Archiwa tagu: prace dyplomowe

Polskie Jednostki Wojskowe AFOR i KFOR

14 kwietnia 1999 roku Prezydent RP wydał postanowienie o użyciu Polskiej Jednostki Wojskowej w misji pokojowej w składzie sił Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego w Albanii.

Pododdział wyłoniono z 21 Brygady Strzelców Podhalańskich. Tzw. „lekka kompania piechoty” (jednostka składająca się ze 140 żołnierzy służby zasadniczej, służby nadterminowej oraz kadry zawodowej) została włączona do stacjonujących w Albanii wielonarodowych jednostek NATO z bazą polową w Durres. Do zadań w ranach operacji „Allied Harbour” („Sojusznicza przystań”), postawionych podhalańczykom przez dowódców sił sojuszu w Albanii znalazło się nie tylko zapewnienie bezpieczeństwa dowódcom AFOR, lecz również niesienie pomocy uchodźcom z Kosowa, w tym budowa obozów, ochrona konwojów i transportów z pomocą humanitarną docierających promami z portów włoskich, zabezpieczenie konwojowania wojsk sprzymierzonych, patrolowania granicy albańskiej z prowincją Kosowo oraz zapewnienie dostaw wody[1].

29 lipca w Bielsku-Białej powitano żołnierzy 18 batalionu Desantowo-Szturmowego, którzy zakończyli pełnienie misji pokojowej w ramach międzynarodowych sił KFOR w Kosowie. Nie pozostaje nic innego jak podsumować 13-miesięczną służbę spadochroniarzy z Bielska-Białej.

Pierwszy transport bielskich spadochroniarzy odjechał na Bałkany 25 czerwca 1999 r. Batalionowi powierzono realizację zadań w składzie sił stabilizujących KFOR. Decyzją Prezydenta RP nasi żołnierze zostali wysłani daleko poza granice kraju z zadaniem powstrzymania dalszego rozlewu krwi[2].

„Pomimo przerwania działań zbrojnych w czerwcu ubiegłego roku, konflikty między Serbami a Albańczykami wciąż narastają. Serbowie mówią, żeby nie wracać do przeszłości. Albańczycy wręcz przeciwnie – domagają się zadośćuczynienia za zbrodnie wojenne. Sprawa się komplikuje. Nic więc dziwnego, że żołnierze KFOR żyją w ciągłym napięciu. Poza bazą i na posterunkach nie rozstają się z kamizelką kuloodporną i hełmem. Ich broń nigdy nie spoczywa w magazynie, a amunicja w zaplombowanych skrzyniach”[3].

Po powrocie z misji dowódca Batalionu – mjr Tomasz Bąk mógł zameldować ministrowi obrony narodowej – Bronisławowi Komorowskiemu, że będąc żołnierzami Międzynarodowej Brygady „Wschód”, z pełnym poświęceniem oraz sumiennością wykonywali powierzone im zadania bojowe. 18 bdsz, co podkreślali wysokiej rangi dowódcy NATO, był oceniany jako jeden z najlepszych oddziałów KFOR. Polacy, dzięki otwartości na problemy zgłaszane przez miejscową ludność, zyskali uznanie zarówno społeczności serbskiej, jak i albańskiej.

Żołnierze spędzili wiele godzin w punktach kontrolnych i obserwacyjnych, zatrzymali ponad 100 Albańczyków i blisko 30 Serbów podejrzanych o dokonanie różnego rodzaju przestępstw, skonfiskowali blisko 300 egzemplarzy broni palnej i tysiące sztuk amunicji oraz wielokrotnie udzielali pierwszej pomocy poszkodowanym w najróżniejszych starciach. saperzy unieszkodliwili setki min.

W okresie największego napięcia w kosowskiej Mitrowicy przez 10 dni, na rozkaz dowódcy Międzynarodowej Brygady „Wschód”, działali na najtrudniejszym odcinku – moście na rzece Ibar- który oddzielał dwie wrogie sobie społeczności. Polacy wspierali również działania wielu pozarządowych organizacji międzynarodowych oraz wykonywali zadania o charakterze humanitarnym, m.in. rozdzielili prawie 100 ton darów z „Caritas Polska” oraz 45 ton z Polskiej Akcji Humanitarnej i niemieckiej organizacji humanitarnej „Die Johaniter”.

Bielscy spadochroniarze nie tylko rozdzielali zwaśnione strony, ale również pomagali w przywracaniu normalnego życia w Kosowie: zapewniali uchodźcom bezpieczny powrót do rodzinnych domów, dzieciom możliwość uczęszczania do szkół, a dorosłym – szukanie pracy[4].

         10 batalion zmechanizowany ze Świętoszowa jest jednostką przygotowaną do działania jako odwód strategiczny międzynarodowych sił KFOR. Wojna w Kosowie skończyła się już w czerwcu ubiegłego roku, dlatego jednostka nie bierze udziału w „krwawych” bojach, lecz swoje działanie ogranicza wyłącznie do czynności typowych dla misji pokojowych: patrolowania terenu, poszukiwania cywilnych pojazdów i konwojowania. 10 batalion zmechanizowany w nowej natowskiej strukturze praktycznie może działać w różnych sytuacjach. Stąd w jego etatowej strukturze, oprócz trzech kompani zmechanizowanych znajduje się kompania wsparcia ogniowego, zabezpieczenia działań, logistyczna, pluton łączności, sekcja finansowa i żandarmerii wojskowej. Jednostka posiada też swojego księgowego i szefów wszystkich służb. Natomiast do Kosowa – ponieważ tego wymaga specyfika zadań – przyjechał w okrojonym składzie – zaledwie cztery „lekkie” kompanie: dowodzenia, logistyczna i dwie bojowe[5].

„Tak długo, jak wspólnota międzynarodowa nie zapewni środków pozwalających na normalne funkcjonowanie Kosowa, żołnierze KFOR muszą wkraczać, by wypełniać zadania, do których nie byli szkoleni.[6]”


[1] „Bałkański syndrom”, op. cit., s. 150

[2] S. Jote: „Udana misja” – Wojska Lądowe nr 9, W-wa 2000 r., s. 12

[3] A. Rawski: „Niebezpieczna misja” – Polska Zbrojna nr 23, czerwiec 2000 r., s. 43

[4] Wojska Lądowe op. cit., s.12

[5] A. Rawski: „Batalion na walizkach” – Polska Zbrojna”, nr 26, czerwiec 2000 r., s. 43

[6] Gen. Klaus Reinhardt: „Dowodząc KFOR-em” – Przegląd NATO, lato/jesień 2000 r., s. 17