Stanowisko Serbii wobec albańskich ugrupowań politycznych

Punktem wyjścia dla bardziej obszernej teoretycznej dyskusji na ten temat może nastąpić po zwróceniu uwagi na fakt, ze władze serbskie tak długo nie sięgały po wojskowe środki likwidacji oporu kosowskich Albańczyków, dopóty przestrzegane były propagowane przez LDK pokojowe metody walki.

W okresie 1989-1998, a więc po odebraniu praw autonomicznych Kosowu, działalność „równoległego państwa” kształtującego swe instytucje polityczne i społeczne nie była postrzegana przez Miloševicia jako znacząca groźba dla Serbii. Świadczy o tym fakt, iż pomimo stacjonowania w Kosowie znacznych sił rządowych, bez większych oporów ze strony władz dochodziło do tworzenia instytucji żywotnie naruszających suwerenność FRJ.

Co dziwniejsze, działo się to także dzięki cichej aprobacie najwyższych władz państwowych w tym także samego Miloševicia. Jednym z argumentów popierających tą tezę może być niechęć Miloševicia do dopuszczenia wrogich mu Albańczyków do serbskiego systemu politycznego. A to co wyróżniało rządy sprawowane w Kosowie w latach 1989-1998 to fakt, że istniejące struktury władzy tolerowały de facto pewne polityczne instytucje, które wyraźnie i publicznie dążyły do utworzenia w Kosowie autonomicznej republiki, wykazując przy tym sporą tolerancję wobec LDK. Władze uznając nielegalność funkcjonowania podziemnych struktur państwa stosowały wobec nich represje ale nigdy nie podjęły poważnej próby ich likwidacji.

Stosunek władz wobec LDK obfituje w paradoksy, np. podczas gdy członkowie tej partii byli poddawani ciągłej inwigilacji serbskich służb bezpieczeństwa i gdy „legalny” rząd prowadził ożywioną działalność agitacyjną za granicą, główne biuro DLK znajdowało się niecałe 100 m. od siedziby Głównego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a delegaci „Republiki Kosowa” jeździli po świecie na jugosłowiańskich paszportach.

Podobny paradoks miał miejsce w lipcu 1997 r., kiedy to na mityngu zorganizowanym przez „Radę Pojednania”, przewodniczący stojąc dosłownie w cieniu serbskiego więzienia i wspomnianego Biura Bezpieczeństwa Narodowego wygłosił mowę skierowaną do „serbskiego wroga” i nawołującą do „kontynuacji oporu”. Te same instytucje natomiast, które choć częściowo tolerowały działalność LDK, wydały bezpardonową wojnę tym organizacjom, które namawiały do całkowitego oderwania się od Jugosławii lub otwarcie angażowały się w walkę zbrojną (jak to było w przypadku UÇK czy procesu członków organizacji wydających chociażby gazetki nawołujące do walki o niepodległość- przyp. autora).

Reformierakond /Partia Reform

kontynuacja wpisu ERKL i inne listy prawicy

z pracy mgr na temat Wyborów parlamentarnych w Estonii

Po wyborach 1995 r. możliwe były dwa warianty stworzenia postkomunistycznej koalicji rządzącej: KMÜ – Keskerakond lub KMÜ – Reformierakond. Początkowo kierownictwo KMÜ zdecydowało się na opcję centrolewicową i zawarło sojusz z Partią Centrum. Niesławna jesień 1995 r. przyniosła zerwanie koalicji z Savisaarem i jedyna alternatywą pozostało utworzyć rząd z udziałem Partii Reform. 26 października 1995 r. powstał koalicyjny rząd Vähiego. Liberałowie – postkomuniści obsadzili pięć ministerstw, m.in. SZ (Siim Kallas) i sprawiedliwości (Märt Rask). Pozostałymi ministrami Reformierakond byli: Toomas Vilosius, Andres Lipstok i Kalev Kukk. Centroprawicowa koalicja postkomunistyczna nie zdała próby czasu, przede wszystkim ze względu na zbyt duże rozbieżności miedzy „reformistami”, a etatystycznie nastawionymi ludowymi ugrupowaniami bloku Vähiego i Rüütela. Po roku wspólnych rządów doszło do politycznego rozwodu. Partii Kallasa pozwoliło to przygotowywać się spokojnie do wyborów ’99 z wygodnej, jak się politykom tej partii wydawało, pozycji krytyka rządu. Tymczasem najwyższe notowania miała partia liberałów wtedy, kiedy wchodziła do rządu Vähiego (24%) i gdy w nim uczestniczyła (ok. 20%). Po przejściu do opozycji notowania aż do końca 1998 r. powoli spadały.

Im bliżej było wyborów, tym bardziej jasne stawało się, że głównym rywalem Partii Reform będzie doganiająca ją w sondażach Partia Centrum Edgara Savisaara. Koalicja KMÜ dawno poszła w rozsypkę, a mniejszościowy rząd funkcjonował tylko dlatego, że nikomu z „wielkich” nie zależało na przedterminowych wyborach. 9 listopada 1998 r. Kallas przystąpił do wstępnych rozmów na temat wyborczej współpracy z Isamaaliit i Mőődukad. W listopadowych sondażach Reformierakond ciągle była pierwsza, a w rankingach popularności polityków w poszczególnych okręgach wyborczych Kallas był w pierwszej trójce w Tallinie, a Ignar Fjuk drugi w Jőgevamaa i Tartumaa. Miesiąc później, w sondażu EMOR, „reformiści” zostali dogonieni przez partię Savisaara (po 13 proc.), a w głosowaniu na najpopularniejszego Estończyka 1998 roku lider partii Kallas znalazł się dopiero na siódmym miejscu.

Ważnym momentem w kampanii wyborczej było porozumienie się liderów czterech opozycyjnych partii (Mart Laar, Siim Kallas, Andres Tarand, Toomas Hendrik Ilves) przewidujące współprace w walce przedwyborczej i ewentualne stworzenie koalicyjnego rządu po wyborach. Pod wspólnym szyldem „Zjednoczona Opozycja” występować zaczęły Isamaaliit, Reformierakond, Mőődukad, Rahvaerakond. Przyjźte przez sojuszników priorytety programowe odzwierciedlały w dućej mierze poglądy liberałów, np. tworzenie nowych miejsc pracy, polityka ekonomiczna oparta na wzroście dochodów, ochrona stabilności dotychczasowego systemu podatkowego.

Zresztą Reformierakond argumentowała, że Estonia potrzebuje mniejszego opodatkowania, i proponowała całkowite zniesienie podatku od przedsiębiorstw mających osobowość prawną. Kallas przekonywał, że pomoże to stworzyć więcej miejsc pracy. W dodatku ambitnie obiecał podwoić w ciągu czterech lat średnią płacę miesięczna z 4400 do 9000 koron (630$). Hasło wyborcze „Tugev majandus kindel tulevik” (Silna gospodarka, bezpieczna przyszłość) ilustrowało skoncentrowanie się „reformistów” w swoim programie na kwestiach ekonomicznych. Podobnie jak cztery lata wcześniej, tak i teraz kampania liberałów była najbardziej widoczną (mnóstwo plakatów, ogłoszeń prasowych, billboardów). Bardzo dobrze zrobiona reklama TV, w której ukazane jest szczęśliwe życie Estończyków pod przyszłymi rządami Partii Reform i stale powtarza się hasło wyborcze, opanowała także fale radiowe. Charakterystyczną cechą kampanii „reformistów” było eksponowanie partyjnych indywidualności, czyli powtórzenie taktyki, która w 1995 r. doskonale zdała egzamin.

W telewizyjnych sondażach Reformierakond była zdecydowanie najlepsza – 25-30%. Dominowała również wśród młodych – wygrała prawybory na politologii Uniwersytetu w Tartu (48,6%).

Program polityczny

„Podstawowe założenia wyborczego programu Partii Reform to gospodarka wolnorynkowa i wolność jednostki”- opierające się na nich szczegółowe rozwiązania proponowane przez ugrupowanie Kallasa składały się na najbardziej liberalny w tych wyborach parlamentarnych program. Zdaniem czołowego polityka „reformistów” Toomasa Saviego, aby osiągnąć sytuację, kiedy Estonia będzie niepodległym państwem z bogatym i zdrowym społeczeństwem posiadaczy, należy skupić się na realizacji trzech celów: wysokim poziomie zatrudnienia, dobrej edukacji i wzroście dochodów całej populacji.

Zagadnienia gospodarcze zdominowały program Reformierakond, prezentującej nowe zachęcające perspektywy dla ekonomiki estońskiej osłabionej kryzysem rosyjskim 1998r. Dalszy, bardziej dynamiczny rozwój kraju miały, według liberałów, zapewnić m.in. kontynuacja liberalnej polityki gospodarczej, zagwarantowanie stabilności korony, uniknięcie wszelkiego podnoszenia podatków. Partia Reform sprzeciwiała się jakiejkolwiek dewaluacji korony, podkreślając, że stabilna waluta jest wyznacznikiem „naszego ekonomicznego rozwoju”. Zaznaczała konieczność utrzymania daleko idącej niezależności Banku Estonii od rządu. Reformierakond była oczywiście przeciwko podatkowi progresywnemu. Uważała ponadto, że zwolnienie z podatku przedsiębiorstw mających osobowość prawną byłoby pożyteczne dla estońskiej gospodarki, ponieważ wzmocniłoby sektor prywatny i jego gotowość inwestowania, przyczyniłoby się do tworzenia nowych miejsc pracy i dałoby wzrost dochodu.

Z gospodarką łączyły się zagadnienia polityki zagranicznej. Zdaniem partii, kryzys w Rosji pokazał, w którym kierunku Estonia powinna kierować swoją uwagę, jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne i handlowe: „Europejskie rynki gwarantują długi i stabilny rozwój, podczas gdy rynek rosyjski charakteryzują te wszystkie zagrożenia, które nieodłącznie są związane z rynkami tego regionu”. Wolnorynkowi postkomuniści popierali wejście zarówno do Unii Europejskiej, jak i NATO. Zaznaczali jednak, iż ważne jest, aby opierać się w procesie integracyjnym nie na życzeniach europejskich urzędników, ale na narodowym interesie kraju. Przede wszystkim Estonia powinna zachować prawo do własnej polityki podatkowej i socjalnej (liberałowie z Reformierakond chcieli uniknąć przyjęcia lewicowych elementów ekonomicznej polityki europejskiej). Stąd pochodziła krytyka polityki europejskiej rządzących właśnie Koonderakond i Maarahva Erakond. Zdaniem „reformistów” o przystąpieniu do UE powinno zadecydować społeczeństwo estońskie w referendum.

„Partia Reform popiera obecną politykę naturalizacyjną i jest przeciwko dalszemu osłabianiu wymagań, które trzeba spełnić, aby otrzymać obywatelstwo estońskie”. Generalnie Reformierakond unikała tematyki związanej z sytuacją mniejszości narodowych w Estonii, stając na stanowisku, jakie przyjęły zaraz po uzyskaniu niepodległości prawie wszystkie partie estońskie, niezależnie od ich zapatrywań programowych.

Jako partie, z którymi mogliby współpracować w ewentualnym przyszłym rządzie, liberałowie wymienili swoich partnerów ze „Zjednoczonej Opozycji” – Isamaaliit i Mőődukad. Mimo pewnych rozbieżności (z Isamaaliit polityczne, z Mőődukad gospodarcze) były to jedyne ugrupowania, z którymi dało się współpracować, gdyż, jak powiedział w wywiadzie dla Postimees Kallas, „ani Keskerakond, ani Maarahva Erakond czy Koonderakond nie są dla Partii Reform żadną alternatywą…”

Technologie teleinformacyjne w polityce

Istota demokracji kryje się w znaczeniu greckich słów, z których nazwa ta powstała. Dëmos – lud i krátos – władza, ustrój polityczny, w którym władze sprawuje cale społeczeństwo. W tym znaczeniu jest to ustrój idealny – do dziś nie udało się takiego osiągnąć, wiec eksperymentuje się z rożnymi przymiotnikami otrzymując systemy polityczne mniej lub bardziej zbliżone do pierwowzoru. Demokracja ateńska, ludowa, przedstawicielska – oto nazwy eksperymentów ludzkich. Niestety żaden z nich nie umożliwił ludziom takiego stopnia uczestnictwa w zżyciu publicznym, jakiego pragną. W chwili obecnej obserwujemy powolny koniec doświadczenia zwanego demokracja przedstawicielska.

Wielu ludzi nie dostrzega zmierzchu tego systemu, ponieważ zmiany zachodzą bardzo powoli. Na dodatek wiele państw ewoluuje dopiero w stronę tego systemu i uważa osiągniecie go za znaczny postęp cywilizacyjny. Jednak tam, gdzie demokracja przedstawicielska zdołała się już utrwalić – wyraźnie widać pierwsze symptomy erozji, wystarczy przyjrzeć się kondycji społeczeństw biorących udział w eksperymencie.

Malejąca frekwencja wyborcza w państwach demokratycznych utrzymująca się na poziomie średnio 30 % jest sygnałem, ze w społeczeństwach zachodzą zmiany, które bynajmniej nie są wyrazem poparcia dla istniejących ustrojów. W Stanach Zjednoczonych liczba osób biorących udział w wyborach do Kongresu i w wyborach prezydenckich wciąż spada. W wyborach prezydenckich w 1952 roku wzięło udział 62% obywateli uprawnionych do głosowania, w 1982 roku – 35%, w wyborach w 1996 roku walka Clintona z Dołem zaktywizowała „aż” 49% wyborców(1). Oczywiście nie należy traktować frekwencji wyborczej jako jedynego wykładnika skuteczności demokracji. Największa frekwencje notuje się w państwach totalitarnych, w Albanii i Korei Północnej oscylowała ona wokoło 99 i 100%. Jednocześnie pamiętać należy, ze mała frekwencja wyborcza nie świadczy dziś o niskim poziomie kultury politycznej obywateli. Wyborcy rezygnują z uczestnictwa w wyborach, bowiem w ich odczuciu nie maja wpływu na politykę państwa. Wybrani przez nich politycy nie Beda spełniać obietnic wyborczych.

Elity polityczne wydają się zapominać, ze w demokracje przedstawicielska wpisane jest prawo do rzetelnej informacji pozwalającej członkom społeczności na racjonalne wybory polityczne. Bardzo rzadko ważne wydarzenia polityczne poprzedzane są wyczerpującymi informacjami i rzeczowa dyskusja programowa różnych opcji politycznych. Obywatele czują się zniewoleni przez mas media które koncentrują się na chwytliwych tematach zastępczych podsyłanych przez polityków, lub informacjach dotyczących spraw drugorzędnych. Społeczeństwo dystansuje się od polityki, tak jak politycy zapominają o deklaracjach wyborczych.

Z biegiem lat maleje znaczenie profesjonalnych umiejętności politycznych kandydatów, rośnie natomiast znaczenie sztabu analityków i specjalistów od manipulacji. Obecnie uważa się, ze najskuteczniejsze są jednominutowe wstawki reklamowe do programów. Kandydaci unikają wypowiadania się w sprawach, które dzielą społeczeństwo, raczej starają się tak wyważyć program, aby zawrzeć w nim jedynie slogany i truizmy z którymi zgadzają się wszyscy – podkreślają miłość do ojczyzny i patriotyzm, obiecują wzrost dobrobytu, ochronne pokoju i dbałość o ochronne środowiska, jeśli występują jakieś różnice miedzy programami są to rzeczy prawie nie zauważalne i nie istotne, dotyczą najczęściej drobnych zmian w kwestiach gospodarczych. Wykreowaniem odpowiedniego wizerunku kandydata politycznego zajmują się niezliczone agencje reklamowe w których pracują eksperci od psychologii i wpływania na ludzi, setki ludzi dzień i noc wymyśla slogany wyborcze, przez zafałszowane badania opinii publicznej próbuje się uzyskać efekt „sprawy przesadzonej”.

Pieniądze przeznaczone na wybory pozwalają kierować rozbawionym narodem jak marionetka. Długotrwałość i ciągle wzrastające koszty kampanii, a także wyłącznie widowiskowy charakter wyborów prowadza do wytworzenia społeczeństwa, które bawi się podczas wyborów – ale nie potrafi wybrać wiarygodnego kandydata reprezentującego interesująca je opcje polityczna. Powoduje to brak zdecydowanej przewagi kandydatów (w 1960 roku Kennedy wygrał z Nixonem przewaga około 0,2 % głosów, w 1992 roku Clinton z Bushem wygrał przewaga 1,5 %). Godny uwagi jest fakt, ze w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie eksperyment demokracji przedstawicielskiej przerwany został na 45 lat, w kilka lat po ponownym wprowadzeniu tego systemu odnotowuje się wyniki zbliżone do wyników ze Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej (w wyborach prezydenckich w 1995 roku w Polsce Kwaśniewski wygrał z Wałęsa przewaga 3,4%)(2).

Jednocześnie z brakiem aktywności obywateli na szczeblu ogólnopaństwowym, daje się zauważyć tendencje do koncentrowania aktywności społecznej na szczeblu lokalnym. Frekwencja w wyborach samorządowych i lokalnych referendach sięga w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych 80%.

W Europie Środkowo-Wschodniej wskaźnik zaangażowania obywateli na szczeblu lokalnym jest znacznie niższy. Przypuszczam, ze jest to spowodowane niskim poziomem świadomości obywatelskiej. Na Zachodzie, dzięki długoletniej tradycji, społeczeństwo zdaje sobie sprawę, ze dzięki samorządom lokalnym, inicjatywom obywatelskim i referendom uzyskują bezpośredni udział w procesie podejmowania decyzji politycznych. Dzięki nim wyrażają swoje opinie o sposobie prowadzenia polityki. Obecnie samorządy lokalne koncentrują się na:

  • opiece zdrowotnej,
  • edukacji,
  • ochronie środowiska naturalnego,
  • innych sprawach dotyczących regionu lub gminy.

Poprzez uczestnictwo w decyzjach lokalnych obywatele zyskują poczucie realnego wpływu na sprawy, które ich osobiście dotyczą. Samorządy w państwach zachodnich staja się podwalina nowego typu społeczeństwa i nowego systemu politycznego. Demokracja daje podstawy do tworzenia silnego, samowystarczalnego społeczeństwa, które zaczyna domagać się uczestniczącej roli w rządzeniu. „Mniejsze jednostki polityczne (…) domagają się władzy i odpowiedzialności w zakresie spraw społecznych, które najdotkliwiej są odczuwane właśnie na szczeblu lokalnym. Miara ich sukcesu jest zaskakująca. Lokalne gminy dają sobie rade z trudnymi problemami i znajdują rozwiązania tam, gdzie rząd (…), który dysponuje ogromnymi środkami, zawodzi: w energetyce, transporcie, gospodarowaniu odpadami(3) .

Wielkie, narzucane przez rząd strategie zastępują inicjatywy oddolne, czyli indywidualne rozwiązania wynikające z konkretnych okoliczności. Społeczeństwa wysoko rozwinięte zmierzają do ustroju „demokracji uczestniczącej”. „Demokracja uczestnicząca to taki system rządów, w którym decyzje polityczne, zarówno szczebla państwowego, jak i lokalnego, są podejmowane w sytuacji bezpośredniego uczestnictwa obywateli w procesie decyzyjnym”(4) . System taki wzbogaca formy uczestnictwa politycznego. Społeczeństwo wykazuje zainteresowanie zwłaszcza dwoma formami uczestnictwa politycznego:

  • bezpośrednim głosowaniem w inicjatywach i referendach,
  • powszechnymi, obywatelskimi akcjami społeczno-politycznymi.

Rozwój technik teleinformacyjnych pozwala dziś na uczestnictwo w zżyciu politycznym coraz większej liczby ludzi. Według szacunków ITU (Światowa Unia Telekomunikacyjna) ludzkość dysponuje dzisiaj 2,1 mld punktów dostępu do sieci, z czego 30% to telefony stacjonarne, 2,5% telefony komórkowe, 8% terminale komputerowe, 57% telewizja(5). Listy dyskusyjne umożliwiają prowadzenie dyskusji politycznych, często z udziałem znanych polityków. Łatwiejszym staje się organizowanie społecznego poparcia i sprzeciwu, także nagłaśnianie w mediach konkretnych kwestii politycznych. Dzięki systemom teleinformacyjnym można przeprowadzać referenda lub kontrolować prace samorządów. Obywatele mogą mieć (i w niektórych okręgach już maja) możliwość bezpośredniego kontaktu z władza lokalna. Projekty wirtualnych miast realizowane są Stanach Zjednoczonych:

  • w Tellur idę w Kolorado mieszkańcy zbudowali siec Inozynę lecząca ich ze sobą i światem,
  • na Hawajach powstał ogólnostanowy system łączności FYI,

i w Unii Europejskiej – projekt IMAGINE obejmujący:

  • Casals Monferrato we Włoszech,
  • Patena we Francji,
  • Targa i Weinstadt w Niemczech.

W latach 80-tych w Stanach Zjednoczonych zrealizowano szereg programów badających stopień aktywności społecznej. Zostały one przedstawione w pracy Aretina „Teledemocracy – Can Technology Protest Democracy”(6): Programy te, zobrazowane w tabeli nr 13, podzielone zostały według czterech kategorii(7):

  1. dialogi miedzy władza a obywatelami,
  2. plebiscyty inicjowane przez władze,
  3. dialogi organizowane przez organizacje nie związane z władzą,
  4. plebiscyty inicjowane przez organizacje nie związane z władza.

Dialogi miedzy władza a obywatelami i plebiscyty inicjowane przez władze, dzięki uczestnictwu znanych osób i wykorzystaniu realnych kwestii społeczno-politycznych, cieszyły się znacznie większym zainteresowaniem. Programy te wykorzystywały istniejące instytucje, usprawniając ich działanie dzięki nowym technologiom. Pozostałe programy miały wartość głownie edukacyjna jako jednorazowe doświadczenia.

Droga do wprowadzenia demokracji uczestniczącej w dzisiejszym, burzliwym świecie jest długa i trudna. Należy przezwyciężyć wiele złych nawyków lezących w naturze ludzkiej. Realizacja tego ustroju wymaga, aby jak najszersze kręgi społeczne uczestniczyły i współpracowały przy podejmowaniu decyzji politycznych. W tym celu obywatelom powinny być udostępnione informacje potrzebne do podjęcia decyzji, również dotyczące korzyści i kosztów wiążących się z dokonywanymi wyborami. Koszty te muszą rozłożone równo i sprawiedliwie.

Konkludując, nowy typ demokracji uczestniczącej, jaki wykształci w XXI wieku społeczeństwo informacyjne, moim zdaniem charakteryzować się będzie takimi właściwościami jak:

  • przeniesieniem ciężaru decyzyjnego z przedstawicieli politycznych na wspólnie głosujące społeczeństwo,
  • udostępnieniem obywatelom szerokiego wachlarza form uczestnictwa politycznego, przy wykorzystaniu nowoczesnych technik teleinformacyjnych,
  • wykształceniem się nowej formy społeczeństwa aktywnie uczestniczącego w procesie podejmowania decyzji i współpracującego na zasadach kompromisu,
  • uaktywnieniem szczebla lokalnego, przekazaniem mu kompetencji w zakresie podejmowania decyzji bezpośrednio go dotyczących,
  • umożliwieniem współpracy miedzy lokalnymi strukturami bez pośrednictwa rządu ogólnonarodowego.

Skala obecnych oczekiwań społecznych i rozwój środków komunikowania Beda rodziły tendencje do przekształcania się demokracji przedstawicielskiej w uczestnicząca. W rezultacie pojawia się nowe modele zachowań i nowe systemy aksjologiczne wartości obywateli, w których samorealizacja będzie dominująca. Osłabnie natomiast wpływ państwa na zżycie obywateli, którzy staną się bardziej samodzielni i decyzyjni w wielu sprawach, dotyczących mieszkańców planety. Aktywność polityczna większości obywateli wzrośnie, wpływ na politykę będzie bezpośredni, a rezultaty widoczne prawie natychmiast.

Równocześnie z nowym systemem politycznym pojawia się nowe formy niebezpieczeństw zżycia społecznego. Manipulacje w procesie decyzyjnym, zafałszowania informacji, włamania do serwerów zawierających dane i analizujących wypowiedzi obywateli to tylko niektóre z nich. Myślę jednak, ze ludzkość poradzi sobie i z tymi problemami.

Współczesna formę demokracji – przedstawicielska – traktuje jako kolejny etap procesu demokratyzacji świata, kolejny, w kierunku demokracji uczestniczącej. Jednak ludzie „zawsze Beda mieli wątpliwości, czy wolność demokracji nie jest w praktyce  bardziej swoboda robienia zgiełku aniżeli rzeczywista wolnością ducha”(8) .


(1) dane ze strony http://debates96.election.digital.com/stats1/P.D1results.html.

(2) dane ze strony http://www.winter.pl/wyniki.html.

(3) Naisbit J., Megatrendy … , s.131.

(4) Pawlowska A., Uczestnictwo polityczne w społeczeństwie informacyjnym, w: Społeczeństwo informacyjne: aspekty techniczne, społeczne i polityczne” pod redakcja L.Zachera, Warszawa 1992, s.281

(5) dane ze strony domowej ITU http://www.itu.int/plweb-cgi/.

(6) Arterton F.Ch., Teledemokracy – Can Technology Protect Democracy, Roosevelt Center for American Policy Studies/Sage Publications, 1987.

(7) dokładniejszy podział w tabeli.

(8) Orton D.O., Dwieście lat USA, Warszawa 1984, s.330.

ERKL i inne listy prawicy

z pracy mgr na temat Wyborów parlamentarnych w Estonii

Kolejnym ugrupowaniem odwołującym się do prawicowego elektoratu był Centralny Związek Nacjonalistów Estońskich (Eesti Rahvuslaste Keskliit). ERKL powstał 19 marca 1994 i od początku miał charakter ugrupowania wodzowskiego. Najważniejszą osobą był założyciel i przewodniczący Tiit Madisson.

Madisson to jeden z najbardziej znanych opozycjonistów sowieckiej epoki. Swoją działalność opozycyjną przypłacił aresztowaniem przez KGB (1980) i długoletnim więzieniem (1981-1987). W 1987 r. znalazł się wśród głównych postaci MRP-AEG (Grupy na Rzecz Opublikowania Paktu Mołotow – Ribbentrop) i EMS (Towarzystwa Ochrony Estońskiej Spuścizny). Jako członek ERSP pracował w niepodległej już Estonii w MSW, a wcześniej przewodniczył komisji likwidacyjnej KGB (w Komitecie Estonii). W 1994 wystąpił z ERSP.

Naczelnym hasłem nowego ugrupowania stała się walka ze zorganizowaną przestępczością. Madisson posunął się z czasem aż do postulatu tworzenia “szwadronów śmierci” i pozaprawnego zwalczania przestępczości. W programie ERKL pojawiło się pojęcie “terroru państwowego” i ataki na ideę demokracji. Narastający radykalizm partii zraził zresztą do współpracy z nią wiele środowisk politycznych. Kompromitujące były także kontakty z Żyrynowskim i Barkaszowem. Madisson chętnie nawiązywał do ideologii przedwojennego Związku Uczestników Wojny Wyzwoleńczej (vabsid).

ERKL posiadał eklektyczny, sprzeczny program. Najlepszym tego przykładem jest, z jednej strony postulat deportacji wszystkich nie-obywateli z kraju, a z drugiej chęć bliskiej współpracy z Rosją.

Estońska Partia Przyszłości (Tuleviku Eesti Erakond) powstała 29 sierpnia 1993 r. Połączyła byłych działaczy Eesti Kodanik (Jaanus Raidal) i ERSP (Eva Pärnaste), którzy niezadowoleni opuścili, lub zostali wyrzuceni, ze swoich macierzystych partii. Przewodniczącym wybrano Raidala, wcześniej związanego z Eesti Kodanik. Jak inne drobne, uważające się za prawicę, ugrupowania, TEE charakteryzował sprzeczny wewnętrznie program. Łączył liberalizm Reformierakond z programem społecznym Keskerakond. W kwestii narodowej zdecydowanie na prawicy. Liderzy Partii Przyszłości podkreślali, ze ważniejsze jest wejście do NATO, Unia może poczekać.

Metsaerakond, czyli Partia Leśna, to zdecydowany margines estońskiej prawicy. Nazwa, wbrew pozorom, nie świadczyła jedynie o ekologicznym rodowodzie partii, choć z jej listy wystartowała ostatecznie grupa Zielonych Jüri Liima. Przymiotnik “leśna” nawiązuje tez do powojennej antysowieckiej partyzantki, czyli legendarnych “leśnych braci” (“metsavennad”). Partia ta, początkowo tworzyła koalicję z Partią Zieloną i Partią Ludu Wiejskiego, lecz ostatecznie poszła do wyborów sama. Wiązało się to z przetasowaniami w kierownictwie Zielonej Partii – stanowisko przewodniczącego stracił reprezentant prawego skrzydła – Jüri Liim, i Zieloni skręcili ostro w lewo. Liim z grupą popleczników opuścił partię i związał się z Metsaerakond..

Grono partii i koalicji zaliczanych do prawicy uzupełnia Partia Ludu Wiejskiego (Talurahva Erakond), założona 5 listopada 1994. Jej twórcy zamierzali zagospodarować część wiejskiego elektoratu o narodowych poglądach. Powstała niedługo przed wyborami, skupiała w swych szeregach mało znanych polityków. W swoim programie ludowcy żądali, by więcej władzy “oddać w dół”, np. przez poszerzenie władzy samorządów, czy elekcję prezydenta w głosowaniu powszechnym. Zdecydowanie negatywny stosunek miała Talurahva Erakond do nie-estońskich mieszkańców kraju. Sposobem na derusyfikację Estonii miało być finansowanie przez państwo emigracji “kolonistów”.

Równie anonimowa jak Talurahva Erakond, była na politycznej scenie kraju Partia Błękitna (Eesti Sinine Erakond – ESE). O marginalnym znaczeniu ugrupowania świadczyła liczba jego członków – zaledwie 73. Przewodniczącym był Neeme Kuningas, a sama partia powstała niedługo przed upłynięciem terminu rejestracji list wyborczych – pod koniec listopada 1994. Program “błękitnych” różnił się od postulatów innych prawicowych partyjek przede wszystkim gospodarczym liberalizmem i jednoznacznie prozachodnią orientacją w polityce zagranicznej. Bliższa więc była ESE koalicji Isamaa/ERSP, niż np. ocierającym się o populizm i nacjonalizm Parem Eesti / Eesti Kodanik czy Metsaerakond.

“Jesteśmy za jak najmniejszą ingerencją państwa w prywatną przedsiębiorczość i życie codzienne obywateli”- brzmi liberalne przesłanie “błękitnych”. Ich zdaniem gospodarka rozwijać się może tylko w warunkach wolnorynkowych, dlatego konieczna jest szybka prywatyzacja własności państwowej i utrzymanie podatku liniowego. Podobnie jak cała prawica, rozwiązania problemu mniejszości narodowych upatrywali politycy z ESE we wzroście populacji Estończyków (polityka prorodzinna sprzyjająca rodzinom wielodzietnym), emigracji większości nie-Estończyków do ich rodzimych krajów oraz asymilacji pozostałych. Zdaniem Błękitnej Partii, utrzymanie niezależnej państwowości zależy od przystąpienia do struktur zachodnich, z NATO na czele. “Dostrzegamy płynące ze Wschodu niebezpieczeństwo, związane z niestabilnością Rosji i wracającym tam do łask imperializmem”.

„Normalizacja”: władza-społeczeństwo-opozycja

z pracy o Aksamitnej Rewolucji

Terminem „normalizacja”[1] określa się politykę KPCz w okresie od kwietnia 1969 do listopada 1989 zmierzającą do likwidacji politycznych i ekonomicznych skutków „Praskiej Wiosny”. Termin ten ma też drugie, znacznie szersze znaczenie: określa całość stosunków społecznych, kulturalnych i politycznych tego okresu. W praktyce normalizacja doprowadziła do „zduszenia wszelkich praw i swobód obywatelskich oraz powrót do totalitaryzmu[2]”, a w sferze ekonomicznej rezygnację z „trzeciej drogi” i powrót do centralnego planowania.

„Normalizatorom” breżniewowska ekipa postawiła ambitne zadanie: „Z punktu widzenia Moskwy Czechosłowacja [stać się miała] filarem neostalinowskiej hegemonii [ZSRR] a także ostrzeżeniem dla Wschodniej Europy”[3]. Czechosłowacja miała być barierą, straszakiem przeciwko wszelkim siłom w socjalistycznym obozie, które chciałyby pójść drogą ekipy Dubčeka. „Normalizatorzy” mogli oprzeć się na:[4]

  • stacjonujących na terenie całej Czechosłowacji wojskach sowieckich, które były najlepszym gwarantem sukcesu normalizacji, a zarazem potęgowały poczucie bezradności jej przeciwników,
  • przekształceniu kierownictwa KPCz w organ bezwolnie wypełniający polecenia Kremla. Oznaczało to wzrost roli KGB w republice, czystki partyjne sterowane z Moskwy, wprowadzenie neostalinowskiego centralizmu, itp. Takie jawne podporządkowanie państwa socjalistycznego moskiewskiemu centrum, przybierające cechy okupacji wywołało oburzenie także w szeregach normalizatorów – L. Štrougal konstatował z oburzeniem: „Breżniew odnosił się do Czechosłowacji jak do guberni.[5]”. Realna władza przeniosła się z Pragi do Moskwy,
  • StB, która znacznie urosła w potęgę, a także poszerzyła swe szeregi o nowy, „moskiewski” zaciąg, rozszerzyła swoje sieci informatorów, a także zmieniła metody postępowania, szczególnie w stosunku do przeciwników systemu; głośne i mające zagranicą echo procesy zastąpione zostały polityczną i społeczną izolacją niezadowolonych z nowej władzy, dysydenci i reformatorzy zamykani byli w „gettach”, w których nie posiadali możliwości normalnej działalności. Świadczyło to o innej cesze normalizacyjnego systemu, a mianowicie o chęci utrzymania za wszelką cenę porządku i spokoju – takie było życzenie Kremla, który dbał o poprawny image na arenie międzynarodowej,
  • czystkach i totalnej lustracji wszystkich obywateli, którzy poddawani byli specjalnej procedurze prześwietlania przeszłości – jakakolwiek skaza w życiorysie oznaczała automatyczną degradację lub stratę stanowiska pracy. Zjawiskiem powszednim stała się absurdalna sytuacja, gdy profesjonaliści: lekarze, naukowcy, inżynierowie za swoje sympatie i polityczne przekonania musieli myć okna lub zamiatać ulice Pragi. Taka polityka wywołała masowy strach przed publicznym głoszeniem swoich poglądów lub przed jakąkolwiek polityczną czy obywatelską aktywnością, gdyż takie zachowania oznaczały zamknięcie dostępu do kariery zawodowej i społecznej,
  • ustawowej i bezpośredniej cenzurze oraz kontroli wszystkich środków masowego przekazu, nieprzyjazne systemowi zagraniczne rozgłośnie, takie jak Radio Wolna Europa czy Głos Ameryki były zagłuszane za pomocą specjalnie konstruowanego do tego celu sprzętu.

W planach Breżniewa interwencja zbrojna z sierpnia 68 posłużyć miała szybkiemu ostudzeniu rozpalonych głów, natychmiastowej czystce i osadzeniu na czele partii ludzi posłusznych Moskwie. Jednak opór zarówno wewnątrz partii, jak i silne poparcie dla reformatorów w społeczeństwie sprawiły, że proces przejmowania władzy przez normalizatorów przebiegał znacznie wolniej niż przewidywano, nie obył się też bez pewnych oporów.


[1] „Termin ‘normalizacja’ po raz pierwszy pojawił się w radzieckim projekcie protokołu moskiewskiego, ale wtedy nie spotkało się to z jakąś szczególną reakcją z naszej strony. Całą uwagę skupiliśmy na sprawach najboleśniejszych, za które uważaliśmy uprawomocnienie inwazji oraz brak przyrzeczenia, że okupacja ma charakter przejściowy. Na tle tych zagadnień słowo ‘normalizacja’ nie miało dla nas złowróżbnego wydźwięku; zdawało się nam, że powrót do normalności jest po inwazji postulatem całkowicie neutralnym. Rzecz jednak w tym, że przywódcy radzieccy mieli odmienne od nas kryteria normalności.” Dubček, A.: Nadzieja umrze ostatnia. Ze wspomnień Alexandra Dubčeka, oprac. Jiří Hochman, przeł. Piotr Godlewski, Warszawa 1995, s. 263.

[2] Měchýř, J.: Velký převrat či snad revoluce sametová?, Praha 1999.

[3] Mencl, V.: Důsledky potlačení Pražského jara. Místo Pražského jara ve svĕtových a československých dĕjinach, [w:] Československo roku 1968, t. 1 Obrodný proces, red. V. Kural, Praha 1993.

[4] Ibidem.

[5] Ibidem.

Globalizacja i jej konsekwencje dla polityki

podrozdział pracy mgr

„Globalizacja” nie jest terminem łatwym do zdefiniowania. W literaturze przedmiotowej funkcjonuje wiele jej określeń. Najczęściej spotykane to:

  • zaawansowana forma umiędzynarodowienia politycznej, społecznej i gospodarczej działalności,
  • wzrost rożnego rodzaju powiązań miedzy rożnymi podmiotami życia międzynarodowego oraz wzajemne, najczęściej asymetryczne oddziaływania we wszystkich sferach życia społeczeństwa,
  • nasilające się procesy integracji światowej i umiędzynarodowienia życia,
  • międzynarodowa współzależność krajów i regionów wywołana rozwojem wymiany i współpracy międzynarodowej,
  • jako skutek procesu rewolucji przemysłowej, a nie jego przyczyna(6), (określenie to pochodzi od Daniela Cohena i jest moim zdaniem najbardziej trafne).

„Proces globalizacji” w naszym rozumieniu dotyczy:

  • międzynarodowego rynku kształtującego się wyłącznie pod wpływem zasad popytu i podaży,
  • międzynarodowych inwestycji,
  • wspólnej polityki zapobiegania kryzysom,
  • wspólnej polityki ekologicznej,
  • ogólnoświatowym przepływem informacji,
  • w dużym stopniu ujednoliconej kultury.

Proces globalizacji był konsekwencja postępu technicznego i gospodarczego zapoczątkowanego w Europie w XVIII wieku. Zmianom tym dala początek opisana przez Emila Durkheima tendencja wyrażająca się w tym, ze wraz z przejściem gospodarki od izolowanych rynków lokalnych do rynku narodowego tworzy się „nowa jakość społeczna”(7). Potrzeby transportowe industrializacji spowodowały rozbicie lokalnej izolacji i doprowadziły do powstania nowego ponadlokalnego typu społeczeństwa. Pod wpływem globalizacji uległy zmianie dotychczasowe formy więzi społecznej. Przemiany te opisali na przełomie XX wieku socjologowie niemieccy Ferdynand Tönnies oraz Max Weber(8). Tönnies podkreślał wykształcenie się charakterystycznej dla współczesnych więzi społecznych racjonalności zrzeszenia, w odróżnieniu od wcześniejszych form opartych na więziach plemiennych i wspólnotowych. Weber kładł nacisk na tzw. racjonalizacje formalna, czyli stworzony i rozbudowany przez Zachód system biurokracji, który skodyfikował zasady postępowania ogólnoludzkiego. W systemie tym wg Webera dominują zasady efektywności, kalkulacyjności, przewidywalności oraz manipulacji. Spostrzeżenia te potwierdzają Alvin i Heidi Tofflerowie pisząc o upadku tradycyjnej dla drugiej fali komórki rodzinnej. Według nich proces globalizacji w końcowym efekcie doprowadzi do uznania za podstawowa komórkę społeczna nie rodziny, a jednostki(9).

Proces globalizacji nie ominie również struktur politycznych. Zmieni się w sposób zdecydowany znaczenie państwa. Juz dziś zauważyć daje się pewne ograniczenie władzy państw narodowych, choć z drugiej strony organizacje i instytucje międzynarodowe SA tworzone przez państwa i tym samym od nich zależne. Globalizacja jak dotychczas nie doprowadziła do zmniejszenia możliwości podejmowania suwerennych decyzji przez większość państw, sadzimy, ze jednak w przyszłości tak się stanie. Doświadczają tego zwłaszcza narody „małe” i „średnie”(10).

Zjawisko globalizacji doprowadzi do ograniczenia autonomii państwa w wielu dziedzinach. Organizacje międzynarodowe będą egzekwowały na rządach poszczególnych państw podejmowanie działań m.in. w sferach:

  • polityki podatkowej (przez wycofywanie międzynarodowego kapitału),
  • ubezpieczeń społecznych (przez wprowadzenie wyższych stop procentowych lub spadek kursu waluty),
  • ochrony środowiska naturalnego,
  • polityki wobec zagranicznych inwestorów,

Państwa powinny położyć szczególny nacisk na rozwój edukacji. Jest to jeden z instrumentów moderowania tempa i kierunku procesów globalnych. Niestety okazuje sie, ze juz dziś rządy nie maja pełnej kontroli nad procesem reform nawet w skali własnego kraju. Coraz większy wpływ na tego rodzaju zmiany maja:

  • korporacje ponadnarodowe,
  • organizacje i banki międzynarodowe,
  • bloki wojskowe,
  • regionalne ugrupowania gospodarcze,
  • porozumienia międzypaństwowe,
  • regulacje prawa międzynarodowego,
  • transfer techniki, wiedzy, umiejętności i ludzi.

Proces globalizacji jest nieodłącznym elementem transformacji w stronę cywilizacji informacyjnej. W optymistycznej wersji doprowadzi do powstania globalnego społeczeństwa, ściśle powiązanego politycznie i ekonomicznie, które będzie swoja egzystencje opierało na powszechnym konsensusie i koegzystowaniu różnorodnych opcji. W wersji pesymistycznej ludzie będą zmuszeni adaptować się do woli egoistycznych elit lub nieodpowiedzialnej większości, a świat zatopiony w beztroskiej konsumpcji posuwać będzie się wolno ku ogólnej degeneracji.

Polityczne implikacje rewolucji informacyjnej

z rozdziału pierwszego pracy mgr

Podsumowując wiek XX można określić go „Wiekiem Udoskonalenia Komunikacji Międzyludzkiej”. Rozwój nowoczesnych form komunikacji wydaje się bowiem być jednym z najważniejszych wydarzeń minionych lat. Postęp w tej dziedzinie zdecydowanie przybrał na sile podczas kilku ostatnich dziesięcioleci. Jest to tym bardziej interesujące, ze komunikacja społeczna jest dla ludzkości procesem naturalnym i przypuszcza się, ze prymitywne formy komunikowania się gatunku ludzkiego pochodzą prawdopodobnie z epoki człowieka kromańskiego (wczesny paleolit).

Przez wiele lat członkowie ludzkiej gromady ograniczeni byli do komunikowania lokalnego i bezpośredniego. Jednak wraz z poszerzaniem się zasięgu „ludzkiej wioski” bezpośrednie formy komunikowania stały się niewystarczające. Dosyć wcześnie wykształciły się systemy komunikowania na odległość, w tym przede wszystkim pogłoską, jednak ze względu na zbyt mały stopię wiarygodności konieczne było wynalezienie metod bardziej skutecznych. Również potrzeba przechowywania informacji, przy jednocześnie zawodności ludzkiej pamięci, zmusiła człowieka do wykształcenia bardziej trwałych form zapisu. Początkowo były to rysunki, następnie pojawiło się pismo, wynaleziono papier – tym samym oderwano informacje od człowieka. Przełomem w przekazywaniu informacji okazał się wynalazek Gutenberga, ruchoma czcionka, która pozwoliła na nieograniczone i tanie powielanie tekstów. Rozpoczęły się czasy powszechnej wiedzy. Zastanawiający jest fakt, ze nigdy wcześniej dostęp do nauki nie był udziałem tak wielu ludzi i jednocześnie nigdy wiedza ludzka nie posunęła się tak daleko. Prowadzi to do wniosku, ze prawdziwy sukces ewolucyjny może osiągnąć ta populacja, która jest w stanie współpracować i korzystać z wiedzy poprzednich pokoleń.

Do niedawna te dziedziny wiedzy, które wydawały się niezależne od polityki – matematyka i informatyka – wkraczają w obszar tego, co polityczne. Jest to zapowiedz kolejnej rewolucji w naukach politycznych. Trudno przewidzieć skutki tej rewolucji. W perspektywie historycznej wyraźnie widać przesuniecie punktu ciężkości zainteresowań futurologów z przesłanek socjologicznych i politycznych na technokratyczne. Możemy nawet zaryzykować twierdzenie, ze nastąpiło odwrócenie pewnego toku myślenia przy budowie alternatywnych scenariuszy rozwoju społecznego. Polityka nie jest już punktem wyjścia tylko „klientem” rozwijających się nauk ścisłych, które oferują jej coraz to nowe rozwiązania.

W ostatnich dziesięcioleciach zaczyna dominować teza o nieuchronności transformacji dzisiejszych struktur społecznych w stronę społeczeństwa informacyjnego. Informacja staje się coraz częściej kategoria wyjściowa. Koncepcji dotyczących alternatywnych scenariuszy rozwoju społeczeństwa informacyjnego jest jeszcze niewiele, jednak sam problem wprost albo bezpośrednio przejawia się w innych koncepcjach,. Stad wynika potrzeba poniższej analizy porównawczej alternatywnych scenariuszy rozwoju społecznego. Pozwoli ona nam wskazać na generalne tendencje, obszary zgody miedzy autorami, różnice a także silne i słabe strony tych koncepcji.

Współpraca polsko-czeska na Śląsku Cieszyńskim

Wstęp pracy

W swojej pracy postaram się przedstawić niektóre zagadnienia ze współpracy pomiędzy samorządami polskimi i czeskimi na terenie Śląska Cieszyńskiego po roku 1989, czyli po demokratycznych zmianach jakie zaszły w Polsce i w ówczesnej Czechosłowacji. Przedstawię również genezę i zadania Euroregionu Śląsk Cieszyński – Tešínské Slezsko powołanego do życia w 1998 roku.

Śląsk Cieszyński przez wiele wieków stanowił osobne księstwo podporządkowane bądź królom polskim, bądź czeskim. W XVII wieku Śląsk Cieszyński dostał się pod panowanie Habsburgów i pozostał pod nim aż do końca I wojny światowej. Upadek monarchii austro-węgierskiej pozwolił ruchom narodowym na Śląsku Cieszyńskim na aktywniejsze działanie. 5 listopada 1918 roku strona polska i czeska podpisały ugodę w sprawie tymczasowej granicy pomiędzy Polską i Czechosłowacją na terenie Śląska Cieszyńskiego. Jednak już 5 stycznia 1919 roku wojska czeskie najechały na polską część Śląska Cieszyńskiego. Spór o podział tego terenu rozstrzygnęła dopiero Konferencja Ambasadorów w Spa 28 lipca 1920 roku. Podzieliła ona Śląsk Cieszyński między Polskę i Czechosłowację, tworząc z Cieszyna miasto graniczne, a z jego zachodnich przedmieści Czeski Cieszyn. Podział ten był dla Polski bardzo niekorzystny, więc w 1938 roku wykorzystując słabość Czechosłowacji Wojsko Polskie wkroczyło do Czeskiego Cieszyna i zajęło Zaolzie. Po II wojnie światowej granica wróciła na linię wyznaczoną w 1920 roku. Pomimo oficjalnego braterstwa i przyjaźni między komunistyczną Polską i Czechosłowacją współpraca na Śląsku Cieszyńskim była bardzo ograniczona. Gdy w 1968 roku Wojsko Polskie brało udział w interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, stosunki uległy dalszemu oziębieniu. W 1980 roku władze Czechosłowacji, bojąc się napływu ideii solidarnościowych, wydatnie utrudniły przekraczanie granicy. Zlikwidowano stałe przepustki, co było bardzo dotkliwym ciosem dla wielu ludzi mających rodziny za granicą. Wprowadzono również wymóg posiadania zaproszenia. O żadnej oficjalnej współpracy w latach 80-tych nie mogło być mowy. Sytuacja zmieniła się dopiero po roku 1989.

”Ojczyzna”/ERSP/

z pracy mgr o Wyborach parlamentarnych w Estonii

Isamaa/ERSP /”Ojczyzna”/ERSP/

Koalicja wyborcza Isamaa/ERSP (antykomunistyczna prawica) była głównym reprezentantem sił politycznych rządzących w Estonii od 1992 r. Z tego powodu tez nie dawano jej zbyt dużych szans na dobry wynik. W ciągu 3 lat rządów zdominowanych przez trudne dla społeczeństwa reformy, nastąpiło “zmęczenie materiału” – mocno ucierpiała popularność polityków kandydujących z tej prawicowej listy.

W 1992 r. wybory do Riigikogu wygrała centroprawicowa koalicja “Ojczyzna” (Isamaa). W jej skład wchodziły, powstałe w latach 1988 – 1990, niepodległościowe partie: chadeckie EKDE i EKDL, EVKE (republikanie) i EKRE (konserwatyści). Piątym członem koalicji była postkomunistyczna w dużej mierze Partia Liberalno-Demokratyczna (ELDP). Na ten blok zagłosowało ponad sto tysięcy wyborców (22%), dzięki czemu w parlamencie znalazło się 29 jego przedstawicieli.

Do parlamentu weszła także, na 5-tym miejscu, Estońska Narodowa Partia Niepodległości (ERSP). Założona w styczniu 1988 r. była pierwszym antykomunistycznym ugrupowaniem i gromadziła dysydentów starej daty. Zdobyła 8,8% głosów i 10 miejsc w Riigikogu.

Te dwa ugrupowania (plus centrolewicowi Mõõdukad) zawar³y w paŸdzierniku 1992 umowź koalicyjn¹. Powsta³y rz¹d Marta Laara nie mia³ charakteru wy³¹cznie prawicowego, stanowił sojusz starej opozycji (ERSP), nowej centroprawicy (Isamaa) i trzech partii wywodzących się z reformistycznego ruchu Rahvarinne: liberałów Rummo, socjaldemokratów Lauristin i ludowców Raiga. O różnicach, jakie wówczas występowały między Isamaa i ERSP, świadczy chociażby wystawienie dwóch różnych kandydatów w wyborach prezydenckich w 1992 r. To ERSP miała bardziej prawicowy program niż Isamaa.

Ważnym krokiem ku konsolidacji prawicy było przekształcenie wyborczego bloku “Isamaa” w jedna partię – Narodowa Partie Koalicyjną “Ojczyzna” (21.10.1992). W jej skład weszli chadecy, republikanie i konserwatyści. Odrębność partyjną, pozostając w klubie parlamentarnym Isamaa, zachowała ELDP Rummo, co nadało nowej partii bardziej prawicowy charakter.

Rząd Laara nie mógł przetrwać długo, mimo dynamicznego procesu reform. O rozpadzie koalicji zdecydowały starcia w jej obrębie. Po pierwsze, błędnym okazało się założenie Laara, że reformowaniem gospodarki powinni zając się praktycy, czyli biznesmeni. Efektem była seria głośnych afer korupcyjnych. Po drugie, rząd nie przeprowadził zdecydowanej lustracji i dekomunizacji, co stało się przyczyną wielkiego niezadowolenia narodowców z ERSP. Po trzecie, istniały zbyt duże różnice w programach gospodarczych podmiotów koalicji. Wewnźtrzne konflikty, propagandowa ofensywa lewicy, spo³eczne koszty reform, korupcja i wzrost przestźpczoœci wp³ywa³y na gwa³towny spadek popularnoœci koalicji. Sondaæe z kwietnia 1994 by³y katastrofalne dla rz¹dz¹cych (Mõõdukad – 5%, Isamaa – 4%, ERSP – 1%).

Tymczasem proces przemian na prawicy wciąż trwał. W efekcie konfliktu miedzy dominującymi chadekami Laara, a republikańsko-konserwatywną opozycją, z klubu Isamaa wystąpiło 11 posłów (czyli połowa), którzy zarejestrowali odrębny klub – Parempoolsed (czerwiec 1994). Rząd Laara miał od tej chwili charakter mniejszościowy. Mimo, że do wyborów pozostawało już niewiele czasu, wśród posłów górę wzięła niechęć do zdecydowanego w swych poglądach premiera. 26 września 1994 upadł pierwszy w byłym ZSRS rząd antykomunistyczny. Laar odszedł, ale umożliwiło to odtworzenie koalicji z udziałem ERSP i Isamaa i sformułowania tzw. “rządu kontynuacji” z Andresem Tarandem na czele. Sondaże dawały prawicowym ugrupowaniom rządzącym minimalne szanse na wejście do parlamentu w 1995 r. W tej sytuacji chadecka Isamaa (Laar) i narodowa ERSP (Kelam) zawarły sojusz wyborczy. Stało się to możliwe dzięki m.in. pozbyciu się przez nie skrzydeł radykalnych, programowemu przesunięciu się Isamaa w prawo i stonowaniu, wcześniej bardzo radykalnych, poglądów przez ERSP. Ustalono, że będzie jeden, wspólny klub parlamentarny, i zadeklarowano chęć utworzenia w przyszłości jednej partii.

Program

Większość obserwatorów wróżyła tej koalicji klęskę. Obie partie nie wykluczały w przyszłości połączenia, choć różnice między nimi były istotne: chadecka Isamaa reprezentowała liberalizm gospodarczy i bliższa była pod tym względem Partii Reform, natomiast ERSP, jak wszyscy narodowcy, miała tendencje etatystyczne, co zbliżało ją do innych ugrupowań prawicowych, jak Parem Eesti i Parempoolsed. Dla wyborczego koalicji Isamaa/ERSP Reformierakond nie wydawała się jednak dość narodowa, no i jej pochodzenie łączyło ją częściowo z dawna nomenklaturą i reformistami.

Narodowo-chadecka koalicja miała klasyczny program prawicowy, będący w dużej mierze efektem kompromisu miedzy tymi partiami. To, co łączyło jej członków, to przede wszystkim pochodzenie oraz wynikające z niego: antykomunizm i antyrosyjskość.

Bardziej złożony charakter miał stosunek koalicjantów do postkomunistów. Dopuszczano (dla dobra kraju) współpracę z postkomunistami mającymi zbliżone poglądy na gospodarkę, przeszłość i politykę zagraniczną (Partia Reform, Umiarkowani). Zwalczano natomiast ugrupowania b. komunistów, mające bardziej lewicowy program (Keskerakond, MRE). W wymiarze ekonomicznym zdecydowanie prorynkowa była Isamaa. Zwolennicy kontynuacji reform rynkowych, preferowali sektor prywatny i postulowali wprowadzenie modelu państwa – “nocnego stróża”. Mniej entuzjastyczny stosunek do liberalizmu miała ERSP. Postulowała dość szeroki zakres interwencjonizmu państwowego, ale etatystyczne akcenty w jej programie wynikały nie tyle z lewicowych poglądów, co z nacisku na wszechstronną ochronę tożsamości narodowej Estończyków. Rozbudowana opieka socjalna i społeczny solidaryzm miały umacniać jedność narodu estońskiego.

Chadeków i narodowców łączyła niechęć do, uważanej za “piątą kolumnę” Moskwy, mniejszości rosyjskiej. Jej neutralizacji służyć miały ostre kryteria przy nadawaniu obywatelstwa. “Uważamy, ze estońscy obywatele powinni mieć zagwarantowane wszystkie polityczne prawa. Wszystkie osoby mieszkające na terytorium Estonii powinny mieć zagwarantowane prawa człowieka. Mniejszości powinny zaś, jeśli zechcą, otrzymać autonomię kulturalną”. ERSP bardziej niż chadecy, była przeciwna asymilacji Rosjan, uważając, że nie zmieni się ich faktyczny stosunek do niepodległej Estonii.

Jak inne partie prawicy narodowej, koalicja “Ojczyzny” i ERSP opowiadała się za jak najszybszym przystąpieniem do NATO, co traktowała jak ważniejsze od integracji z UE.

Notowania koalicji na długo przed wyborami nie wyglądały najlepiej. Gdyby Isamaa i ERSP startowały oddzielnie, najprawdopodobniej w ogóle by się nie znalazły w parlamencie. Zresztą razem także nie miały się czym pochwalić. Najpopularniejszym politykiem bloku był Jüri Luik (51% zwolenników). Większość sondaży dawały sojuszowi chadeków z narodowcami 6 proc. poparcia i 8 miejsc w Riigikogu. Silną stroną prawicy był zdyscyplinowany elektorat. Na pytanie o stałość swoich preferencji wyborczych, 58% respondentów nie wykluczyła ich zmiany do dnia wyborów. Ale aż 75 proc. deklarujących poparcie dla Isamaa/ERSP było pewnych swego wyboru.

Sojusz Partii Koalicyjnej i Ludu Wiejskiego

z pracy mgr o Wyborach parlamentarnych w Estonii

Koond-Erakond Maarahva Ühendus /Sojusz Partii Koalicyjnej i Ludu Wiejskiego/

Za głównego faworyta zbliżających się wyborów powszechnie uważano wyborczą koalicję Koond-Erakond Maarahva Ühendus (KMÜ). Był to sojusz postkomunistycznych technokratów i wyższych funkcjonariuszy aparatu partyjnego sowieckiej Estonii (Koonderakond) z nomenklatur¹ wiejsk¹ (Maarahva Erakond, Maaliit, EPPE, Põllumeste Kogu).

Genezy Koonderakond (Partia Koalicyjna) doszukiwać się należy w wydarzeniach jesieni 1990 r., gdy w Komunistycznej Partii Estonii wyodrębniła się wyborcza platforma „Vaba Eesti”, grupująca tzw. narodowych komunistów. Owa „Vaba Eesti” (Wolna Estonia) przez krótki czas była trzecim, obok Kongresu Estonii (antykomuniści) i Rahvarinne (partyjni reformiści), liczącym się czynnikiem na scenie politycznej Estonii schyłku czasów sowieckich. 9 grudnia 1991 r., w oparciu o „Vaba Eesti” utworzono Partię Koalicyjną. Była to grupa przemysłowej nomenklatury estońskiej i wyższych funkcjonariuszy dawnego aparatu partyjnego, którzy nagle stali się zwolennikami budowy liberalnego kapitalizmu. Przewodniczącym został Jaak Tamm i był nim do 1994. W 1992 r. Koonderakond stanowiła podstawę rządu Tiita Vähiego. W jesiennych wyborach 1992 r. partia wystartowała w koalicji Kindel Kodu (Bezpieczny Dom) z Maaliit i EDÕL. Ten centrolewicowy blok uzyska³ 13,6 % poparcia, co prze³oæy³o siź na 17 mandatów w parlamencie. Partia Koalicyjna i Związek Wiejski (Maaliit) utworzyły jednak odrębne kluby parlamentarne. Początkowo bliskie było wejście partii Tamma do koalicji rządowej, ostatecznie znalazła się ona jednak w opozycji. Po zwycięskich wyborach samorządowych w 1993 r. Koonderakond stała się główną alternatywą dla rządzącej centroprawicy w oczach zmęczonego radykalnymi reformami społeczeństwa. Sondaże z wiosny 1994 potwierdzały rosnącą popularność postkomunistów – 28 proc. respondentów widziałoby Vähiego na czele rządu, a 23 proc. zagłosowałoby na jego partię.

Drugim filarem KMÜ była Maarahva Erakond (MRE). Grupowała dawną, starszą nomenklaturę wiejską – dyrektorów kołchozów i sowchozów. Założył ją, 29 listopada 1994, jeden z najpopularniejszych polityków, ostatni przewodniczący Rady Najwyższej ESRS, Arnold Rüütel. Partia Ludu Wiejskiego jest przykładem dość powszechnego w Estonii zjawiska, a mianowicie całkowitego podporządkowania partii jej liderowi, stworzenia z niej zaplecza dla ambicji jednostki. W takim wypadku popularność partii zależy od popularności jej przywódcy. Stąd więc 15-procentowe poparcie dla MRE, zaledwie w 3 miesiące od momentu jej powstania.

Spośród trzech pozostałych wiejskich partii najdłuższą historią mógł pochwalić się Związek Wiejski (Maaliit), założony 7.5.1989 przez Arvo Sirendiego. Startował w koalicji Kindel Kodu w 1992 r. i utworzył potem samodzielny 8-osobowy klub parlamentarny. Natomiast Põllumeste Kogu (Zgromadzenie Rolników) – założone 1992, i EPPE (Eesti Pensionäride ja Perede Erakond) to już zdecydowanie polityczny margines.

Program

            Sojusz Koond-Erakond Maarahva Ühendus, liczący około 1500 członków, miał zapewnione zwycięstwo nie tyle dzięki własnemu programowi wyborczemu, co dzięki poparciu wsi, oburzonej liberalną polityką gospodarczą centroprawicowego rządu i rozczarowanych reformami mieszkańców miast z warstw biedniejszych.

Program KMÜ miał wybitnie populistyczny, centrolewicowy charakter. Jednym z pierwszych postulatów była walka z przestępczością, jako największym zagrożeniem dla kraju. W dziedzinie ustrojowej natomiast otoczenie Rüütela przeforsowało zamiar wprowadzenia powszechnych wyborów prezydenckich (obecnie wyboru dokonuje parlament). Jeśli chodzi o politykę gospodarczą, postkomuniści chcieli pogodzić przysłowiowy ogień z wodą. W programie Partii Koalicyjnej czytamy: „Postęp gwarantuje liberalna gospodarka ze wszystkimi tego konsekwencjami”. Tuż obok istnieje jednak zapis: „Opieka socjalna musi być dostępna dla wszystkich, którzy tego potrzebują”. Stąd zapowiedź wzrostu wydatków socjalnych (przy efektywniejszym wykorzystaniu dostępnych środków) i reforma systemu emerytalnego (podniesienie świadczeń o 45-50%). Jednocześnie bardziej liberalne środowiska Koonderakond umieściły wśród wyborczych obietnic zamiar przeprowadzenia reformy podatkowej (obniżenie stawki podatku dochodowego, podniesienie VAT z 18 do 20%, probiznesowa polityka fiskalna) oraz utrzymywania zbilansowanego budżetu. KMÜ, najwięcej chyba spośród wszystkich ugrupowań walczących o mandaty, poświęcił uwagi w swym programie problemom wsi. Za hasłem „Wiejski styl życia i narodowa kultura są w niebezpieczeństwie” szedł kompleksowy program pomocy dla rolnictwa. Polegać on miał nie na bezpośrednich subsydiach, lecz na tanich kredytach, preferencyjnych podatkach i cłach ochronnych. Kołchozowe korzenie jednego z koalicjantów – MRE, spowodowały chyba, że w programie wyborczym pojawia się kilkakrotnie model estońskiej wsi oparty na gospodarstwach indywidualnych i na „kooperatywnych gospodarstwach” (!). Postkomunistyczni ludowcy poddali również krytyce prywatyzację w dotychczasowym kształcie.

Kwestię narodowościową koalicjanci raczej pomijali. Jedynie Koonderakond wspominała o społecznym i ekonomicznym równouprawnieniu obywateli z rezydentami nie posiadającymi estońskiego paszportu. Chłopski jednak w dużym stopniu charakter tego wyborczego bloku powodował, że na tej płaszczyźnie KMÜ był znacznie bliższy partiom prawicy, niż np. Partii Centrum. Stąd chociażby kładziony w programie nacisk na rozwój nauki estońskiego na obszarach najmocniej zrusyfikowanych.

Podobnie narodową orientację postkomuniści prezentowali w swoich poglądach na politykę zagraniczną. Przede wszystkim zdecydowane „tak” dla Unii Europejskiej oraz współpraca z NATO i UZE. Koonderakond chciała starać się na Zachodzie o gwarancje bezpieczeństwa dla Estonii. Z Rosją natomiast chciano ułożyć normalne dobrosąsiedzkie stosunki. Przy czym, co także zbliżało KMÜ do prawicy, w granicznych negocjacjach z Rosją, Estonia powinna oprzeć się na pokoju z Tartu (1920). Ale, w przeciwieństwie do niektórych narodowych środowisk, partiom bloku postkomunistów nie zależało na zmianie granicy ustalonej po aneksji Estonii przez ZSRS.

Sprzeczności w wyborczym programie KMÜ wynikały nie tylko z populizmu, ale także ze zderzenia dwóch różniących się nieco wizji gospodarczych – liberalizującej Partii Koalicyjnej i etatystycznej MRE. Stąd więc wypowiedzi, raz w stylu liberałów gospodarczych z Reformierakond, innym znowu razem obietnice subwencji rolnych i podziału dóbr bliskie Keskerakond, a wszystko to pod hasłem społecznej gospodarki rynkowej. Czemu więc nie budziło to zbyt dużych obaw wśród wyborców o realność tego programu? Uspokajały ich opinie analityków. Pamiętając o „koabitacji” Vähiego (premier) i Rüütela (głowa państwa) na początku lat 90-tych, gdy zaczęto wprowadzać radykalne reformy, nie sądzili by ewentualny rząd KMÜ miał zahamować bieg reform.

Ostatnie przedwyborcze sondaże wskazywały na zdecydowana przewagę KMÜ. Na początku lutego 1995 najwięcej, bo 23% respondentów zadeklarowało poparcie dla sojuszu postkomunistycznej nomenklatury. Indywidualnie, lider KMÜ, Rüütel, plasował się na drugim miejscu w sondażach. Gdyby wybory odbyły się w lutym, KMÜ zdobyłaby 41 mandatów, deklasując rywali. Ostatnie tygodnie przed wyborami upłynęły pod znakiem utrzymywania się przewagi koalicji postkomunistów. W sondażu EMOR, opublikowanym pod koniec lutego, KMÜ popierało 30% respondentów. Zbliżony wynik koalicja uzyskała w dniu wyborów.