwencji faktyczny kres politycznej egzystencji populistów (vide monarchiści) i dużej części radykalnej prawicy.

WIELKI POWRÓT

Wybory 1995 r. zakończyły się wielkim sukcesem postkomunistów (podobnie jak w 1993 w Polsce, 1994 na Węgrzech i w Macedonii, a w tym samym roku w sąsiedniej Łotwie) Trzy listy, które osiągnęły najlepsze wyniki, reprezentowały te właśnie środowiska. W sumie, KMÜ, Reformierakond i Keskerakond, otrzymały poparcie ponad 2/3 głosujących (62.66% – 338 413 głosów). To trzykrotnie więcej, niż w 1992. Wpływ na to miała nie tylko mobilizacja populistycznego elektoratu i zmęczenie społeczeństwa rządami prawicy, ale także doskonały wynik Partii Reform, która zagospodarowała większość liberalnego elektoratu. Jeśli dodamy do tego prawie 6 proc. poparcia dla, także mających w części komunistyczny rodowód, Umiarkowanych, to okazuje się, że Estończycy masowo zagłosowali za powrotem do władzy, tym razem już w niepodległym kraju, b. działaczy partyjnych i nomenklatury rządzącej w latach 1989-1992.

Poparcie dla postkomunistów (w %) – okręgami wyborczymi

lista I-III IV V VI VII VIII IX X XI
KMÜ 25.1 29.4 35.5 30.4 47.2 44.9 18.4 40.2 41.6
Reformierakond 23.4 16 22.2 10.4 10.9 9.2 18 6.6 15.7
Keskerakond 15.2 11.6 16.5 24 14.6 9.1 9.7 6.2 14.9
Mõõdukad 4.3 20.6 8.1 4 3.1 3.7 16.3 2.1 3.8
razem 68 77.6 82.3 68.8 75.8 66.9 62.4 55.1 76

Narodowi postkomuniści poparcie najwyższego rzędu (ponad 3/4 głosujących) uzyskali w zachodniej części Estonii (z wyjątkiem stolicy – tam 68%), czyli 8 rejonach (rajoonide): Harjumaa, Raplamaa, Hiiumaa, Saaremaa, Läänemaa, Järvamaa, Viljandimaa, Pärnumaa. W każdym z 11 okręgów wyborczych, spośród b. komunistów, najlepsi byli dawni aparatczycy i kołchozowa nomenklatura z bloku KMÜ. Zbliżone do nich poparcie miały inne postkomunistyczne ugrupowania w stolicy (Partia Reform) i Tartu (Partia Reform i Umiarkowani). Tylko w dwóch przypadkach (okr.nr VI i nr VII) lepsza od Reformierakond była Keskerakond. Generalnie czwarta, najsłabsza, lista Mõõdukad, najlepszy wynik uzyskała w okr. IV (Harjumaa, Raplamaa), gdzie była druga wœród postkomunistów, i w okr. IX (Tartu), gdzie wyprzedziła “centrystów”.

KOOND-ERAKOND MAARAHVA ÜHENDUS

/Sojusz Partii Koalicyjnej i Ludu Wiejskiego/

Koalicja KMÜ otrzymała ponad 32 proc. poparcia. Prawie 1/5 wszystkich głosów oddanych na ten blok to zasługa mieszkańców stolicy. Najwięcej, bo ponad 20 tysięcy głosów, oddali na listę mieszkańcy okr. nr VII (w rejonie Viljandi – 14 493 głosy!) i Pärnumaa (22 544 głosy!). Najmniej do wygranej sojuszu Vähiego i Rüütela przyczynili się mieszkańcy Tartu – trochę ponad 7,5 tys. głosów. W pozostałych okręgach zysk postkomunistów rozłożył się stosunkowo równo – każdy z nich dał ok. 10 proc. do ogólnokrajowego wyniku. Postkomuniści z KMÜ przegrali pierwsze miejsce tylko w stołecznym okręgu II.

Twierdzą wpływów KMÜ okazały się rejony Viljandi i Järva, gdzie niedużo brakowało postkomunistom do większości bezwzględnej. Bezkonkurencyjny w rejonie Järva okazał się Ants Käärma, poseł Związku Wiejskiego, długoletni członek KPE. Na liście krajowej dopiero 24-ty, otrzymał w rolniczym rejonie 5551 głosów, czyli 2/3 całego poparcia dla miejscowej listy KMÜ. Mniejszym poparciem cieszył się w skali okręgu zwycięzca wyborów w rejonie Viljandi – Raoul Üksväräv. Lider EPPE, zdobywając ponad 4,5 tys. głosów, znalazł się wśród zdobywców mandatu z poziomu okręgu. Z okręgu tego do Riigikogu weszli jeszcze z listy KMÜ Jaak Allik i Ilmar Mändmets. Prawie 45% poparcia otrzymał blok Rüütela w okręgu VIII, a szczególnie w jego pó³nocnej części – rejonie Jõgeva (œrodkowo-wschodnia Estonia). Z 10 startujących tam kandydatów koalicji do parlamentu weszła połowa. Bezkonkurencyjny okazał się Villu Reiljan (MRE), którego 6800 głosów pozwoliło na zdecydowane pokonanie wszystkich rywali (drugi był Nugis z Parempoolsed – 2940 głosy).

Nieco ponad 40 proc. zdobyli postkomuniści w okręgach X i XI. Jeśli chodzi o ten pierwszy (p³d.-wsch. Estonia: rejony Võru, Valga i Põlva), to zwycięstwo mogą zawdzięczać jednej osobie – Arnoldowi Rüütelowi. Na 22 544 g³osy dla KMÜ, 17 189 było oddanych na lidera MRE! Szczególnie wart podkreślenia jest równy rozk³ad g³osów w 3 rejonach (po ponad 5 tys.). By³ to oczywiście najlepszy wynik indywidualny w kraju. W okręgu tym mandaty zdobyli takæe, startuj¹c z listy KMÜ, jako jedyni z Põllumeste Kogu – Eldur Parder i Ülo Peets. Sojusz partyjnych technokratów i kołchozowych dyrektorów zwyciężał jeszcze w Pärnumaa (okr. nr XI), okr.III, IV, V, VI i IX. Stosunkowo najciężej przyszło wygrać w części Tallina (okr.III) i w zrusyfikowanej płn-wsch Estonii (okr.VI). W pierwszym wypadku niewiele gorsza okazała się Reformierakond, w drugim (rejony Lääne-Viru i Ida-Viru) głównym rywalem była Keskerakond.

W okręgu nr I zdecydowaną “lokomotywą” wyborczą listy KMÜ był Andrus Öövel. Działacz Partii Koalicyjnej zdobył 62,5% poparcia, jakim mieszkańcy płd Tallina obdarzyli postkomunistów, i został wybrany do parlamentu bezpośrednio. Problemów z wejściem do parlamentu nie mieli liderzy Maaliit – Arvo Sirendi (okr. IV) i Koonderakond – Tiit Vähi (okr. II). Ten drugi, zdobywając ponad połowę głosów oddanych na KMÜ w centrum Tallina, znalazł się w czołówce najpopularniejszych polityków stolicy. Z kolei zaskakujące zwycięstwo w prawicowym raczej Tartu było zasługa Reina Järlika, byłego działacza Zielonych. Przegrał tylko z Saavim (Reformierakond), a głosy oddane na niego stanowiły ponad połowę całej zdobyczy KMÜ w tym mieście.

Najwięcej swoich ludzi, 19, z listy KMÜ, do parlamentu wprowadziła Partia Koalicyjna, głównie z terenów uprzemysłowionych, miejskich i raczej z północnej części kraju. 10 przedstawicieli wprowadził Maaliit, 6 – Maarahva Erakond, 4 – EPPE, 2 – Põllumeste Kogu. Dwudziestu trzech w sumie postkomunistów z partii wiejskich wybrali głównie mieszkańcy Estonii œrodkowej i po³udniowej.

Poparcie wyborców dla Koond-Erakond Maarahva Ühendus

 

ponad 50%                             30% – 40 %                            poniżej 20%

40% – 50%                             20% – 30%

REFORMIERAKOND

Postkomunistyczni zwolennicy liberalizmu skupieni w Partii Reform uzyskali poparcie ponad 16% wyborców (87 531 głosów). Przede wszystkim głosowali na nich mieszkańcy stolicy – w tallińskich okręgach wyborczych Kallas i spółka przegrali minimalnie z niekwestionowanym zwycięzcą wyborów – koalicją KMÜ. Ponad 23 proc. elektoratu stolicy miało odpowiednie przełożenie na wynik ogólny (tallińczycy oddali ok. 1/3 wszystkich głosów, które padły w całym kraju). Reformierakond zwyciężyła w okr. wyb. nr I (dzielnice Haabersti, Põhja-Tallinn, Kristiine) i nr II (dzielnice Kesklinn, Lasnamäe, Pirita). To były jedyne dwa wypadki w skali kraju, w których pierwszej pozycji nie zajął KMÜ. Wybory ’95 w okr. nr I to popis jednego człowieka – Siima Kallasa. Przewodniczący partii dostał 10 459 głosów, 7 pozostałych kandydatów z tej listy, w sumie, 399. W drugim stołecznym okręgu świetnie wypadł Uno Mereste – poseł od 1992 r., który tuæ przed wyborami opuścił szeregi Mõõdukad. Głosowało na niego 10 806 wyborców (przy ok. 12,5 tys., które padło na Reformierakond), i podobnie jak Kallas, uzyskał isikumandaad.

Dobry, ponad 20-procentowy, wynik w okręgu nr V również był zasługą jednego polityka. Andres Lipstok zapracował na ¾ całego dorobku jego partii w trzech rejonach zachodniej Estonii, bijąc na głowę nie tylko kolegów z listy, ale wszystkich przeciwników. Dzięki dobrym miejscom na liście krajowej mandaty zdobyli także Jürgen Ligi i Daimar Liiv (przy zaledwie 181 głosach!).

Słabiej wypadli liberałowie w rolniczych okręgach IV, VII i VIII oraz w zrusyfikowanym VI. W tym ostatnim z drugiej pozycji wypchnęła “reformistów” Partia Centrum. 10,4% i tak należy uznać za niezły rezultat, jeśli weźmie się pod uwagę duży procent głosujących Rosjan i kłopoty związane z transformacją gospodarczą. Jednocyfrowy wynik zanotowali postkomuniœci na wschodzie kraju. W okręgu VIII (Jõgevamaa, Tartumaa) 9,2% pozwoliło, przy dominacji agrarystów Rüütela, wejœę do parlamentu tylko Ignarowi Fjukowi, i to z listy krajowej. Najmniej zwolenników miało ugrupowanie Kallasa w okręgu nr X. Zagłosowało tam na nich tylko 6,6% wyborców, a do parlamentu wszedł tylko, na 11 kandydatów Reformierakond, jeden – Toomas Vilosius.

Generalnie, taktyka wyborcza “reformistów” polegała na wystawianiu w każdym okręgu jakiegoś popularnego polityka, który “pracował” na wynik partii. Największe wpływy Partia Reform miała w dużych miastach i na zachodnim wybrzeżu (Pärnumaa, Läänemaa). Dobry rezultat był wynikiem zagospodarowania przez nią elektoratu o poglądach liberalnych, wolnorynkowych, nie chcącego w dużym stopniu głosować na prorynkową prawicę. Atutem Reformierakond był jej krótki staż na scenie politycznej i popularność niektórych jej członków. Unikając dyskusji na temat postkomunizm – antykomunizm, przyciągała tych wyborców, którzy kwestii politycznego rodowodu nie traktowali jako istotnej.

KESKERAKOND

Pozycję ugrupowania nr 3 wśród postkomunistów, a nr 2 na estońskiej lewicy, zajęła Partia Centrum (14,17% – 76 634 głosy – 16 mandatów). Wybory pokazały także, że Keskerakond jest tą estońską partią, która cieszy się największą popularnością wśród Rosjan. Stad najlepszy wynik – 24 proc., uzyskany w okr. nr VI. Dwunastu kandydatów (w tym 2 Rosjan) dostało ponad 15 tys. głosów. Z tego sam Savisaar 13 699. Był to drugi w skali kraju wynik indywidualny, a lider partii zdobył isikumandaad. O tym, że to głosy rosyjskie w dużej mierze wpłynęły na dobry wynik Keskerakond, a szczególnie jej lidera, cieszącego się wśród Rosjan tradycyjnie dużą popularnością, świadczą rezultaty głosowania w “rosyjskiej” części okręgu – Ida-Virumaa. W szczególnie zrusyfikowanych miastach: Kohtla-Järve, Narvie i Sillamäe, Keskerakond zdobywała, odpowiednio, 21,2 proc., 35,2 proc., 34,2 proc. W Narvie zwyciężyła, wyprzedzając minimalnie komunistów z listy Õiglus, w dwóch pozosta³ych miastach przegrała tylko z listą bloku rosyjskiego. W Kohtla-Järve i Narvie ponad 90 proc. poparcia dla Partii Centrum to były głosy oddane na Savisaara. Około 15 proc. partia Savisaara zdobywała w stolicy (15,2%) i na zachodnim wybrzeżu i wyspach (okr. V – 16,5%, okr. XI – 14,9%). W Tallinie mandaty z list okręgowych zdobyli Siiri Oviir, Liina Tõnisson i Arvo Haug. Pozostałych posłów z ramienia Partii Centrum wybrano w okręgach: piątym (1), jedenastym (2), siódmym (1), dziewiątym (2), dziesiątym (1) i czwartym (1).

MÕÕDUKAD

Umiarkowani cieszyli się w kraju poparciem 6 proc. Tylko w dwóch okręgach w płn-zach Estonii (z wyjątkiem Tallina) zyskali poparcie ponad tę średnią. Świetny wynik (20.6% – druga pozycja, za KMÜ) w rejonach Harju i Rapla to zas³uga lidera partii. G³osowanie w tym okrźgu na Mõõdukad oznacza³o faktycznie oddanie g³osu na Andresa Taranda. Jednego z najpopularniejszych polityków w kraju, w chwili wyborów zreszt¹ premiera Estonii. Na prawie 12,5 tys. głosów oddanych na Umiarkowanych, 11 422 głosy to zysk Taranda. Premier zarobił więc dla swojej partii 92% poparcia w tym okręgu i zdecydowanie wygrał tutaj wybory. Był to trzeci indywidualny wynik w kraju, który faktycznie zapewnił socjaldemokratom miejsca w parlamencie.

Poparcie dla Mõõdukad

powyżej 20%                                     5%-10%

10%-20%                               poniżej 5%

8,1 proc. poparcia zyskała lista socjaldemokratów w okręgu nr V (Saaremaa – 10,5%, Läänemaa – 6,1%, Hiiumaa – 4,9%). Blisko 2/3 głosów sympatyków partii padło na Vambo Kaala, i tylko on spośród 7 “umiarkowanych” wszedł z tego regionu do parlamentu.

Najs³abszy wynik uzyska³a lista socjaldemokratów w p³d-wsch czźœci kraju. W okrźgu X (Võrumaa, Valgamaa, Põlvamaa) spektakularną klęskę poniosła Marju Lauristin – tylko 604 głosy i dopiero 12 lokata w okręgu.

Pozostali pos³owie Mõõdukad wchodzili ze sto³ecznych okrźgów nr I i II (Eiki Nestor, Raivo Paavo) oraz ze wschodnich rejonów kraju (okrźg VIII – Liia Hänni, Tartu – Mikhel Pärnoja).

 …NIEZGODA RUJNUJE

Cieszyli się postkomuniści, powodów do zadowolenia nie mieli ich przeciwnicy. Do klęski przyczyniła się nie tylko zmiana nastrojów społecznych, ale i rozbicie obozu antykomunistycznego na zbyt wiele list wyborczych (zjawisko typowe dla postkomunistycznej Europy). Przykład: gdyby trzy najsilniejsze listy prawicowe połączyły swe siły w wyborach, osiągnęłyby drugie miejsce w kraju. Środowiska reprezentowane przez Isamaa/ERSP, koalicję Parem Eesti/Eesti Kodanik oraz Parempoolsed, w 1992 zdobyły 37,7% poparcia, trzy lata później tylko 16,5. Prawica straciła ponad 80 tys. wyborców. Nie można zapominać także o kilku mało znaczących ugrupowaniach, takich, jak Metsaerakond czy ERKL, które w sumie uzyskały ponad 5,5 proc. (ponad 30 tys. głosów).

Odpływ zwolenników antykomunistycznej, niepopulistycznej prawicy można tłumaczyć kilkoma zjawiskami. Po pierwsze, ogólnym przesunięciem się nastrojów społecznych w lewo (wywołane niezadowoleniem z rządów 1992-1995 i populistycznej kampanii lewicy). Po drugie, rozdrobnieniem politycznym prawicy (efekt rozłamów w pierwotnym układzie koalicyjnym Isamaa-ERSP i pojawienie się szeregu marginalnych, radykalnych partii, odwołujących się do rozczarowanego elektoratu prawicy). Po trzecie, zmianami w strukturze elektoratu (pojawienie się niemałej grupy uprawnionych do głosowania Rosjan – tego w 1992 r. nie było, i należy o tym pamiętać, porównując rezultaty z 1992 i 1995 r.).

Wyniki trzech list prawicowych (%)

  Tallinn Okr.IV Okr. V Okr. VI Okr. VII Okr. VIII Okr. IX Okr. X Okr. XI
Isamaa/ERSP 9.1 4.5 5.9 8.5 7.8 5.8 16.3 5.2 5.4
Parempoolsed 2.5 3.2 1.9 3.2 2.1 7.8 7.6 17.4 2.8
PE/EK 2.8 2.1 1.9 1.7 6.6 1.8 2.9 7.6 5.8
razem 14.4 9.8 9.7 13.4 16.5 15.4 26.8 30.2 14

Najlepiej poradziła sobie prawica w tradycjonalistycznym raczej Tartu i rejonach sąsiednich (ok. 1/3 głosów). Najsłabiej w leżących na północy kraju rejonach Harju i Rapla (poniżej 10 proc.). O ile w przypadku postkomunistów dominacja koalicji KMU nie podlegała dyskusji, o tyle w wypadku antykomunistów wpływy były bardziej wyrównane. Łatwo zauważyć, że w tych okręgach, gdzie prawica uzyskała nieco lepsze wyniki, słabiej, w stosunku do dwóch konkurencyjnych list, wypadała koalicja Isamaa/ERSP (np. okręg nr X, gdzie przegrała z kretesem z Prawicowcami, a nawet z koalicją PE/EK). Potwierdza to, że wielkie znaczenie dla rezultatów wyborczych prawicy, miało to, że właśnie ona odpowiadała w oczach wyborców za rządy od 1992 r. (Isamaa i ERSP do końca firmowały rząd, Parempoolsed także, choć z pewnym dystansem i odcinając się od polityki lat 1992-1994, PE/EK była natomiast w opozycji).

ISAMAA/ERSP

Sojusz “Ojczyzny” i ERSP otrzymał 7,85% poparcia (ponad 40 tys. głosów). Lista najlepiej wypadła w bastionie prawicy – uniwersyteckim Tartu. Zdobyła tam 16,3 proc. i zajęła trzecie miejsce (niewiele za KMU i Reformierakond). Przyzwoity wynik zanotowała w Tallinie, gdzie “zagospodarowała” większość prawicowego elektoratu (wynik – 9,1%). Generalnie lepiej wyglądały jej wyniki na wschodzie kraju (wspomniane Tartu, 8,5 proc. w zrusyfikowanym okręgu VI), niż w jego zachodniej części (najgorzej – 4,5 proc., w okr. IV – Harjumaa, Raplamaa). Słabe wyniki w zachodnich rejonach można tłumaczyć w pewnym stopniu ich najbardziej monoetnicznym charakterem i nieobecnością większej liczby Rosjan. Wytrącało to prawicy z rąk oręż antyrosyjskości i pozwalało głosować bardziej na prawo sytuowanemu elektoratowi np. na postkomunistów z Partii Reform, mających prawicowy program gospodarczy.

Nie przypadkiem właśnie w Tartu Isamaa/ERSP zyskała jedynego pos³a wybranego z listy okręgowej. Tõnis Lukas otrzymał 3147 głosów i dostał nimekirjamandaad. Drugi wynik na liście koalicji zanotowała Lauri Vahtre i także została posłem. Warto zaznaczyć, że rezultat Lukasa nie był wcale najlepszym, jeśli chodzi o zdobyte głosy, wynikiem wśród kandydatów Isamaa/ERSP. W skali kraju lepsi byli: Jüri Luik, Tunne Kelam, Toivo Jürgenson.

Z okręgów stołecznych antykomuniści wprowadzili do Riigikogu czterech posłów. Najlepszy rezultat osiągnęli w dzielnicach Mustamäe i Nõmme (10,5%), co da³o 2 mandaty. To zas³uga g³ównie, zas³uæonego w walce z sowieckim systemem, Tunne Kelama. Jego 2327 g³osów (84% wszystkich g³osów dla koalicji w tym okręgu) dało mu 5 miejsce. Lider koalicji Mart Laar startował w środkowej Estonii (Järvamaa, Viljandimaa) i dostał się do parlamentu tylko dzięki pierwszemu miejscu na liście krajowej. W swoim okręgu wyborczym był dopiero ósmy.

Poparcie dla Isamaa/ERSP

 powyżej 10%                          5%-10%                                poniżej 5%

Najpopularniejszym politykiem prawicowej koalicji w 1995 r. okazał się Jüri Luik (ale dopiero 22-gi wśród wszystkich startujących). Najbardziej przyczynił się do wyniku jego listy w okręgu nr VI. Z 4579 głosami ustąpił tylko Savisaarowi i Aare, a pokonał lidera Rosjan – Andriejewa (w okręgu najmocniej zrusyfikowanym!). Mandatu nie uzyskał jednak jakby na własne życzenie. Swoje nazwisko umieścił bowiem dopiero na ostatnim miejscu listy krajowej, a jego ugrupowaniu zabrakło nieco głosów w tym okręgu, by mógł wejść do parlamentu z listy okręgowej.

Wybory pokazały gwałtowny spadek popularności dwóch partii odpowiadających w największej mierze za rządy w ostatnich trzech latach. Mimo wystawienia wielu znanych postaci życia politycznego, żadne miejsce w Riigikogu dla koalicji nie pochodziło z wyboru bezpośredniego, a jedyny mandat zdobyty na poziomie okręgu przypadł osobie nie związanej bynajmniej ze sferami rządowymi. W wyborach “poległo” wielu ministrów i posłów, a liderzy koalicji znaleźli się w parlamencie tylko dzięki wysokim lokatom na liście krajowej.

PAREMPOOLSED

Prawicowcy minimalnie przekroczyli liczbę głosów koniecznych, by w ogóle znaleźć się w parlamencie. Dostali w całym kraju 5 proc. poparcia (27 053 głosy). Tym, bardziej zaskakuje ich świetny wynik – 17,4% (!) w okręgu X. Nie doœę, æe zdeklasowali inne listy prawicy, to jeszcze zostawili w polu pokonanych postkomunistów z Reformierakond i Keskerakond, zajmując 2 miejsce (za KMÜ). Jak Mõõdukad w Harjumaa i Raplamaa mieli swojego Taranda (w efekcie 20 proc. przy w sumie 6), tak asem atutowym Parempoolsed w rejonach Võru, Valga i Põlva był Kaido Kama. Zyskując 8225 głosów, zapracował na wynik swej partii w ponad 84 proc. Przegrał w tym okręgu tylko z bezkonkurencyjnym Rüütelem. W największym w tym regionie mieście Võru pokonał nawet lidera KMÜ. Nieprzypadkowo Prawicowcy najlepszy rezultat uzyskali w rejonie Võru – 30,3% (trzy razy lepiej, niæ w dwóch pozostałych rejonach wchodz¹cych w sk³ad tego okręgu wyborczego). Mogła mieć na to wpływ specyfika miejscowego elektoratu prawicowego: bardziej etatystyczne nastawienie niż np. w Tallinie, czy historia (to estońska część Setumaa – obszaru zamieszkałego przez Setów, etnicznej grupy niewiele się różniącej od Estończyków. Wschodnia część terytorium Setów, czyli Petserimaa, leży po stronie rosyjskiej). Można z całą pewnością stwierdzić, że dzięki sukcesowi w tym regionie Prawicowcy znaleźli się w ogóle w Riigikogu (tylko w trzech innych okręgach padło ogółem więcej głosów, niż tutaj – 56 043).

Ponad 5 proc. głosów Parempoolsed dostali jeszcze w sympatyzujących z prawicą okręgach nr IX (miasto Tartu) i VIII (Tartumaa, Jõgevamaa). W obu przypadkach zdecydowała popularność dwóch znanych polityków. W okręgu ósmym zdecydowanie najlepiej wypad³ spoœród oœmiu kandydatów Parempoolsed Ülo Nugis (2490 głosów), ustępując tylko dwóm kandydatom KMÜ. W Tartu prawie 90% wyborców głosujących na listę Prawicowców, poparło Enna Tarto (piąty w mieście).

W pozostałych okręgach Parempoolsed wypadli znacznie gorzej, od 3,2% (okr. nr VI) po 1,9% (okr. nr V). Najgorszy wynik zanotowali na wyspie Saaremaa (1,2%). Pozostałych dwoje posłów Parempoolsed wybrano w okręgu VII (Vootele Hansen) i II (Karin Jaani). Zresztą w stolicy przegrały tak znane osoby, jak Mart Nutt, Ain Saarmann czy Indrek Kannik.

Poparcie dla Parempoolsed

powyżej 20%                                                             5%-10%

10%-20%                                                                  poniżej 5%

NOWA SIŁA

Wybory 1995 r. przypomniały estońskim politykom o istnieniu w kraju znaczącej liczebnie mniejszości narodowej, o jej politycznym znaczeniu. Jeszcze w 1989 r. ludność rosyjskojęzyczna stanowiła 35,2% społeczności kraju. W ciągu pięciu lat wyjechało z Estonii tylko około 50 tys. Rosjan. W grudniu 1994 nadal stanowili oni jednak 33,2% populacji (500 718), z czego blisko 50 000 posiadało już estońskie obywatelstwo (a więc i prawa wyborcze). Rosyjskojęzyczna ludność stanowiła w 1995 r. ok. 6,5% elektoratu. Z tego zagłosować poszło ok. 70 proc., a na rosyjski blok Meie Kodu on Eestimaa! zagłosowało 31 763 osoby (5,87%). Najwięcej, bo 58,6%, głosów oddanych na MKoE! padło w Tallinie. Ponad 15% całego dorobku listy to głosy wyborców w okręgu nr VI.

Poparcie dla „Meie kodu on Eestimaa!”

powyżej 10%                          5%-10%                                poniżej 5%

Decydująca batalia o obecność reprezentantów Rosjan w Riigikogu rozegrała się w stolicy. Kilka miesięcy przed wyborami w Tallinie mieszkało 179 000 Rosjan (ponad 40% wszystkich mieszkających w Estonii). Na listy MKoE! w trzech stołecznych okręgach wyborczych zagłosowało w sumie 18 612 osób. Dało to Rosjanom czwarte miejsce, za trzema listami postkomunistów.

Różnie rozłożyło się to poparcie. Najlepszy wynik MKoE! uzyskało w centralnym (najliczniejszym) okręgu nr II – 16.3%. Zdecydowanie najkorzystniej spośród 8 kandydatów wypadł Siergiej Iwanow (4093 głosy – 5-ty wynik w okręgu). Jako jedyny z bloku rosyjskiego w kraju wszedł do Riigikogu z poziomu okręgu. Mimo, że drugi za Iwanowem był Leonid Michajłow (blisko dwa tysiące głosów), to drugi mandat z tego okręgu dostał Igor Sedaszew (225 głosów). Działacz sportowy (hokej na lodzie) zawdzięczał to wysokiej, piątej, pozycji na liście krajowej koalicji. Trochę mniejsze poparcie zanotowali Rosjanie w dwóch pozostałych okręgach stolicy: pierwszym (Haabersti, Kristiine, Põhja-Tallinn) – 12 proc., trzecim (Mustamäe, Nõmme) – 9 proc.

Tradycyjnym bastionem mniejszości rosyjskiej jest rejon Ida-Viru (płn-wsch Estonia), wchodzący w skład okręgu wyborczego nr VI. Jeszcze w 1989 r. prawie 77% miejscowej populacji to byli Rosjanie. Najbardziej zrusyfikowany był obszar miedzy Kohtla-Järve i graniczną Narvą (w 85-tysiecznej Narvie było tylko 2 500 Estończyków, a w 20-tysiecznym Sillamäe – czterystu). Pod koniec 1994 w sześciu głównych miastach Ida-Virumaa (Kiviõli, Kohtla-Järve, Ahtme, Jõhvi, Sillamäe, Narva) mieszkało 142 000 Rosjan. Tymczasem rezultat MKoE! nie odzwierciedla³, mimo, że wysoki, do końca siły rosyjskiego œrodowiska. 14% to wynik dużo poniżej możliwości. Można wskazać tego kilka przyczyn. Struktura społeczna tego regionu (m.in. wysoki stopień uprzemysłowienia) powodowała, że, w przeciwieństwie np. do Tallina czy Tartu, miejscowi Rosjanie w mniejszej skali starali się, i dostawali, obywatelstwo estońskie. Niższy poziom wykształcenia i świadomości społecznej, gorsza sytuacja materialna i niezadowolenie z reform, poczucie bliskości Rosji, sprawiały, że miejscowym Rosjanom, tworzącym na dodatek izolujące się z organizmu państwa enklawy, trudniej było starać się o obywatelstwo estońskie, a nawet mogło nie wydawać się ono wystarczająco atrakcyjną perspektywą. Stąd bardzo dobry rezultat komunistycznej listy Õiglus na tym obszarze, odbierający Rosjanom z MKoE! czźœę g³osów tych nie-Estończyków, którzy mogli zagłosować. O ile pogrobowcy KPE “zagospodarowywali” lewe skrzydło potencjalnego elektoratu partii rosyjskich, to tych bardziej skłonnych zaakceptować istniejący stan rzeczy odebrali MKoE! w dużej mierze ludzie Savisaara – estońska Partia Centrum wygrała wybory w najbardziej zrusyfikowanej części kraju (25.1%). Jeśli dodamy do tego fakt zdobycia przez Rosjan w zachodniej części okręgu (mającym zdecydowanie estońskie oblicze rejonie Lääne-Viru) zaledwie 1,1%, i w efekcie 7,8% w całym okręgu – to nie dziwi fakt zdobycia przez koalicje rosyjską, w tym najbardziej rosyjskim okręgu, zaledwie jednego mandatu. Wiktor Andriejew otrzymał prawie 70 proc. wszystkich oddanych na MKoE! głosów w tym okręgu. Największa popularnością cieszył się lider EÜRP w Sillamäe (1/3 wszystkich oddanych tutaj głosów).

Drugim, po tallińskim, okręgiem, gdzie Rosjanie wprowadzili swoich posłów, był okręg nr IX – miasto Tartu, paradoksalnie bastion prawicy. Było to wynikiem nie tyle dobrego rezultatu Rosjan w tym mieście (5,4% i siódme miejsce), co faktu, że startujący tutaj kandydaci MKoE! zajmowali wysokie miejsca na liście krajowej.

Próby pokojowego uregulowania konfliktu serbsko-albańskiego z udziałem państw trzecich i organizacji międzynarodowych

kontynuacja pracy magisterskiej z kwietnia

Stanowisko Serbii wobec albańskich ugrupowań politycznych

Zaostrzająca się sytuacja w Kosowie wpływała w coraz większym stopniu na determinację państw zachodnioeuropejskich i USA w żądaniach nawiązania negocjacji. Na Bałkany został wysłany specjalny amerykański wysłannik R. Gelbard, który w bezpośredniej rozmowie z Rugovą poparł plan udziału w rozmowach z Serbami zagranicznych obserwatorów. Tymczasem szanse na porozumienie, mimo kolejnej już próby ze strony rządu Republiki Serbii, były małe, gdyż przywódca kosowskich Albańczyków, mając poparcie Stanów Zjednoczonych, zażądał aby przy rozmowach byli przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, na co rzecz jasna Belgrad znowu nie chciał się zgodzić. Każda ze stron wysuwała własne projekty rozwiązania „problemu kosowskiego” spośród których cztery były najczęściej powtarzane. Oto one:

  • Władzom Republiki Serbii najbardziej odpowiadała opcja przyznania kosowskim Albańczykom „jakiejś” autonomii, ale w ramach Republiki,
  • Autonomiczne Kosowo w ramach Federalnej Republiki Jugosławii – tę opcję popierały państwa zachodnie,
  • „Własnego” państwa domagał się Ibrahim Rugova, przewodniczący LDK. Na to nie godziły się zarówno władze w Belgradzie i Zachód,
  • Połączenia „etnicznych terytoriów albańskich” żądały niektóre partie polityczne kosowskich Albańczyków. Przeciwna takiemu rozwiązaniu była obok Rugovy większość kosowskich Albańczyków i naturalnie reszta świata.

Strona albańska opowiadała się więc za całkowitą niezależnością. Służyć temu miały zapowiedziane na 22 marca wybory do parlamentu tzw. Republiki Kosowa oraz jej prezydenta. W wyborach brało udział 482 kandydatów z 10 partii politycznych, 3 stowarzyszeń (Ruch Zielonych, Obywatelska Liga Kosowo, Związek Prawników) oraz 3 ugrupowań niezależnych.

Tabela 4. Zaangażowanie głównych partii politycznych kosowskich Albańczyków, w wyborach do parlamentu tzw. Republiki Kosowa

Nazwa partii Liczba wystawionych kandydatów
Demokratyczna Liga Kosowa (LDK) 95
Parlamentarna Partia Kosowa (PPK) bojkot
Liberalna Partia Kosowa (PLK) 80
Demokratyczno-Chrześcijańska Partia Kosowa (PSHDK) 70
Partia Socjaldemokratyczna (PSD) bojkot
Partia Socjaldemokratyczna Kosowa (PSDK) 69
Narodowo-Demokratyczna Partia Albańczyków z Kosowa (NDSHK) 45
Narodowo-Demokratyczna Partia Albańczyków (NDSH) 40
Republikańska Partia Kosowa (PRK) 26
UNIKOMBI bojkot
Albańska Narodowa Partia Kosowa (PPSH) 3
Demokratyczna Partia Turków (PPT) 3
Partia Akcji Demokratycznej (bośniacka SDA) 1

Źródło: R. Bilski, Nie strzelajcie do nocnego ptaka, Bałkany 1991-1998, Warszawa 1998, s. 391.

Na łączną liczbę 144 deputowanych wybieranych metodą bezpośrednią było 100 posłów, 30 w proporcjonalnym, a 14 miejsc zarezerwowano dla Serbów i Czarnogórców, którzy mogli zgłosić swoich przedstawicieli w terminie późniejszym. O urząd prezydenta ubiegał się tylko jeden kandydat Ibrahim Rugova, który został wybrany na drugą kadencje. Wybory nie odbyły się tylko w rejonie Drenicy, gdzie stacjonowały silne jednostki serbskiej policji i wojska.

W tym samym roku doszło też do podpisania porozumienia serbsko-albańskiego (nigdy w pełni nie zrealizowanego) dotyczącego oświaty i powrotu Albańczyków do szkół i uczelni. Według członka komisji albańskiej delegowanej na rozmowy o szkolnictwie Abdula Rama, Serbowie zobowiązali się oddać natychmiast Instytut Albański, a następnie odpowiednie wydziały na Uniwersytecie Prištińskim. Spotkało się to z równie natychmiastowym sprzeciwem władz uniwersyteckich i jego serbskich studentów. Przeciwko temu porozumieniu demonstrowało w Prištinie ok. 10 tys. Serbów.

Porozumienie to można uznać za propagandowy wybieg poprzedzający utworzenie nowego rządy FRJ. Nowopowstały rząd zdominowany przez socjalistów liczył 35 członków. Po raz pierwszy do serbskiego rządu weszli nacjonaliści Vojislava Šešelja, którzy uzyskali 14 tek. Šešelij i jego zastępca Tomislav Nikolić znaleźli się w gronie pięciu wicepremierów. Przez Albańczyków i państwa Zachodnie utworzenie takiego rządu zostało odczytane jako radykalizacja stanowiska Belgradu w kwestii Kosowa i jego przyszłości. Miało to swój oddźwięk w publicznych wypowiedziach Šešelja, który wycofanie sił serbskich z Kosowa uważał za nierealne przynajmniej do czasu zlikwidowania albańskiego terroryzmu.

Władze serbskie próbując nawiązać rozmowy z Albańczykami wyznaczyli kolejny termin spotkania na 7 kwietnia. Ze strony serbskiej w rozmowach miałby wziąć udział ekspert reprezentujący Miloševicia, wicepremier Vladen Kutlešić. Imienne zaproszenia otrzymali wszyscy zainteresowani w tym sześcioro przywódców partii i związków zawodowych, m. in. Ibrahim Rugova (LDK), Adem Demaci (PPK), Ljuljeta Pulja-Beciri (PSD) oraz czterej politycy nie związani z żadną partią, w tym Mahmut Bakalji uznawany powszechnie za przeciwnika secesji Kosowa. Strona albańska przygotowała także swoją czteroosobową delegację ale do samych rozmów nie doszło ze względu na odrzucenie przez Serbów żądań uczestnictwa w rozmowach obserwatorów międzynarodowych i odmowę przysłania na rozmowy delegacji reprezentującej Jugosławię, a nie tylko Serbię.

Decyzja serbskiego parlamentu z 6 kwietnia, sprowadzała się do przyjęcia planu ogólnoserbskiego referendum, zaproponowanego przez Miloševicia, w którym społeczeństwo samo miało zadeklarować czy jest za udziałem strony trzeciej w rozwiązywaniu kryzysu kosowskiego, czy też jest temu przeciwna. Jednocześnie Parlament skrócił kres jaki musi upłynąć między ogłoszeniem plebiscytu i jego przeprowadzeniem z 30 na 15 dni. Plan ten został zdecydowanie odrzucony przez Rugovę, sekretarza generalnego NATO Javiera Solanę, a także przywódców Czarnogóry z prezydentem Milo Djukanoviciem na czele.

Okres poprzedzający referendum zarówno strona serbska jak i albańska wykorzystała na wzmocnienie swej pozycji. Władze serbskie, zdominowane przez Socjalistyczną Partię Serbii Miloševicia i Serbską Partię Radykalną Šešelja, do ostatniej chwili prowadziły zaciętą kampanię przeciwko udziałowi zagranicznych mediatorów w rozwiązywaniu konfliktu. Warto przy tym zaznaczyć, że stanowisko rządu oficjalnie popierała też opozycja z jej liderem Vukiem Draškoviciem. Przeprowadzając szeroką akcję propagandową otwarcie oświadczano, że wszyscy, którzy opowiedzą się za mediacją zostaną okrzyknięci „zdrajcami narodu”. Serbowie okres ten wykorzystali również na przegrupowanie swych sił wojskowych i policyjnych, które zajęły pozycję wzdłuż granicy z Albanią.

Antyalbańskie nastroje Serbów znalazły odzwierciedlenie w wynikach sondażu opublikowanego przez belgradzką gazetę „Naša Borba”. 41,8 proc. ankietowanych uważało, że najlepszym wyjściem było by wypędzenie Albańczyków z Kosowa. 27,2 proc. indagowanych uważało, że Kosowo powinno uzyskać autonomię, a 6 proc. opowiadało się za jego podziałem między Serbów i Albańczyków.

Referendum odbyło się zgodnie z przewidzianym przez Parlament terminie tj. 23 kwietnia. Uprawnionych do udziału w głosowanie było ponad 7 mln. osób, ażeby wyniki były ważne musiało wziąć w nich udział ponad 50 proc. uprawnionych. Wyniki głosowania okazały się pomyślne dla Slobodana Miloševicia który przedstawił je jako dowód zaufania dla siebie od społeczeństwa. Jak to wynikało z opublikowanych ostatecznych rezultatów referendum 94,7 proc. głosujących odrzucało możliwość mediacji, godziło się na nią zaledwie 3,4 proc., resztę stanowiły głosy nieważne. Frekwencja wynosiła 73 proc.

Wyniki referendum nie były dla nikogo zaskoczeniem głównie dlatego, że społeczeństwo serbskie zostało poddane silnej presji propagandowej. Wierne Miloševiciowi media wykreowały swoisty „stan oblężenia”, który jest najlepszym sposobem “homogenizacji narodowej”. A ona była Miloševiciowi potrzebna, bo po raz pierwszy nie miał on większości w parlamencie i zmuszony był współpracować z nacjonalistą Šešeljem.

Wyniki plebiscytu i stanowisko jakie w związku z tym zajęły władze w Belgradzie w sprawie rozmów z Albańczykami były dla Zachodu nie do przyjęcia. Stanowisko to starał się złagodzić wiceminister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow podczas swego pobytu w Belgradzie. Według Iwanowa, Milošević byłby wtedy skłonny do akceptacji międzynarodowej mediacji, która de facto sprowadzać by się miała tylko do organizacji spotkań z udziałem albańskiej delegacji. Zachód jednak, nie tylko zażądał natychmiastowego rozpoczęcia rozmów z Albańczykami ale narzucił też nowe sankcje na Jugosławie podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych i finansów z krajów G-7 i Rosji.

Aby doprowadzić do spotkania obu zwaśnionych stron na Bałkany zostali wysłani amerykańscy dyplomaci Richard Holbrooke i Robert Gelbard. Efektem wizyt w Belgradzie, Prištinie i Tiranie było zorganizowanie spotkania Milošević – Rugova na którym obaj przywódcy opowiedzieli się za prowadzeniem rozmów. Decyzja Rugovy wzbudziła kontrowersje wśród Albańczyków z Kosowa. Główny przeciwnik lidera DLK, Adem Demaci, oskarżył Rugovę o kapitulację i rezygnację z niezależności Kosowa na rzecz autonomii.

Według belgradzkiej niezależnej rozgłośni Radio B-92, która powoływała się na źródła zagraniczne oraz serbskie i albańskie, od stycznia do lipca 1998 roku w walkach w Kosowie poległo 297 osób, ponad 200 uznano za zaginione. Głównie w wyniku zamachów terrorystycznych śmierć poniosło 25 serbskich policjantów i 4 żołnierzy Wojsk Jugosławii.

Wśród Albańczyków ofiarami byli członkowie tzw. Wyzwoleńczych Wojsk Kosowa i grup samoobrony oraz nie uzbrojeni cywile, w tym m.in. 31 kobiet i 17 dzieci (od 3 do 16 lat).

Przeciągające się walki budziły wśród członków Grupy Kontaktowej i NATO coraz większą nerwowość i stanowczość w stawianiu żądań w stosunku do Serbów. W sąsiadującej z Kosowem Macedonii rozpoczęły się manewry wojsk NATO, które miały wywołać wśród Serbów poczucie zagrożenia i zmusić do podjęciu rozmów przy jednoczesnym powstrzymaniu walk w prowincji. Amerykański mediator Richard Holbrooke w rozmowie z kosowskimi Albańczykami wyraził nadzieję, że wysiłki- prowadzone jednocześnie „na trzech frontach” :przez dyplomatów, członków Grupy Kontaktowej oraz przez NATO- powinny zapobiec eskalacji konfliktu serbsko – albańskiego. Holbrooke poparł ideę utworzenia stałej grupy międzynarodowych obserwatorów- składającej się zarówno z dyplomatów państw, które wchodzą w skład Grupy Kontaktowej (USA, Rosja, Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy) jak i innych, mających placówki dyplomatyczne w Jugosławii- która kontrolowałaby rozwój sytuacji w Kosowie.

Zaledwie dzień po wyjeździe Richarda Holbrook’a w Kosowie rozgorzały zacięte walki w rejonie wsi Pontina i Kijevo położonych ok. 40 km na zachód od Prištiny. W Kijevie zostało odciętych i otoczonych przez UÇK kilkudziesięciu serbskich policjantów i ok. 200 serbskich cywili. Mimo dużej presji międzynarodowej Belgrad wysłał w ten rejon wzmocnione siły wojska aby zlikwidować blokadę. Ciężkie walki toczyły się również o kopalnie węgla brunatnego w miejscowości Belaćevac pod Prištiną. Kopalnia przechodziła z rąk do rąk ale Serbowie w końcu ją opanowali. Kopalnia ta miała dla Federalnej Republiki Jugosławii ogromne znaczenie, gdyż zaopatrywała ona w węgiel niemal całe Kosowo, a także część Macedonii.

Tymczasem państwa zachodnie podjęły kolejną próbę pokojowego rozwiązania konfliktu w Kosowie. Amerykański mediator Richard Holbrooke parokrotnie przebywał odległość Belgrad – Priština próbując nakłonić Serbów do rozmowy „ostatniej szansy”. Przebywając w Prištinie rozmawiał on z Ibrahimem Rugovą, z przewodniczącym Partii Parlamentarnej Ademem Demaczim i przewodniczącym Albańskiego Ruchu Demokratycznego Rexhepem Qosją. Ci dwaj ostatni politycy byli przeciwnikami Rugovy. Preferowali oni zdecydowane- a więc także militarne- działania mające doprowadzić do secesji Kosowa. Rugovie zarzucali, że jego “pokojowa opcja” doprowadziła do eskalacji serbskiej przemocy i zmniejszenia szans na utworzenie samodzielnego państwa. Sądząc po gwałtownym spadku jego popularności, pogląd ten podzielało wielu Albańczyków.

Pomiędzy Rugovą a jego polityczną opozycją doszło do poważnego sporu o zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi Albańczyków – UÇK. Rugova przez dłuższy czas publicznie negował w ogóle istnienie tej formacji, a zdanie „zmienił” dopiero po atakach na serbskie siły bezpieczeństwa i rozgorzałych, w wyniku tego, otwartych niemal bitwach. Pod kontrolą tych wojsk znajdowała się wtedy prawie połowa terytorium Kosowa i to z ich przywódcami rozmawiali zachodni politycy. W tej sytuacji Rugova uznał za konieczne podporządkowanie dowództwa Armii Wyzwolenia Kosowa sobie albo nowemu parlamentowi “Republiki Kosowa”. Na jego polecenie premier tej oficjalnie nie istniejącej republiki Bujar Bukoshi, urzędujący w Tiranie utworzył Ministerstwo Obrony, a funkcję ministra powierzył podpułkownikowi byłej Jugosłowiańskiej Armii Ludowej, teraz już generałowi Ahmetowi Krasniqiemu.

W połowie lipca ruszyła w Kosowie wielka serbska ofensywa. Do walk dochodziło w wielu miejscach równocześnie, a najcięższe walki toczyły się o miejscowości Orahovac (płd.- zach. Kosowo), Iunik (płn.- zach. Kosowo), Dečani i Djakovicę oraz przy granicy z Albanią i Macedonią. Dopiero pod koniec września pod wpływem ostrego stanowiska NATO ofensywa uległa zahamowaniu, a strona serbska ogłosiła zwycięstwo. Jednak mimo oficjalnego zakończenia serbskiej ofensywy przez cały czas dochodziło do sporadycznych walk. Według oficjalnych danych serbskiego rządu w wyniku walk jakie miały miejsce w Kosowie od początku 1998 r. (dane z października) zginęło 24 żołnierzy i 70 policjantów. Albański Komitet Obrony Praw Człowieka twierdził, że tylko wciągu pierwszych 7 miesięcy 1998 roku Serbowie zabili 1270 Albańczyków.

Pod presją NATO, 13 października prezydent Jugosławii Slobodan Milošević zaakceptował warunki pokojowego rozwiązania konfliktu w Kosowie przedstawionego przez państwa zachodnie. Reakcje Albańczyków na zawarte porozumienie były bardzo zróżnicowane. Swoje poparcie dla zawartego porozumienia wyraził Ibrahim Rugova w bezpośrednim spotkaniu z przewodniczącym OBWE Bronisławem Geremkiem. Podobne stanowisko w oficjalnym brzmieniu zajęło również UÇK z zastrzeżeniem pozostawienia sobie „prawa do samoobrony” co w praktyce oznaczało, że nie rezygnuje ona z prowadzenia dalszych działań wojskowych.

Potwierdzają to również późniejsze wydarzenia, które dowodzą jak bardzo albańskim separatystom zależało na zaostrzaniu sytuacji w Kosowie i na zerwaniu zawartego porozumienia. Oficjalna zgoda UÇK na przerwanie walk, była spowodowana przede wszystkim ogromnymi stratami jakie poniosła ona wskutek serbskiej ofensywy wymagającymi ponownego zorganizowania swych struktur przed nowymi walkami jakie rozpoczęły się jeszcze w grudniu 1998 r.

EDL

z pracy dyplomowej na temat wyborów parlamentarnych w Estonii

Ugrupowaniem mającym stosunkowo długi staż był Estoński Związek Demokratyczny (Eesti Demokraatlik Liit). EDL powstał już w listopadzie 1990, ale funkcjonował długo jako stowarzyszenie. Dopiero 1 lutego 1994 został zarejestrowany jako partia polityczna, na czele której stanęła Miina Hint.

“Nowi Demokraci żądają większej wolności dla działania jednostki”- głosił EDL. Sposobem na to ma być radykalna redukcja biurokracji. “Wszystkie nielegalne działania w sferze własności powinny być unieważnione, a proces zwrotu własności powinien zostać usprawniony”- Związek opowiadał się za przyspieszeniem reprywatyzacji. EDL opowiadał się w swoim programie za wysiedleniem tych nie-Estończyków, którzy nie chcą integrować się ze społeczeństwem estońskim. Nie zamierzał tolerować na terytorium Estonii b. funkcjonariuszy KGB i oficerów Armii Czerwonej – zdaniem EDL “przedstawiciele organizacji represyjnych powinni być bezwarunkowo deportowani”.

Część programu dotycząca polityki zewnętrznej jest bardzo ogólnikowa, choć “demokraci” nie ukrywają swojego proeuropejskiego nastawienia: “Demokraci zrobią wszystko, aby Estonia stałą się członkiem zjednoczonej Europy”.

Maarahva Erakond / Partia Ludu Wiejskiego

z pracy dyplomowej na temat wyborów parlamentarnych w Estonii

Partia Ludu Wiejskiego była w latach 1995-1999 głównym partnerem Partii Koalicyjnej w czterech kolejnych gabinetach. W 1995 roku startowała razem z nią w jednym bloku – Koond-Erakond Maarahva Ühendus. Cztery lata później takie rozwiązanie było wykluczone (zmiana ordynacji wyborczej). Zresztą w ciągu czterech lat relacje między tymi dwoma postkomunistycznymi ugrupowaniami pogorszyły się na tyle, że jeśli MRE zdecydowałaby się na koalicję wyborczą, to raczej z Keskerakond.

Rüütel zdecydował jednak o samodzielnym starcie partii. Sondaże wskazywały, że MRE bez problemu wejdzie do parlamentu. Całkiem dobrym, jak na partię współrządzącą, notowaniom sprzyjała prowadzona od długiego czasu polityka dystansu wobec działań rządu. Lider Partii Ludu Wiejskiego mógł czuć się rozczarowany efektami zwycięstwa 1995 r. Rok później, mimo wydawałoby się większości parlamentarnej, przegrał wybory prezydenckie. Niezadowolony musiał być także zawarciem koalicji z prorynkową Reformierakond i prowadzeniem przez rządy premierów wywodzących się z Koonderakond polityki liberalnej. Czary goryczy dopełniła utrata w marcu 1997 r. stanowiska wicespikera Riigikogu – dowód na brak poparcia ze strony posłów sojuszniczych frakcji parlamentarnych.

W listopadzie 1998 r. sondaż EMOR dawał Maarahva Erakond 6 proc. poparcia. Kierownictwo partii podjęło duże ryzyko ustalając kształt kampanii wyborczej. Skoncentrowała się ona na intensywnej agitacji w miastach. Ludowa partia, idąc do wyborów z hasłem „Maarahva hääl Toompea!” (Głos ludzi ze wsi w Toompea!), ryzykowała wiele. Tallinn, uważany za miasto, delikatnie mówiąc, mało prowincji przychylne (mieszkańcy stolicy kojarzą rolników przede wszystkim z ich żądaniami wprowadzenia ceł ochronnych), zasypany został ulotkami i plakatami z wizerunkiem Vahura Glaase – jedynej osobistości MRE, startującej w stolicy. Większość obserwatorów dziwiła się ryzyku, jakie ugrupowanie byłej nomenklatury kołchozowej podejmuje, próbując pod takim hasłem i przy takim nastawieniu ludzi, zdobywać głosy w miastach. Świadczyło to także o tym, że partia pewna jest swego wiejskiego elektoratu, ponieważ większość środków finansowych poszła do miast, na wsi kampanię ograniczono do minimum, licząc chyba przede wszystkim na nie słabnącą popularność lidera – Rüütela.

Mimo upływu lat i szeregu osobistych porażek politycznych Arnold Rüütel ciągle myślał o szczytach władzy. Świadczy o tym fakt, że na ewentualnego szefa rządu MRE wytypowała nie jego, ale Villu Reiljana, człowieka nr 2 w partii. Rüütel ciągle bowiem mierzył w fotel prezydenta (który już dwukrotnie próbował zająć – w 1992 i 1996 przegrał z Merim). Było to też pośrednie potwierdzenie plotek, jakoby w umowie o współpracy z Keskerakond (styczeń 1999), ustalono, że w wypadku dobrego wyniku wyborczego, premierem koalicyjnego lewicowego rządu zostanie Edgar Savisaar, a o stanowisko głowy państwa w najbliższych wyborach (r. 2001) ubiegać się będzie lider MRE.

Program

Maarahva Erakond wymienia w swoim programie następujące priorytety dla Estonii na najbliższe cztery lata: „państwo, naród i gospodarka powinny być gotowe na polityczne, ekonomiczne, militarne i naturalne wstrząsy; zagwarantować suwerenność państwa i trwałość narodu” itd. Generalnie: o wszystkim, i o niczym.

„Państwo powinno prowadzić restrykcyjną politykę monetarną i budżetową”- uważają ludowcy. „Bank Estonii musi utrzymać niezależność. Jesteśmy przeciwko dewaluacji korony”. Lewicowa oficjalnie partia jest jednakże za podatkiem dochodowym progresywnym. Państwo może ingerować w gospodarkę tylko w przypadku zagrożenia rynku (wpływy obce, monopole).

MRE nie uważa za konieczne jakiekolwiek zmiany w polityce wobec mniejszości narodowych (to druga, obok podatków, zasadnicza różnica między nimi, a Keskerakond). Jest za to zdecydowanym przeciwnikiem wstępowania Estonii do struktur zachodnioeuropejskich, NATO i UE.

Stanowisko Serbii wobec albańskich ugrupowań politycznych

Punktem wyjścia dla bardziej obszernej teoretycznej dyskusji na ten temat może nastąpić po zwróceniu uwagi na fakt, ze władze serbskie tak długo nie sięgały po wojskowe środki likwidacji oporu kosowskich Albańczyków, dopóty przestrzegane były propagowane przez LDK pokojowe metody walki.

W okresie 1989-1998, a więc po odebraniu praw autonomicznych Kosowu, działalność „równoległego państwa” kształtującego swe instytucje polityczne i społeczne nie była postrzegana przez Miloševicia jako znacząca groźba dla Serbii. Świadczy o tym fakt, iż pomimo stacjonowania w Kosowie znacznych sił rządowych, bez większych oporów ze strony władz dochodziło do tworzenia instytucji żywotnie naruszających suwerenność FRJ.

Co dziwniejsze, działo się to także dzięki cichej aprobacie najwyższych władz państwowych w tym także samego Miloševicia. Jednym z argumentów popierających tą tezę może być niechęć Miloševicia do dopuszczenia wrogich mu Albańczyków do serbskiego systemu politycznego. A to co wyróżniało rządy sprawowane w Kosowie w latach 1989-1998 to fakt, że istniejące struktury władzy tolerowały de facto pewne polityczne instytucje, które wyraźnie i publicznie dążyły do utworzenia w Kosowie autonomicznej republiki, wykazując przy tym sporą tolerancję wobec LDK. Władze uznając nielegalność funkcjonowania podziemnych struktur państwa stosowały wobec nich represje ale nigdy nie podjęły poważnej próby ich likwidacji.

Stosunek władz wobec LDK obfituje w paradoksy, np. podczas gdy członkowie tej partii byli poddawani ciągłej inwigilacji serbskich służb bezpieczeństwa i gdy „legalny” rząd prowadził ożywioną działalność agitacyjną za granicą, główne biuro DLK znajdowało się niecałe 100 m. od siedziby Głównego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a delegaci „Republiki Kosowa” jeździli po świecie na jugosłowiańskich paszportach.

Podobny paradoks miał miejsce w lipcu 1997 r., kiedy to na mityngu zorganizowanym przez „Radę Pojednania”, przewodniczący stojąc dosłownie w cieniu serbskiego więzienia i wspomnianego Biura Bezpieczeństwa Narodowego wygłosił mowę skierowaną do „serbskiego wroga” i nawołującą do „kontynuacji oporu”. Te same instytucje natomiast, które choć częściowo tolerowały działalność LDK, wydały bezpardonową wojnę tym organizacjom, które namawiały do całkowitego oderwania się od Jugosławii lub otwarcie angażowały się w walkę zbrojną (jak to było w przypadku UÇK czy procesu członków organizacji wydających chociażby gazetki nawołujące do walki o niepodległość- przyp. autora).

Reformierakond /Partia Reform

kontynuacja wpisu ERKL i inne listy prawicy

z pracy mgr na temat Wyborów parlamentarnych w Estonii

Po wyborach 1995 r. możliwe były dwa warianty stworzenia postkomunistycznej koalicji rządzącej: KMÜ – Keskerakond lub KMÜ – Reformierakond. Początkowo kierownictwo KMÜ zdecydowało się na opcję centrolewicową i zawarło sojusz z Partią Centrum. Niesławna jesień 1995 r. przyniosła zerwanie koalicji z Savisaarem i jedyna alternatywą pozostało utworzyć rząd z udziałem Partii Reform. 26 października 1995 r. powstał koalicyjny rząd Vähiego. Liberałowie – postkomuniści obsadzili pięć ministerstw, m.in. SZ (Siim Kallas) i sprawiedliwości (Märt Rask). Pozostałymi ministrami Reformierakond byli: Toomas Vilosius, Andres Lipstok i Kalev Kukk. Centroprawicowa koalicja postkomunistyczna nie zdała próby czasu, przede wszystkim ze względu na zbyt duże rozbieżności miedzy „reformistami”, a etatystycznie nastawionymi ludowymi ugrupowaniami bloku Vähiego i Rüütela. Po roku wspólnych rządów doszło do politycznego rozwodu. Partii Kallasa pozwoliło to przygotowywać się spokojnie do wyborów ’99 z wygodnej, jak się politykom tej partii wydawało, pozycji krytyka rządu. Tymczasem najwyższe notowania miała partia liberałów wtedy, kiedy wchodziła do rządu Vähiego (24%) i gdy w nim uczestniczyła (ok. 20%). Po przejściu do opozycji notowania aż do końca 1998 r. powoli spadały.

Im bliżej było wyborów, tym bardziej jasne stawało się, że głównym rywalem Partii Reform będzie doganiająca ją w sondażach Partia Centrum Edgara Savisaara. Koalicja KMÜ dawno poszła w rozsypkę, a mniejszościowy rząd funkcjonował tylko dlatego, że nikomu z „wielkich” nie zależało na przedterminowych wyborach. 9 listopada 1998 r. Kallas przystąpił do wstępnych rozmów na temat wyborczej współpracy z Isamaaliit i Mőődukad. W listopadowych sondażach Reformierakond ciągle była pierwsza, a w rankingach popularności polityków w poszczególnych okręgach wyborczych Kallas był w pierwszej trójce w Tallinie, a Ignar Fjuk drugi w Jőgevamaa i Tartumaa. Miesiąc później, w sondażu EMOR, „reformiści” zostali dogonieni przez partię Savisaara (po 13 proc.), a w głosowaniu na najpopularniejszego Estończyka 1998 roku lider partii Kallas znalazł się dopiero na siódmym miejscu.

Ważnym momentem w kampanii wyborczej było porozumienie się liderów czterech opozycyjnych partii (Mart Laar, Siim Kallas, Andres Tarand, Toomas Hendrik Ilves) przewidujące współprace w walce przedwyborczej i ewentualne stworzenie koalicyjnego rządu po wyborach. Pod wspólnym szyldem „Zjednoczona Opozycja” występować zaczęły Isamaaliit, Reformierakond, Mőődukad, Rahvaerakond. Przyjźte przez sojuszników priorytety programowe odzwierciedlały w dućej mierze poglądy liberałów, np. tworzenie nowych miejsc pracy, polityka ekonomiczna oparta na wzroście dochodów, ochrona stabilności dotychczasowego systemu podatkowego.

Zresztą Reformierakond argumentowała, że Estonia potrzebuje mniejszego opodatkowania, i proponowała całkowite zniesienie podatku od przedsiębiorstw mających osobowość prawną. Kallas przekonywał, że pomoże to stworzyć więcej miejsc pracy. W dodatku ambitnie obiecał podwoić w ciągu czterech lat średnią płacę miesięczna z 4400 do 9000 koron (630$). Hasło wyborcze „Tugev majandus kindel tulevik” (Silna gospodarka, bezpieczna przyszłość) ilustrowało skoncentrowanie się „reformistów” w swoim programie na kwestiach ekonomicznych. Podobnie jak cztery lata wcześniej, tak i teraz kampania liberałów była najbardziej widoczną (mnóstwo plakatów, ogłoszeń prasowych, billboardów). Bardzo dobrze zrobiona reklama TV, w której ukazane jest szczęśliwe życie Estończyków pod przyszłymi rządami Partii Reform i stale powtarza się hasło wyborcze, opanowała także fale radiowe. Charakterystyczną cechą kampanii „reformistów” było eksponowanie partyjnych indywidualności, czyli powtórzenie taktyki, która w 1995 r. doskonale zdała egzamin.

W telewizyjnych sondażach Reformierakond była zdecydowanie najlepsza – 25-30%. Dominowała również wśród młodych – wygrała prawybory na politologii Uniwersytetu w Tartu (48,6%).

Program polityczny

„Podstawowe założenia wyborczego programu Partii Reform to gospodarka wolnorynkowa i wolność jednostki”- opierające się na nich szczegółowe rozwiązania proponowane przez ugrupowanie Kallasa składały się na najbardziej liberalny w tych wyborach parlamentarnych program. Zdaniem czołowego polityka „reformistów” Toomasa Saviego, aby osiągnąć sytuację, kiedy Estonia będzie niepodległym państwem z bogatym i zdrowym społeczeństwem posiadaczy, należy skupić się na realizacji trzech celów: wysokim poziomie zatrudnienia, dobrej edukacji i wzroście dochodów całej populacji.

Zagadnienia gospodarcze zdominowały program Reformierakond, prezentującej nowe zachęcające perspektywy dla ekonomiki estońskiej osłabionej kryzysem rosyjskim 1998r. Dalszy, bardziej dynamiczny rozwój kraju miały, według liberałów, zapewnić m.in. kontynuacja liberalnej polityki gospodarczej, zagwarantowanie stabilności korony, uniknięcie wszelkiego podnoszenia podatków. Partia Reform sprzeciwiała się jakiejkolwiek dewaluacji korony, podkreślając, że stabilna waluta jest wyznacznikiem „naszego ekonomicznego rozwoju”. Zaznaczała konieczność utrzymania daleko idącej niezależności Banku Estonii od rządu. Reformierakond była oczywiście przeciwko podatkowi progresywnemu. Uważała ponadto, że zwolnienie z podatku przedsiębiorstw mających osobowość prawną byłoby pożyteczne dla estońskiej gospodarki, ponieważ wzmocniłoby sektor prywatny i jego gotowość inwestowania, przyczyniłoby się do tworzenia nowych miejsc pracy i dałoby wzrost dochodu.

Z gospodarką łączyły się zagadnienia polityki zagranicznej. Zdaniem partii, kryzys w Rosji pokazał, w którym kierunku Estonia powinna kierować swoją uwagę, jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne i handlowe: „Europejskie rynki gwarantują długi i stabilny rozwój, podczas gdy rynek rosyjski charakteryzują te wszystkie zagrożenia, które nieodłącznie są związane z rynkami tego regionu”. Wolnorynkowi postkomuniści popierali wejście zarówno do Unii Europejskiej, jak i NATO. Zaznaczali jednak, iż ważne jest, aby opierać się w procesie integracyjnym nie na życzeniach europejskich urzędników, ale na narodowym interesie kraju. Przede wszystkim Estonia powinna zachować prawo do własnej polityki podatkowej i socjalnej (liberałowie z Reformierakond chcieli uniknąć przyjęcia lewicowych elementów ekonomicznej polityki europejskiej). Stąd pochodziła krytyka polityki europejskiej rządzących właśnie Koonderakond i Maarahva Erakond. Zdaniem „reformistów” o przystąpieniu do UE powinno zadecydować społeczeństwo estońskie w referendum.

„Partia Reform popiera obecną politykę naturalizacyjną i jest przeciwko dalszemu osłabianiu wymagań, które trzeba spełnić, aby otrzymać obywatelstwo estońskie”. Generalnie Reformierakond unikała tematyki związanej z sytuacją mniejszości narodowych w Estonii, stając na stanowisku, jakie przyjęły zaraz po uzyskaniu niepodległości prawie wszystkie partie estońskie, niezależnie od ich zapatrywań programowych.

Jako partie, z którymi mogliby współpracować w ewentualnym przyszłym rządzie, liberałowie wymienili swoich partnerów ze „Zjednoczonej Opozycji” – Isamaaliit i Mőődukad. Mimo pewnych rozbieżności (z Isamaaliit polityczne, z Mőődukad gospodarcze) były to jedyne ugrupowania, z którymi dało się współpracować, gdyż, jak powiedział w wywiadzie dla Postimees Kallas, „ani Keskerakond, ani Maarahva Erakond czy Koonderakond nie są dla Partii Reform żadną alternatywą…”

Technologie teleinformacyjne w polityce

Istota demokracji kryje się w znaczeniu greckich słów, z których nazwa ta powstała. Dëmos – lud i krátos – władza, ustrój polityczny, w którym władze sprawuje cale społeczeństwo. W tym znaczeniu jest to ustrój idealny – do dziś nie udało się takiego osiągnąć, wiec eksperymentuje się z rożnymi przymiotnikami otrzymując systemy polityczne mniej lub bardziej zbliżone do pierwowzoru. Demokracja ateńska, ludowa, przedstawicielska – oto nazwy eksperymentów ludzkich. Niestety żaden z nich nie umożliwił ludziom takiego stopnia uczestnictwa w zżyciu publicznym, jakiego pragną. W chwili obecnej obserwujemy powolny koniec doświadczenia zwanego demokracja przedstawicielska.

Wielu ludzi nie dostrzega zmierzchu tego systemu, ponieważ zmiany zachodzą bardzo powoli. Na dodatek wiele państw ewoluuje dopiero w stronę tego systemu i uważa osiągniecie go za znaczny postęp cywilizacyjny. Jednak tam, gdzie demokracja przedstawicielska zdołała się już utrwalić – wyraźnie widać pierwsze symptomy erozji, wystarczy przyjrzeć się kondycji społeczeństw biorących udział w eksperymencie.

Malejąca frekwencja wyborcza w państwach demokratycznych utrzymująca się na poziomie średnio 30 % jest sygnałem, ze w społeczeństwach zachodzą zmiany, które bynajmniej nie są wyrazem poparcia dla istniejących ustrojów. W Stanach Zjednoczonych liczba osób biorących udział w wyborach do Kongresu i w wyborach prezydenckich wciąż spada. W wyborach prezydenckich w 1952 roku wzięło udział 62% obywateli uprawnionych do głosowania, w 1982 roku – 35%, w wyborach w 1996 roku walka Clintona z Dołem zaktywizowała „aż” 49% wyborców(1). Oczywiście nie należy traktować frekwencji wyborczej jako jedynego wykładnika skuteczności demokracji. Największa frekwencje notuje się w państwach totalitarnych, w Albanii i Korei Północnej oscylowała ona wokoło 99 i 100%. Jednocześnie pamiętać należy, ze mała frekwencja wyborcza nie świadczy dziś o niskim poziomie kultury politycznej obywateli. Wyborcy rezygnują z uczestnictwa w wyborach, bowiem w ich odczuciu nie maja wpływu na politykę państwa. Wybrani przez nich politycy nie Beda spełniać obietnic wyborczych.

Elity polityczne wydają się zapominać, ze w demokracje przedstawicielska wpisane jest prawo do rzetelnej informacji pozwalającej członkom społeczności na racjonalne wybory polityczne. Bardzo rzadko ważne wydarzenia polityczne poprzedzane są wyczerpującymi informacjami i rzeczowa dyskusja programowa różnych opcji politycznych. Obywatele czują się zniewoleni przez mas media które koncentrują się na chwytliwych tematach zastępczych podsyłanych przez polityków, lub informacjach dotyczących spraw drugorzędnych. Społeczeństwo dystansuje się od polityki, tak jak politycy zapominają o deklaracjach wyborczych.

Z biegiem lat maleje znaczenie profesjonalnych umiejętności politycznych kandydatów, rośnie natomiast znaczenie sztabu analityków i specjalistów od manipulacji. Obecnie uważa się, ze najskuteczniejsze są jednominutowe wstawki reklamowe do programów. Kandydaci unikają wypowiadania się w sprawach, które dzielą społeczeństwo, raczej starają się tak wyważyć program, aby zawrzeć w nim jedynie slogany i truizmy z którymi zgadzają się wszyscy – podkreślają miłość do ojczyzny i patriotyzm, obiecują wzrost dobrobytu, ochronne pokoju i dbałość o ochronne środowiska, jeśli występują jakieś różnice miedzy programami są to rzeczy prawie nie zauważalne i nie istotne, dotyczą najczęściej drobnych zmian w kwestiach gospodarczych. Wykreowaniem odpowiedniego wizerunku kandydata politycznego zajmują się niezliczone agencje reklamowe w których pracują eksperci od psychologii i wpływania na ludzi, setki ludzi dzień i noc wymyśla slogany wyborcze, przez zafałszowane badania opinii publicznej próbuje się uzyskać efekt „sprawy przesadzonej”.

Pieniądze przeznaczone na wybory pozwalają kierować rozbawionym narodem jak marionetka. Długotrwałość i ciągle wzrastające koszty kampanii, a także wyłącznie widowiskowy charakter wyborów prowadza do wytworzenia społeczeństwa, które bawi się podczas wyborów – ale nie potrafi wybrać wiarygodnego kandydata reprezentującego interesująca je opcje polityczna. Powoduje to brak zdecydowanej przewagi kandydatów (w 1960 roku Kennedy wygrał z Nixonem przewaga około 0,2 % głosów, w 1992 roku Clinton z Bushem wygrał przewaga 1,5 %). Godny uwagi jest fakt, ze w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie eksperyment demokracji przedstawicielskiej przerwany został na 45 lat, w kilka lat po ponownym wprowadzeniu tego systemu odnotowuje się wyniki zbliżone do wyników ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej (w wyborach prezydenckich w 1995 roku w Polsce Kwaśniewski wygrał z Wałęsa przewaga 3,4%)(2).

Jednocześnie z brakiem aktywności obywateli na szczeblu ogólnopaństwowym, daje się zauważyć tendencje do koncentrowania aktywności społecznej na szczeblu lokalnym. Frekwencja w wyborach samorządowych i lokalnych referendach sięga w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych 80%.

W Europie Środkowo-Wschodniej wskaźnik zaangażowania obywateli na szczeblu lokalnym jest znacznie niższy. Przypuszczam, ze jest to spowodowane niskim poziomem świadomości obywatelskiej. Na Zachodzie, dzięki długoletniej tradycji, społeczeństwo zdaje sobie sprawę, ze dzięki samorządom lokalnym, inicjatywom obywatelskim i referendom uzyskują bezpośredni udział w procesie podejmowania decyzji politycznych. Dzięki nim wyrażają swoje opinie o sposobie prowadzenia polityki. Obecnie samorządy lokalne koncentrują się na:

  • opiece zdrowotnej,
  • edukacji,
  • ochronie środowiska naturalnego,
  • innych sprawach dotyczących regionu lub gminy.

Poprzez uczestnictwo w decyzjach lokalnych obywatele zyskują poczucie realnego wpływu na sprawy, które ich osobiście dotyczą. Samorządy w państwach zachodnich staja się podwalina nowego typu społeczeństwa i nowego systemu politycznego. Demokracja daje podstawy do tworzenia silnego, samowystarczalnego społeczeństwa, które zaczyna domagać się uczestniczącej roli w rządzeniu. „Mniejsze jednostki polityczne (…) domagają się władzy i odpowiedzialności w zakresie spraw społecznych, które najdotkliwiej są odczuwane właśnie na szczeblu lokalnym. Miara ich sukcesu jest zaskakująca. Lokalne gminy dają sobie rade z trudnymi problemami i znajdują rozwiązania tam, gdzie rząd (…), który dysponuje ogromnymi środkami, zawodzi: w energetyce, transporcie, gospodarowaniu odpadami(3) .

Wielkie, narzucane przez rząd strategie zastępują inicjatywy oddolne, czyli indywidualne rozwiązania wynikające z konkretnych okoliczności. Społeczeństwa wysoko rozwinięte zmierzają do ustroju „demokracji uczestniczącej”. „Demokracja uczestnicząca to taki system rządów, w którym decyzje polityczne, zarówno szczebla państwowego, jak i lokalnego, są podejmowane w sytuacji bezpośredniego uczestnictwa obywateli w procesie decyzyjnym”(4) . System taki wzbogaca formy uczestnictwa politycznego. Społeczeństwo wykazuje zainteresowanie zwłaszcza dwoma formami uczestnictwa politycznego:

  • bezpośrednim głosowaniem w inicjatywach i referendach,
  • powszechnymi, obywatelskimi akcjami społeczno-politycznymi.

Rozwój technik teleinformacyjnych pozwala dziś na uczestnictwo w zżyciu politycznym coraz większej liczby ludzi. Według szacunków ITU (Światowa Unia Telekomunikacyjna) ludzkość dysponuje dzisiaj 2,1 mld punktów dostępu do sieci, z czego 30% to telefony stacjonarne, 2,5% telefony komórkowe, 8% terminale komputerowe, 57% telewizja(5). Listy dyskusyjne umożliwiają prowadzenie dyskusji politycznych, często z udziałem znanych polityków. Łatwiejszym staje się organizowanie społecznego poparcia i sprzeciwu, także nagłaśnianie w mediach konkretnych kwestii politycznych. Dzięki systemom teleinformacyjnym można przeprowadzać referenda lub kontrolować prace samorządów. Obywatele mogą mieć (i w niektórych okręgach już maja) możliwość bezpośredniego kontaktu z władza lokalna. Projekty wirtualnych miast realizowane są Stanach Zjednoczonych:

  • w Tellur idę w Kolorado mieszkańcy zbudowali siec Inozynę lecząca ich ze sobą i światem,
  • na Hawajach powstał ogólnostanowy system łączności FYI,

i w Unii Europejskiej – projekt IMAGINE obejmujący:

  • Casals Monferrato we Włoszech,
  • Patena we Francji,
  • Targa i Weinstadt w Niemczech.

W latach 80-tych w Stanach Zjednoczonych zrealizowano szereg programów badających stopień aktywności społecznej. Zostały one przedstawione w pracy Aretina „Teledemocracy – Can Technology Protest Democracy”(6): Programy te, zobrazowane w tabeli nr 13, podzielone zostały według czterech kategorii(7):

  1. dialogi miedzy władza a obywatelami,
  2. plebiscyty inicjowane przez władze,
  3. dialogi organizowane przez organizacje nie związane z władzą,
  4. plebiscyty inicjowane przez organizacje nie związane z władza.

Dialogi miedzy władza a obywatelami i plebiscyty inicjowane przez władze, dzięki uczestnictwu znanych osób i wykorzystaniu realnych kwestii społeczno-politycznych, cieszyły się znacznie większym zainteresowaniem. Programy te wykorzystywały istniejące instytucje, usprawniając ich działanie dzięki nowym technologiom. Pozostałe programy miały wartość głownie edukacyjna jako jednorazowe doświadczenia.

Droga do wprowadzenia demokracji uczestniczącej w dzisiejszym, burzliwym świecie jest długa i trudna. Należy przezwyciężyć wiele złych nawyków lezących w naturze ludzkiej. Realizacja tego ustroju wymaga, aby jak najszersze kręgi społeczne uczestniczyły i współpracowały przy podejmowaniu decyzji politycznych. W tym celu obywatelom powinny być udostępnione informacje potrzebne do podjęcia decyzji, również dotyczące korzyści i kosztów wiążących się z dokonywanymi wyborami. Koszty te muszą rozłożone równo i sprawiedliwie.

Konkludując, nowy typ demokracji uczestniczącej, jaki wykształci w XXI wieku społeczeństwo informacyjne, moim zdaniem charakteryzować się będzie takimi właściwościami jak:

  • przeniesieniem ciężaru decyzyjnego z przedstawicieli politycznych na wspólnie głosujące społeczeństwo,
  • udostępnieniem obywatelom szerokiego wachlarza form uczestnictwa politycznego, przy wykorzystaniu nowoczesnych technik teleinformacyjnych,
  • wykształceniem się nowej formy społeczeństwa aktywnie uczestniczącego w procesie podejmowania decyzji i współpracującego na zasadach kompromisu,
  • uaktywnieniem szczebla lokalnego, przekazaniem mu kompetencji w zakresie podejmowania decyzji bezpośrednio go dotyczących,
  • umożliwieniem współpracy miedzy lokalnymi strukturami bez pośrednictwa rządu ogólnonarodowego.

Skala obecnych oczekiwań społecznych i rozwój środków komunikowania Beda rodziły tendencje do przekształcania się demokracji przedstawicielskiej w uczestnicząca. W rezultacie pojawia się nowe modele zachowań i nowe systemy aksjologiczne wartości obywateli, w których samorealizacja będzie dominująca. Osłabnie natomiast wpływ państwa na zżycie obywateli, którzy staną się bardziej samodzielni i decyzyjni w wielu sprawach, dotyczących mieszkańców planety. Aktywność polityczna większości obywateli wzrośnie, wpływ na politykę będzie bezpośredni, a rezultaty widoczne prawie natychmiast.

Równocześnie z nowym systemem politycznym pojawia się nowe formy niebezpieczeństw zżycia społecznego. Manipulacje w procesie decyzyjnym, zafałszowania informacji, włamania do serwerów zawierających dane i analizujących wypowiedzi obywateli to tylko niektóre z nich. Myślę jednak, ze ludzkość poradzi sobie i z tymi problemami.

Współczesna formę demokracji – przedstawicielska – traktuje jako kolejny etap procesu demokratyzacji świata, kolejny, w kierunku demokracji uczestniczącej. Jednak ludzie „zawsze Beda mieli wątpliwości, czy wolność demokracji nie jest w praktyce  bardziej swoboda robienia zgiełku aniżeli rzeczywista wolnością ducha”(8) .


(1) dane ze strony http://debates96.election.digital.com/stats1/P.D1results.html.

(2) dane ze strony http://www.winter.pl/wyniki.html.

(3) Naisbit J., Megatrendy … , s.131.

(4) Pawlowska A., Uczestnictwo polityczne w społeczeństwie informacyjnym, w: Społeczeństwo informacyjne: aspekty techniczne, społeczne i polityczne” pod redakcja L.Zachera, Warszawa 1992, s.281

(5) dane ze strony domowej ITU http://www.itu.int/plweb-cgi/.

(6) Arterton F.Ch., Teledemokracy – Can Technology Protect Democracy, Roosevelt Center for American Policy Studies/Sage Publications, 1987.

(7) dokładniejszy podział w tabeli.

(8) Orton D.O., Dwieście lat USA, Warszawa 1984, s.330.

ERKL i inne listy prawicy

z pracy mgr na temat Wyborów parlamentarnych w Estonii

Kolejnym ugrupowaniem odwołującym się do prawicowego elektoratu był Centralny Związek Nacjonalistów Estońskich (Eesti Rahvuslaste Keskliit). ERKL powstał 19 marca 1994 i od początku miał charakter ugrupowania wodzowskiego. Najważniejszą osobą był założyciel i przewodniczący Tiit Madisson.

Madisson to jeden z najbardziej znanych opozycjonistów sowieckiej epoki. Swoją działalność opozycyjną przypłacił aresztowaniem przez KGB (1980) i długoletnim więzieniem (1981-1987). W 1987 r. znalazł się wśród głównych postaci MRP-AEG (Grupy na Rzecz Opublikowania Paktu Mołotow – Ribbentrop) i EMS (Towarzystwa Ochrony Estońskiej Spuścizny). Jako członek ERSP pracował w niepodległej już Estonii w MSW, a wcześniej przewodniczył komisji likwidacyjnej KGB (w Komitecie Estonii). W 1994 wystąpił z ERSP.

Naczelnym hasłem nowego ugrupowania stała się walka ze zorganizowaną przestępczością. Madisson posunął się z czasem aż do postulatu tworzenia “szwadronów śmierci” i pozaprawnego zwalczania przestępczości. W programie ERKL pojawiło się pojęcie “terroru państwowego” i ataki na ideę demokracji. Narastający radykalizm partii zraził zresztą do współpracy z nią wiele środowisk politycznych. Kompromitujące były także kontakty z Żyrynowskim i Barkaszowem. Madisson chętnie nawiązywał do ideologii przedwojennego Związku Uczestników Wojny Wyzwoleńczej (vabsid).

ERKL posiadał eklektyczny, sprzeczny program. Najlepszym tego przykładem jest, z jednej strony postulat deportacji wszystkich nie-obywateli z kraju, a z drugiej chęć bliskiej współpracy z Rosją.

Estońska Partia Przyszłości (Tuleviku Eesti Erakond) powstała 29 sierpnia 1993 r. Połączyła byłych działaczy Eesti Kodanik (Jaanus Raidal) i ERSP (Eva Pärnaste), którzy niezadowoleni opuścili, lub zostali wyrzuceni, ze swoich macierzystych partii. Przewodniczącym wybrano Raidala, wcześniej związanego z Eesti Kodanik. Jak inne drobne, uważające się za prawicę, ugrupowania, TEE charakteryzował sprzeczny wewnętrznie program. Łączył liberalizm Reformierakond z programem społecznym Keskerakond. W kwestii narodowej zdecydowanie na prawicy. Liderzy Partii Przyszłości podkreślali, ze ważniejsze jest wejście do NATO, Unia może poczekać.

Metsaerakond, czyli Partia Leśna, to zdecydowany margines estońskiej prawicy. Nazwa, wbrew pozorom, nie świadczyła jedynie o ekologicznym rodowodzie partii, choć z jej listy wystartowała ostatecznie grupa Zielonych Jüri Liima. Przymiotnik “leśna” nawiązuje tez do powojennej antysowieckiej partyzantki, czyli legendarnych “leśnych braci” (“metsavennad”). Partia ta, początkowo tworzyła koalicję z Partią Zieloną i Partią Ludu Wiejskiego, lecz ostatecznie poszła do wyborów sama. Wiązało się to z przetasowaniami w kierownictwie Zielonej Partii – stanowisko przewodniczącego stracił reprezentant prawego skrzydła – Jüri Liim, i Zieloni skręcili ostro w lewo. Liim z grupą popleczników opuścił partię i związał się z Metsaerakond..

Grono partii i koalicji zaliczanych do prawicy uzupełnia Partia Ludu Wiejskiego (Talurahva Erakond), założona 5 listopada 1994. Jej twórcy zamierzali zagospodarować część wiejskiego elektoratu o narodowych poglądach. Powstała niedługo przed wyborami, skupiała w swych szeregach mało znanych polityków. W swoim programie ludowcy żądali, by więcej władzy “oddać w dół”, np. przez poszerzenie władzy samorządów, czy elekcję prezydenta w głosowaniu powszechnym. Zdecydowanie negatywny stosunek miała Talurahva Erakond do nie-estońskich mieszkańców kraju. Sposobem na derusyfikację Estonii miało być finansowanie przez państwo emigracji “kolonistów”.

Równie anonimowa jak Talurahva Erakond, była na politycznej scenie kraju Partia Błękitna (Eesti Sinine Erakond – ESE). O marginalnym znaczeniu ugrupowania świadczyła liczba jego członków – zaledwie 73. Przewodniczącym był Neeme Kuningas, a sama partia powstała niedługo przed upłynięciem terminu rejestracji list wyborczych – pod koniec listopada 1994. Program “błękitnych” różnił się od postulatów innych prawicowych partyjek przede wszystkim gospodarczym liberalizmem i jednoznacznie prozachodnią orientacją w polityce zagranicznej. Bliższa więc była ESE koalicji Isamaa/ERSP, niż np. ocierającym się o populizm i nacjonalizm Parem Eesti / Eesti Kodanik czy Metsaerakond.

“Jesteśmy za jak najmniejszą ingerencją państwa w prywatną przedsiębiorczość i życie codzienne obywateli”- brzmi liberalne przesłanie “błękitnych”. Ich zdaniem gospodarka rozwijać się może tylko w warunkach wolnorynkowych, dlatego konieczna jest szybka prywatyzacja własności państwowej i utrzymanie podatku liniowego. Podobnie jak cała prawica, rozwiązania problemu mniejszości narodowych upatrywali politycy z ESE we wzroście populacji Estończyków (polityka prorodzinna sprzyjająca rodzinom wielodzietnym), emigracji większości nie-Estończyków do ich rodzimych krajów oraz asymilacji pozostałych. Zdaniem Błękitnej Partii, utrzymanie niezależnej państwowości zależy od przystąpienia do struktur zachodnich, z NATO na czele. “Dostrzegamy płynące ze Wschodu niebezpieczeństwo, związane z niestabilnością Rosji i wracającym tam do łask imperializmem”.

„Normalizacja”: władza-społeczeństwo-opozycja

z pracy o Aksamitnej Rewolucji

Terminem „normalizacja”[1] określa się politykę KPCz w okresie od kwietnia 1969 do listopada 1989 zmierzającą do likwidacji politycznych i ekonomicznych skutków „Praskiej Wiosny”. Termin ten ma też drugie, znacznie szersze znaczenie: określa całość stosunków społecznych, kulturalnych i politycznych tego okresu. W praktyce normalizacja doprowadziła do „zduszenia wszelkich praw i swobód obywatelskich oraz powrót do totalitaryzmu[2]”, a w sferze ekonomicznej rezygnację z „trzeciej drogi” i powrót do centralnego planowania.

„Normalizatorom” breżniewowska ekipa postawiła ambitne zadanie: „Z punktu widzenia Moskwy Czechosłowacja [stać się miała] filarem neostalinowskiej hegemonii [ZSRR] a także ostrzeżeniem dla Wschodniej Europy”[3]. Czechosłowacja miała być barierą, straszakiem przeciwko wszelkim siłom w socjalistycznym obozie, które chciałyby pójść drogą ekipy Dubčeka. „Normalizatorzy” mogli oprzeć się na:[4]

  • stacjonujących na terenie całej Czechosłowacji wojskach sowieckich, które były najlepszym gwarantem sukcesu normalizacji, a zarazem potęgowały poczucie bezradności jej przeciwników,
  • przekształceniu kierownictwa KPCz w organ bezwolnie wypełniający polecenia Kremla. Oznaczało to wzrost roli KGB w republice, czystki partyjne sterowane z Moskwy, wprowadzenie neostalinowskiego centralizmu, itp. Takie jawne podporządkowanie państwa socjalistycznego moskiewskiemu centrum, przybierające cechy okupacji wywołało oburzenie także w szeregach normalizatorów – L. Štrougal konstatował z oburzeniem: „Breżniew odnosił się do Czechosłowacji jak do guberni.[5]”. Realna władza przeniosła się z Pragi do Moskwy,
  • StB, która znacznie urosła w potęgę, a także poszerzyła swe szeregi o nowy, „moskiewski” zaciąg, rozszerzyła swoje sieci informatorów, a także zmieniła metody postępowania, szczególnie w stosunku do przeciwników systemu; głośne i mające zagranicą echo procesy zastąpione zostały polityczną i społeczną izolacją niezadowolonych z nowej władzy, dysydenci i reformatorzy zamykani byli w „gettach”, w których nie posiadali możliwości normalnej działalności. Świadczyło to o innej cesze normalizacyjnego systemu, a mianowicie o chęci utrzymania za wszelką cenę porządku i spokoju – takie było życzenie Kremla, który dbał o poprawny image na arenie międzynarodowej,
  • czystkach i totalnej lustracji wszystkich obywateli, którzy poddawani byli specjalnej procedurze prześwietlania przeszłości – jakakolwiek skaza w życiorysie oznaczała automatyczną degradację lub stratę stanowiska pracy. Zjawiskiem powszednim stała się absurdalna sytuacja, gdy profesjonaliści: lekarze, naukowcy, inżynierowie za swoje sympatie i polityczne przekonania musieli myć okna lub zamiatać ulice Pragi. Taka polityka wywołała masowy strach przed publicznym głoszeniem swoich poglądów lub przed jakąkolwiek polityczną czy obywatelską aktywnością, gdyż takie zachowania oznaczały zamknięcie dostępu do kariery zawodowej i społecznej,
  • ustawowej i bezpośredniej cenzurze oraz kontroli wszystkich środków masowego przekazu, nieprzyjazne systemowi zagraniczne rozgłośnie, takie jak Radio Wolna Europa czy Głos Ameryki były zagłuszane za pomocą specjalnie konstruowanego do tego celu sprzętu.

W planach Breżniewa interwencja zbrojna z sierpnia 68 posłużyć miała szybkiemu ostudzeniu rozpalonych głów, natychmiastowej czystce i osadzeniu na czele partii ludzi posłusznych Moskwie. Jednak opór zarówno wewnątrz partii, jak i silne poparcie dla reformatorów w społeczeństwie sprawiły, że proces przejmowania władzy przez normalizatorów przebiegał znacznie wolniej niż przewidywano, nie obył się też bez pewnych oporów.


[1] „Termin ‘normalizacja’ po raz pierwszy pojawił się w radzieckim projekcie protokołu moskiewskiego, ale wtedy nie spotkało się to z jakąś szczególną reakcją z naszej strony. Całą uwagę skupiliśmy na sprawach najboleśniejszych, za które uważaliśmy uprawomocnienie inwazji oraz brak przyrzeczenia, że okupacja ma charakter przejściowy. Na tle tych zagadnień słowo ‘normalizacja’ nie miało dla nas złowróżbnego wydźwięku; zdawało się nam, że powrót do normalności jest po inwazji postulatem całkowicie neutralnym. Rzecz jednak w tym, że przywódcy radzieccy mieli odmienne od nas kryteria normalności.” Dubček, A.: Nadzieja umrze ostatnia. Ze wspomnień Alexandra Dubčeka, oprac. Jiří Hochman, przeł. Piotr Godlewski, Warszawa 1995, s. 263.

[2] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, Praha 1999.

[3] Mencl, V.: Důsledky potlačení Pražského jara. Místo Pražského jara ve svĕtových a československých dĕjinach, [w:] Československo roku 1968, t. 1 Obrodný proces, red. V. Kural, Praha 1993.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

Globalizacja i jej konsekwencje dla polityki

podrozdział pracy mgr

„Globalizacja” nie jest terminem łatwym do zdefiniowania. W literaturze przedmiotowej funkcjonuje wiele jej określeń. Najczęściej spotykane to:

  • zaawansowana forma umiędzynarodowienia politycznej, społecznej i gospodarczej działalności,
  • wzrost rożnego rodzaju powiązań miedzy rożnymi podmiotami życia międzynarodowego oraz wzajemne, najczęściej asymetryczne oddziaływania we wszystkich sferach życia społeczeństwa,
  • nasilające się procesy integracji światowej i umiędzynarodowienia życia,
  • międzynarodowa współzależność krajów i regionów wywołana rozwojem wymiany i współpracy międzynarodowej,
  • jako skutek procesu rewolucji przemysłowej, a nie jego przyczyna(6), (określenie to pochodzi od Daniela Cohena i jest moim zdaniem najbardziej trafne).

„Proces globalizacji” w naszym rozumieniu dotyczy:

  • międzynarodowego rynku kształtującego się wyłącznie pod wpływem zasad popytu i podaży,
  • międzynarodowych inwestycji,
  • wspólnej polityki zapobiegania kryzysom,
  • wspólnej polityki ekologicznej,
  • ogólnoświatowym przepływem informacji,
  • w dużym stopniu ujednoliconej kultury.

Proces globalizacji był konsekwencja postępu technicznego i gospodarczego zapoczątkowanego w Europie w XVIII wieku. Zmianom tym dala początek opisana przez Emila Durkheima tendencja wyrażająca się w tym, ze wraz z przejściem gospodarki od izolowanych rynków lokalnych do rynku narodowego tworzy się „nowa jakość społeczna”(7). Potrzeby transportowe industrializacji spowodowały rozbicie lokalnej izolacji i doprowadziły do powstania nowego ponadlokalnego typu społeczeństwa. Pod wpływem globalizacji uległy zmianie dotychczasowe formy więzi społecznej. Przemiany te opisali na przełomie XX wieku socjologowie niemieccy Ferdynand Tönnies oraz Max Weber(8). Tönnies podkreślał wykształcenie się charakterystycznej dla współczesnych więzi społecznych racjonalności zrzeszenia, w odróżnieniu od wcześniejszych form opartych na więziach plemiennych i wspólnotowych. Weber kładł nacisk na tzw. racjonalizacje formalna, czyli stworzony i rozbudowany przez Zachód system biurokracji, który skodyfikował zasady postępowania ogólnoludzkiego. W systemie tym wg Webera dominują zasady efektywności, kalkulacyjności, przewidywalności oraz manipulacji. Spostrzeżenia te potwierdzają Alvin i Heidi Tofflerowie pisząc o upadku tradycyjnej dla drugiej fali komórki rodzinnej. Według nich proces globalizacji w końcowym efekcie doprowadzi do uznania za podstawowa komórkę społeczna nie rodziny, a jednostki(9).

Proces globalizacji nie ominie również struktur politycznych. Zmieni się w sposób zdecydowany znaczenie państwa. Juz dziś zauważyć daje się pewne ograniczenie władzy państw narodowych, choć z drugiej strony organizacje i instytucje międzynarodowe SA tworzone przez państwa i tym samym od nich zależne. Globalizacja jak dotychczas nie doprowadziła do zmniejszenia możliwości podejmowania suwerennych decyzji przez większość państw, sadzimy, ze jednak w przyszłości tak się stanie. Doświadczają tego zwłaszcza narody „małe” i „średnie”(10).

Zjawisko globalizacji doprowadzi do ograniczenia autonomii państwa w wielu dziedzinach. Organizacje międzynarodowe będą egzekwowały na rządach poszczególnych państw podejmowanie działań m.in. w sferach:

  • polityki podatkowej (przez wycofywanie międzynarodowego kapitału),
  • ubezpieczeń społecznych (przez wprowadzenie wyższych stop procentowych lub spadek kursu waluty),
  • ochrony środowiska naturalnego,
  • polityki wobec zagranicznych inwestorów,

Państwa powinny położyć szczególny nacisk na rozwój edukacji. Jest to jeden z instrumentów moderowania tempa i kierunku procesów globalnych. Niestety okazuje sie, ze juz dziś rządy nie maja pełnej kontroli nad procesem reform nawet w skali własnego kraju. Coraz większy wpływ na tego rodzaju zmiany maja:

  • korporacje ponadnarodowe,
  • organizacje i banki międzynarodowe,
  • bloki wojskowe,
  • regionalne ugrupowania gospodarcze,
  • porozumienia międzypaństwowe,
  • regulacje prawa międzynarodowego,
  • transfer techniki, wiedzy, umiejętności i ludzi.

Proces globalizacji jest nieodłącznym elementem transformacji w stronę cywilizacji informacyjnej. W optymistycznej wersji doprowadzi do powstania globalnego społeczeństwa, ściśle powiązanego politycznie i ekonomicznie, które będzie swoja egzystencje opierało na powszechnym konsensusie i koegzystowaniu różnorodnych opcji. W wersji pesymistycznej ludzie będą zmuszeni adaptować się do woli egoistycznych elit lub nieodpowiedzialnej większości, a świat zatopiony w beztroskiej konsumpcji posuwać będzie się wolno ku ogólnej degeneracji.