Archiwum kategorii: Prace licencjackie

prace licencjackie z politologii

Dylematy integracji europejskiej

W pierwszym etapie integracji – od momentu ewentualnego przystąpienia do roku 2006, tj. do czasu wygaśnięcia odrębnego budżetu określonego w Agendzie 2000, będą obowiązywać nie tylko ograniczenia budżetowe, ale także wynikające z możliwych okresów przejściowych, np. w dostępie do rynku pracy, w finansowaniu rolnictwa i infrastruktury, w przepływie towarów, kapitału i zakupie ziemi.

Drugi etap członkowski, charakteryzujący się pełniejszą partycypacją Polski w budżecie UE, nastąpiłby od 2007 roku do wygaśnięcia wynegocjowanych okresów przejściowych. W etapie tym wyodrębnić można by co najmniej kilkuletni okres uczestniczenia polskiej gospodarki w Mechanizmie Kursów Walutowych 2 (ERM 2) Europejskiego Systemu Walutowego, którego celem byłoby ustabilizowanie kursu złotego wobec euro.

Pełna integracja mogłaby się dokonać dopiero w trzecim etapie, tj. po zakończeniu okresów przejściowych – do uzyskania członkostwa w Unii Gospodarczej i Walutowej. Zanim to nastąpi, trzeba będzie zadowolić się członkostwem drugiej kategorii lub raczej członkostwem w drugim kręgu integracyjnym, w którym znajdą się inne państwa kandydujące. Na tym tle powstaje dylemat związany z tempem i zakresem integracji:

  1. Czy maksymalnie przyspieszyć proces integracji i doprowadzić do jak najszybszego wejścia do strefy euro oraz ograniczyć do minimum okresy przejściowe ?
  2. Czy termin uzyskania członkostwa w UE i EWG uzależnić od stanu dostosowań w gospodarce, które uchronią przed działaniem szoków asymetrycznych, w szczególności przed wzrostem bezrobocia i recesją w wyniku gwałtownego zaostrzenia konkurencji w skali europejskiej i globalnej ?

Wysuwane są postulaty, które dylemat ten przesądzą jednoznacznie: uzyskanie jednoczesnego członkostwa w Unii Europejskiej oraz UNII Gospodarczej i Walutowej powinno stać się celem strategicznym naszych negocjacji i działań dostosowawczych .Pośpiech w przystąpieniu do UGW jest szczególnie niezbędny, gdyż powstaje ona jako odrębna organizacja, tworzone są w niej nowe instytucje (np. Rada Euro), które będą szybciej integrować swych członków, stwarzając im lepsze warunki rozwoju w porównaniu z państwami UE pozostającymi poza unią monetarną. UGW zmierza wyraźnie w kierunku unii politycznej, w której członkowie muszą spełniać nie tylko ostre kryteria zbieżności  ale także przekazać swe uprawnienia narodowe w dziedzinie polityki monetarnej, w tym kursu walutowego, na szczebel ponad narodowy, tj. na rzecz ESBC należy prowadzenie jednolitej polityki pieniężnej nakierowanej na stabilizację cen. W jej ramach dokonywane są operacje otwartego rynku, operacje walutowe, zarządzanie rezerwami walutowymi i systemami płatniczymi krajów członkowskich.

Historia polskich misji pokojowych

W historii polskich misji pokojowych wyszczególnić można kilka charakterystycznych okresów :

« 1953-1975 – udział oficerów WP w Międzynarodowych Komisjach Nadzoru i Kontroli w Indochinach, a także pierwszych obserwatorów wojskowych w Nigerii;

« 1973-1989 – pierwsze zwarte jednostki WP, głównie kontyngenty logistyczne, uczestniczą w operacjach utrzymania pokoju na Bliskim Wschodzie;

« 1991-1992 – po raz pierwszy Polacy uczestniczą w operacjach wymuszenia pokoju, prowadzonych zgodnie z rozdziałem VII Karty Narodów Zjednoczonych: „Pustynna Burza” (Kuwejt, Arabia Saudyjska), kontyngent operacyjny w Chorwacji, kontyngent logistyczny i obserwatorzy wojskowi w kompleksowej operacji pokojowej (Namibia, Angola), obserwatorzy wojskowi (Irak, Kuwejt);

« 1992-1995 – widoczny wzrost polskich kontyngentów w operacjach pokojowych (ok. 2000 żołnierzy w 10 misjach) początek obecności w misjach OBWE;

« 1995-1997 – uczestnictwo w operacji wymuszania pokoju w strukturach Brygady Nordycko – Polskiej w Bośni i Hercegowinie.

Aktualnie Wojsko Polskie uczestniczy w 12 misjach obserwacyjnych (24 oficerów – obserwatorów wojskowych) oraz w 4 operacjach wojskowych z użyciem zwartych jednostek wojskowych: UNDOF, UNIFIL, SFOR, KFOR z udziałem 2069 żołnierzy i pracowników cywilnych (wg stanu na dzień 1.03.2000 r.).

Przystępując do Paktu Północnoatlantyckiego (NATO) Polska uzyskała gwarancje bezpieczeństwa, jakich nie miała w swej dramatycznej historii. Już po uroczystości, stojąc pod gmachem Biblioteki, minister Geremek powtarzał w licznych wywiadach słowa, które przed chwilą na sali wypowiedział po polsku i angielsku: „To wielki dzień dla Polski. Polska wraca do wolnego świata. Nie jesteśmy już osamotnieni”. 12 marca 1999 r. w Independence w stanie Missouri słowa te brzmiały przekonująco.

Bilans funkcjonowania Sił Zbrojnych RP w NATO oraz misji pokojowych

12 marca 2001 roku [prezentowana praca jest z 2001 roku] minął rok funkcjonowania Polskich Sił Zbrojnych jako pełnoprawnego członka wojskowych struktur Sojuszu Północnoatlantyckiego. Okres ten upoważnia do zrobienia bilansu dokonań oraz sprecyzowania wniosków. Podjęte w tym czasie liczne przedsięwzięcia pozwoliły zweryfikować nasze wyobrażenia o mechanizmach funkcjonowania NATO oraz poznać, jak wielki jest zakres prac, jakie trzeba wykonać na wszystkich szczeblach organizacyjnych wojska, by osiągnąć pełną kompatybilność z wojskami Sojuszu i strukturami międzynarodowego systemu bezpieczeństwa.

Akcesję Polski do NATO poprzedzały wieloletnie i różnego rodzaju przygotowania, do których należało też uczestnictwo w programie „ Partnerstwo dla pokoju” i osiągania w jego ramach celów interoperacyjności, a także udział w operacjach pokojowych prowadzonych pod egidą NATO (IFOR/SFOR). Nastąpiła ona po prawie 10-letnim okresie pozostawania Polski w „szarej” strefie bezpieczeństwa, w którym poszukiwano optymalnych rozwiązań mających zapewnić podstawowy poziom samodzielności obronnej państwa. Akcesja ta zbiegła się z gruntownymi przemianami w Sojuszu, które są efektem przyjęcia nowej Koncepcji Strategicznej oraz wykorzystywania doświadczeń z kryzysu bałkańskiego[1].

Cztery wojny, jakie rozegrały się po rozpadzie Jugosławii w latach 1991-1999 (w Słowenii, Chorwacji, Bośni i Kosowie) były największym i najkrwawszym kryzysem zbrojnym w Europie od końca II wojny światowej. Wojny te spowodowały – w zależności od szacunków – śmierć od 80 do 300 tysięcy ludzi, ogromne zniszczenia na obszarze byłej Jugosławii i migrację milionów uciekinierów wojennych, spośród których wielu od dziś nie może powrócić do miejsc, które zamieszkiwali przed wojną. W czasie tych konfliktów walczące strony popełniły liczne zbrodnie wojenne.

Po wojnie w Kosowie powstała większa szansa na skuteczne i wyprzedzające działania państw pragnących pełnić rolę mediatorów, chociaż decyzje polityczne dotyczące regionu podejmowane bez uwzględnienia jego historii mogą w dalszej perspektywie być skazane na fiasko, o czym zaświadczają ostatnie wydarzenia początków 2000 roku z Mitrovicy i innych miast prowincji Kosowa.

Przedstawienie wybranych faktów z czasów współczesnych i przeszłości dotyczących terytorium byłej Jugosławii ma duże znaczenie dla uświadomienia rozgrywanej na naszych oczach tragedii wszystkich narodów zamieszkujących Bałkany[2].

Konflikt w Jugosławii trwał już bardzo długo i żadna organizacja międzynarodowa nie była w stanie go rozwiązać. Nie dały sobie z nim rady ani ONZ, ani OBWE, ani UE. Jedynie NATO było tą organizacją międzynarodową, która była zdolna do jakiegokolwiek praktycznego reagowania na dramatyczny rozwój sytuacji w Kosowie. Zdecydowanie się NATO na działanie nie może być traktowane jako błąd, lecz jako obiektywna konieczność spowodowana niemożnością zakończenia konfliktu przez inne instytucje międzynarodowe. Jeżeli można mówić o jakimś błędzie, to raczej popełniła go społeczność międzynarodowa, która ustanawiała mandaty, uprawnienia i procedury działania organizacji międzynarodowych, nie gwarantując właściwego i skutecznego rozwiązania spraw najtrudniejszych w chwilach największej potrzeby[3].

Według słów J. Solany operacja ta nie była zwykłą operacją wojenną w klasycznym rozumieniu tego słowa: „(…) to nie była wojna. Akcja militarna w Kosowie była jedyną możliwością powstrzymania czystek etnicznych w sytuacji, gdy zawiodły wszystkie środki dyplomatyczne. Celem naszej interwencji nie było niszczenie, lecz powstrzymanie przemocy – wycofanie wojsk serbskich z Kosowa, powrót uchodźców i stworzenie na tym terenie cywilnej administracji. Nie zamierzaliśmy zdobywać terytoriów. Nie chodziło o ropę ani o interesy handlowe, lecz jedynie o obronę wartości”[4].

Wypracowanie koncepcji reagowania na zagrożenia wielkim kryzysem jest jednym z ważniejszych nowych wyzwań dla strategii kryzysowej NATO. Polska, z racji swego położenia i wiążących się z tym interesów bezpieczeństwa narodowego, powinna być promotorem tego typu analiz i poszukiwania rozwiązań koncepcyjnych oraz praktycznych w tym względzie. Należy też odpowiedzieć na pytanie: jakie będą główne kierunki owych poszukiwań?

Niewątpliwie w reagowaniu na wielki kryzys, przyjmujący charakter rozległego konflikty zbrojnego w sąsiedztwie NATO, konieczne okazałyby się przede wszystkim różnorodne strategiczne działania osłonowe, zabezpieczające kraje NATO przed pośrednimi skutkami konfliktu (fale uchodźców, zbrojne naruszenia granic, przenikanie grup przestępczych, skażenia, epidemie itp.) oraz przed bezpośrednim przeniesieniem starć zbrojnych na ich terytorium. Wymagałoby to zarówno prewencyjnego rozwinięcia na danym kierunku strategicznym części sojuszniczych sił zbrojnych i utworzenia odpowiednich zgrupowań osłonowych, jak i wzmocnienia sił ochrony granic, policji, służb specjalnych, a także dodatkowego rozwinięcia innych sił i środków przeciwdziałania zagrożeniom pozamilitarnym i likwidacji ich skutków. Można zatem mówi o konieczności przeprowadzenia kompleksowej operacji osłonowej, realizowanej w ramach tzw. Pogotowia strategicznego. Jest to nowy element koncepcji strategicznych, który wymaga wnikliwej analizy. Warto podkreślić, że z punktu widzenia polskich interesów strategicznych jest on bardzo ważny.

Z pewnością mniejsze byłyby możliwości skutecznego aktywnego oddziaływania na przebieg takiego konfliktu i spowodowaną przezeń sytuację kryzysową. Nie można brać pod uwagę ani możliwości zlokalizowania i odizolowania tak dużego konfliktu, ani też interwencyjnej operacji wymuszania pokoju, ponieważ w praktyce oznaczałoby to wojnę dla NAT.

Także postkonfliktowe operacje utrzymywania pokoju wydają się mało prawdopodobne, aczkolwiek możliwe pod niektórymi warunkami.

Sankcje ekonomiczne oraz inne formy pozamilitarnej presji na strony konfliktu zapewne byłyby również mało efektywne w krótkim przedziale czasowym – w jakim należy rozpatrywać reagowanie kryzysowe – aczkolwiek w długiej perspektywie mogłyby okazać się jednym z istotnych instrumentów antykryzysowych. Natomiast wszelkie formy działań wspierających „ rekonwalescencję” postkonfliktową mogą być szczególnie pożądane, chociaż        ich rezultaty- z uwagi na ogrom potrzeb- mogłyby być zauważalne dopiero w odległej perspektywie.

Biorąc pod uwagę znaczenie i specyfikę wielkiego kryzysu i sposobów reagowania na niego, można stwierdzić, że problematyka ta powinna stać się przedmiotem szczególnego zainteresowania zarówno natowskich, jak i polskich decydentów militarnych.

Kontynuując pokosowskie refleksje z polskiego punktu widzenia, należy zwrócić uwagę na niezasadność dokonywania prostej analogii między doświadczeniami z przebiegu ostatniej operacji NATO a ewentualną sojuszniczą obroną Polski przed agresją[5].

Jeżeli podczas rozkładu Jugosławii w latach 1991-1992 doświadczenia w zakresie dyplomacji zapobiegającej konfliktom były zniechęcające, to w przypadku konfliktu w Kosowie są one zatrważające. Wcześnie podjęte, ale niezdecydowane próby niedopuszczenia do eskalacji konfliktu okazały się również bezskuteczne jak spóźnione jedynie stopniowo energiczne zabiegi mające na celu odkręcenie spirali eskalacji podczas jej „gorącej fazy” poniżej progu stosowania przemocy. Skutki chybionego zapobieżenia konfliktu w Kosowie ponosili od tej pory kosowscy.

Albańczycy, których według pierwszych szacunków zginęło około 30 tys. w okresie od grudnia 1998 roku do połowy maja 1999 roku, około 1 miliona wypędzono i 55 tys. rozmieszczono wewnątrz Kosowa. Ponadto zginęło około 1 tys. obywateli Republiki Serbii, w tym 114 policjantów i 462 żołnierzy, w toku bombardowań NATO, a wspólnota międzynarodowa doznało znacznego uszczerbku ze swojej zdolności do przewidywalnej dyplomacji prewencyjnej, do pokojowego rozwiązywania konfliktów i zdecydowanego przezwyciężania kryzysów[6].

Zwycięstwo NATO w ostatniej operacji na Bałkanach nie było zwycięstwem militarnym, lecz cywilno – militarnym. Było rezultatem skoordynowanych akcji militarnych i różnych nacisków dyplomatycznych. Ponadto akcja ta płynnie przekształca się w pokojową operację stabilizacyjną, w której dominujące znaczenie mają cele cywilne (pomoc humanitarna, ekonomiczna, organizacyjna, administracyjna, edukacyjna itp.), a w osiągnięciu ich siły zbrojne spełniają funkcję usługową. „Lekcje” kosowskie będą z pewnością jeszcze długo analizowane, a jednym z najważniejszych problemów będzie wykorzystanie sił zbrojnych w operacjach reagowania kryzysowego[7].

Wojna w Kosowie była i jest katastrofą dla wszystkich Europejczyków. Od dawna prognozowany jej wybuch był jednocześnie straszną klęską dla tych organizacji międzynarodowych, które za podstawową sprawę uznają prewencję w dziedzinie konfliktu. Należy zrewidować całościową koncepcję prewencji konfliktu, a zapobieganie konfliktom w przyszłości musi następować wcześniej, w sposób zmasowany, energiczny i skoordynowany, z większym wsparciem finansowym, a w razie potrzeby także militarnym.

Prewencja konfliktu kosowskiego w stylu jego „uśmierzania” nie spełniła swojego celu. Prewencja konfliktu jako innowacyjny instrument polityki międzynarodowej musi zostać ponownie wzmocniony oraz głębiej przeniknąć do świadomości opinii publicznej[8].

W ostatnich latach misje w Bośni, Somalii, częściowo w Rwandzie oraz w Kosowie charakteryzowały się nowym podejściem do roli, jaka została wyznaczona siłom zbrojnym oraz zawierały w sobie działania zmierzające w kierunku wsparcia pokoju w tych regionach poprzez oddziaływanie, ogólnie rzecz ujmując, na jego cywilne aspekty.

Można zatem dojść do wniosku, że współczesne misje wojskowe są bardziej kompleksowe i wielostronne i oprócz rozbrojenia stron konfliktu zawierają także, najogólniej mówiąc, działania zmierzające do przywrócenia prawa i porządku, pomocy dla ludności, odbudowy infrastruktury, a nawet odbudowy państwowości, jak to ma miejsce w Bośni i Hercegowinie. Przedstawione przesłanki legły u podstaw postawienia przed siłami zbrojnymi uczestniczącymi w misjach pokojowych nowego zadania, polegającego na organizowaniu współpracy cywilno – wojskowej[9].

Współpraca cywilno-wojskowa jest jednym z priorytetów cywilnego planowania kryzysowego w NATO. Jest to jednak zagadnienie dość delikatnej natury, w Polsce nie zawsze właściwie rozumiane.

W rzeczywistości funkcjonują obok siebie dwa terminy: „stosunki cywilno-woskowe” i „współpraca cywilno-wojskowa”, używane niekiedy zamiennie, przy czym bynajmniej nie tożsame.

Stosunki oznaczają prawnie uregulowane relacje między stronami, ich prawa, obowiązki i wzajemne zobowiązania. Możemy rozważać stosunki międzynarodowe, polityczne, społeczne, militarne, produkcyjne itd.. Możemy mówić o stosunkach emocjonalnych, partnerskich, przyjaznych, wrogich, neutralnych, koleżeńskich i innych. W układzie stosunków dostrzegamy tolerancję lub jej brak, nieufność lub zaufanie, otwartość lub podejrzliwość.

Współpraca oznacza wspólne, uzgodnione i skoordynowane działania dla osiągnięcia wspólnego celu. Działania te cechuje uzgodniony zamiar, a także skupienie i zracjonalizowanie wysiłków mających doprowadzić do realizacji zadań oraz najlepszego wykorzystania czasu, miejsca i możliwości[10].



[1] H. Szumski, Bilans funkcjonowania sił zbrojnych RP w NATO oraz misji pokojowych,, Myśl wojskowa”, nr 6 – listopad/grudzień, Warszawa 2000, Wyd. Bellona, s. 5

[2] M. Kuczyński i M. Ray-Ciemięga, Bałkański syndrom 1991-1999”, Warszawa 2000, Wyd. Elipsa, s. 9

[3] Gen. Bryg. Prof. Dr hab. Stanisław Koziej, Wstępne wnioski z operacji bałkańskiej NATO” – Myśl wojskowa, nr 2 – marzec/kwiecień, Warszawa 2000, Wyd. Bellona, s. 117

[4] J. Solana:, To nie była wojna” – Gazeta Wyborcza, 9 września 1999 roku

[5] M. Wągrowska, Bałkany – daleko i blisko” – Rzeczpospolita; 28 maja 1999 roku

[6] J. Bańbor, M. Dobrowolski, Kosowo –od konfliktu do wojny, „Wojsko i wychowanie”, nr 2/2000, s. 142

[7] Z. Brzeziński, Dlaczego Miloszević skapitulował?, „Rzeczpospolita” 7 września 1999 roku.

[8] Kosowo – od konfliktu do wojny”, op. cit., s. 143

[9] S. Olszewski,, Współpraca cywilno – wojskowa w Bośni i Hercegowinie, „Wojsko i wychowanie”, nr 6/2000, s.108

[10] J. Gołębiewski, Współpraca cywilno – wojskowa, „Myśl wojskowa” nr 1/2001 styczeń/luty, s. 5

Wojskowe aspekty udziału Polski w programie Partnerstwo dla Pokoju

Zgodnie z decyzją Rady Ambasadorów NATO po rozpoczęciu procesu planowania operacji wojskowej w Bośni, zaproponowano włączenie do tych działań państw uczestniczących w Partnerstwie dla Pokoju, w tym Polski. Wybór ten stanowi znaczący gest polityczny, określający w pewnym stopniu preferencje Sojuszu co do przyszłych członków paktu.

Szóstego listopada 1995 r. strona polska przekazała NATO list informacyjny o zainteresowaniu uczestnictwem kontyngentu WP w operacji IFOR.

Udział batalionu WP w tej strukturze stanowił dowód naszego przygotowania do udziału w zintegrowanych strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego i umocnił pozycje Polski jako wiarygodnego, militarnego partnera NATO.

Operacja wojskowa w Bośni była pierwszym, praktycznym współdziałaniem jednostek WP i NATO, wychodzącym poza program Partnerstwa dla Pokoju. Udział w niej jednostek wojskowych Wojska Polskiego był uzasadniony z następujących względów[1]:

–         umocnił pozycję Polski na arenie międzynarodowej jako ważnego uczestnika utrzymania stabilizacji i pokoju na świecie;

–         stwarzał możliwość zaprezentowania wieloletnich doświadczeń WP z udziału w operacjach pokojowych ONZ;

–         stwarzał warunki międzynarodowej współpracy wojskowej na szczeblu operacyjnym;

–          stanowił kolejny dowód na to, że Polska traktuje program Partnerstwa dla Pokoju jako etap przygotowawczy do członkostwa w NATO.


[1] M. Kuczyński i M.Ray-Ciemięga „Bałkański syndrom 1991-1999”, W-wa 2000 r., Wyd. Elipsa, s. 96