Działalność rzeczników prasowych w jednostkach penitencjarnych

Działalność rzeczników prasowych w jednostkach penitencjarnych i intertemporalne kształtowanie się uregulowań „prawnych” dotyczących tej działalności.
Powołanie Rzeczników Prasowych (dalej zwanych „rzecznikami”) w jednostkach organizacyjnych więziennictwa, nastąpiło w drodze wytycznych, które znalazły się w piśmie Zastępcy Dyrektora CZZK nr NOP – 408/94 z dnia 13.04.1994r. W treści tego pisma, które de facto informowało o planowanej naradzie rzeczników prasowych resortu sprawiedliwości, polecano podanie danych personalnych osoby – kandydata do wykonywania tych obowiązków w jednostce rejonowej z jednoczesnym poleceniem oddelegowania na w/ szkolenie.
O tym, że CZZK nie dysponował wtedy informacją, ani też jasnością co do funkcjonowania takiej funkcji w jednostkach świadczy jeden zwrot z wzmiankowanego pisma. Mianowicie mówi się o funkcjonariuszu, który „…wykonuje lub będzie wykonywał obowiązki rzecznika…”, a to oznacza, że praktyka jednostek w tym względzie była Centralnemu Zarządowi nie znana. Z całą pewnością w tym czasie żadna z jednostek penitencjarnych nie miała wyznaczonego rzecznika, a kontakty z mediami miały charakter chaotyczny, niezorganizowany i jeśli w ogóle miały miejsce to odbywały się na poziomie Naczelników jednostek i to tylko tych, którzy intuicyjnie przeczuwali rosnącą w naszym kraju społeczną i opiniotwórczą rolę prasy, radia i TV.
W piśmie tym można także znaleźć akapit świadczący o przewidywaniu powołania takiej funkcji w pozostałych jednostkach podstawowych, gdyż zobowiązano z góry osoby uczestniczące w naradzie do przygotowania i przeprowadzenia szkolenia ( wtórnie ) osób wykonujących funkcje rzecznika w jednostkach podległych Naczelnikowi rejonu.
Decyzją ówczesnego Naczelnika RAŚ Łódź zgłoszono mój udział w szkoleniu, ale dokumentację dotyczącą tej działalności miał przechowywać dział organizacyjno – prawny jednostki. Taka dwoistość, w moim przekonaniu wyniknęła z faktu „pochodzenia” pisma z Wydziału Organizacyjno – Prawnego Centralnego Zarządu. To z jednej strony. A z drugiej strony z powszechnego wśród Naczelników przekonania, że kierownicy działów penitencjarnych ( a takie stanowisko wtedy zajmowałem ) są najlepiej zorientowani w całokształcie spraw zakładu.
Jako uczestnik wskazanej narady dowiedziałem się, że obecność rzeczników prasowych więziennictwa była tam dość przypadkowa, gdyż meritum narady dotyczyło rzeczników prasowych prokuratur i sądów wysokich instancji, którzy to rzecznicy mieli już za sobą kilkuletnią działalność. Praktycznie żadne z prowadzonych zajęć, dyskusji i wykładów nie uwzględniały specyfiki i problematyki jednostek penitencjarnych. Może poza wystąpieniem ówczesnego Dyrektora CZZK dr Pawła Moczydłowskiego, który zreferował sytuację więziennictwa, kierując swój referat do licznie obecnych dziennikarzy.
Niemniej cala narada była pierwszym i bardzo interesującym zetknięciem się z podstawami warsztatu działalności rzecznika prasowego. Nie była szkoleniem o charakterze systemowym, ale wprowadzała w szeroki zakres problemów wynikających na styku mediów i instytucji wymiaru sprawiedliwości.
Kolejnym dokumentem, którego celem było zapewne porządkowanie działalności rzecznika w jednostce penitencjarnej było pismo Naczelnika Wydziału Organizacyjno – Prawnego CZZK nr NOP – 496/94 z dnia 06.05.1994 r., które nawiązywało do odbytej narady i nakazywało uwzględnienie „tez” w szkoleniu rzeczników jednostek podległych. W piśmie stwierdzano, że praca rzecznika winna opierać się o ustawę Prawo prasowe i tezy tegoż pisma. Główne tezy w ujęciu syntetycznym były następujące:
– rzecznicy winni być zorientowani we wszystkich problemach funkcjonowania jednostki i dlatego winni mieć zapewniony szybki i nieskrępowany dostęp do wszystkich członków kierownictwa jednostki. W tym także zagwarantowany udział w odprawach kierownictwa.
Ponieważ rzecznikami w większości zostali kierownicy penitencjarni teza ta była realizowana niejako bezpośrednio.
– po zaistnieniu wypadku nadzwyczajnego w jednostce, rzecznik winien naszykować komunikat na jego temat, licząc się z zainteresowaniem mediów.
W praktyce takich komunikatów nie przygotowywano, bo faktyczne zainteresowanie mediów takimi sytuacjami w tamtym momencie było jeszcze żadne. Obecnie też nie praktykuje się opracowywania komunikatów, gdyż dziennikarze bardziej wolą żywe, inteligentne słowo, niż suchy, przemyślany w szczegółach komunikat.
– rzecznicy winni w szerokim zakresie stosować uprawnienia wynikające z prawa prasowego, w tym w szczególności ze sprostowań i odpowiedzi na krytykę prasową, aż do wyczerpania trybu określonego w ustawie, co w skrajnym przypadku oznaczałoby proces sądowy.
Praktyka pracy rzeczników poszła w zupełnie innym od zalecanego kierunku. Mianowicie rzecznicy woleli zaprzyjaźnić się z mediami, uprawiając nieuświadomione Public Relations, niż działać następczo, chowając się za gardę przepisów ustawy, które i tak są nieskuteczne wobec siły środków przekazu. Podkreślam ten moment, gdyż były to początki budowania pozytywnego wizerunku Służby Więziennej, czego samorzutnymi prekursorami byli właśnie rzecznicy prasowi, wspierani przez mających poczucie nadchodzenia zmian, Naczelników jednostek.
– rzecznicy prasowi zostali zobligowani do dwukrotnego w miesiącu, przesyłania do CZZK wycinków prasowych z prasy lokalnej, które treściowo dotyczą więziennictwa. Ponadto winni wiedzieć o każdym przypadku wizyty w jednostkach rejonu ekip filmowych i telewizyjnych, pomimo tego, że zgodę na filmowanie miał wydawać Naczelnik jednostki. O działalności dziennikarzy zagranicznych należało informować niezwłocznie CZZK.
Dyspozycje te nie wiedzieć czemu, co do zasady są utrzymywane jako aktualne do dnia dzisiejszego.
– przywilejem rzecznika miało być uznane za niezbędne zaprenumerowanie do jego dyspozycji kompletu prasy centralnej. Zalecano także by, cyt. ” Ze względu na fakt, że wykonywanie funkcji rzecznika wiąże się z licznymi obowiązkami należy dostosować zakresy obowiązków funkcjonariuszy pełniących tę funkcję w ten sposób, aby umożliwić im wywiązywanie się z nałożonych na nich obowiązków.” Teza ta nigdy nie znalazła swej realizacji. Sprawowanie funkcji rzecznika odbywało się i odbywa na zasadzie dodatkowych obowiązków, ponad zwykły zakres czynności. A przecież dynamika kontaktów z mediami w ciągu minionych 5-ciu lat znacznie wzrosła i nie polega na sporadyczności. W tym miejscu wskazać trzeba, że nadal praktyką powszechna jest desygnowanie do tej funkcji kierowników działów penitencjarnych. Zaletą takich decyzji dyrektorów jest to, że osoby te są faktycznie najlepiej zorientowane w problematyce jednostek i najbliższe modelowemu specjaliście ds. PR co wykażę w dalszej części opracowania. Wadą natomiast jest fakt, że kierownicy penitencjarni zwykle należą do funkcjonariuszy najbardziej obciążonych różnorodnymi czynnościami i obowiązkami, często o znacznym stopniu odpowiedzialności, „ryzyka służbowego” i wymaganego bardzo dobrego poziomu ich wykonania.
Zdarza się także, tak jak to jest w moim przypadku, że Dyrektorzy jednostek biorą na siebie ciężar kontaktów z mediami, uznając, że jest to rozwiązanie praktyczne i racjonalne w konkretnej sytuacji kadrowej jednostki. Obejmując stanowisko dyrektora Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi w październiku 1998 r., tak właśnie postąpiłem. Nie chcąc marnować mojego kilkuletniego doświadczenia w tym zakresie, a także nie widząc w tej jednostce, w tamtym momencie, nikogo kto mógłby sprawować funkcję rzecznika na wysokim merytorycznie poziomie, sam jestem rzecznikiem kierowanej przez mnie jednostki. Na swego zastępcę w tym zakresie wyznaczyłem bardzo młodego stażem, ale zdolnego kierownika penitencjarnego, któremu na bieżąco służę przykładem, doświadczeniem, a także angażuję do wspólnych spotkań z dziennikarzami, opracowywania materiałów i udziału w ewentualnych audycjach radiowych lub telewizyjnych. Sądzę, że jest to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż pozwala kandydatowi uniknąć ogromnego stresu związanego z samotnym poznawaniem rzeczywistości medialnej, którego ja doświadczyłem.
Obecny stan rzeczy w tej problematyce obrazują po części powyższe uwagi. Dla pełnego obrazu należy jeszcze uwzględnić aktualny sposób pracy przedstawicieli mediów, który najkrócej można określić jako aktywny, chaotyczny i nastawiony na sytuacje i zdarzenia z dużym posmakiem sensacji.
Mając doświadczenia w pracy rzecznika w tak dużym mieście jak Łódź mogę przedstawić w pewnym uproszczeniu podstawowe cechy obrazujące układ mediów tego miasta i wynikające z niego niedogodności w relacjach rzecznik – media.
a).
Duża ilość gazet lokalnych lub centralnych mających swe redakcje w Łodzi (5), znaczna ilość stacji radiowych o zasięgu lokalnym (10) i stacji telewizyjnych (3).
W przypadku zaistnienia wydarzeń nośnych informacyjnie lub zwoływania konferencji prasowej, z rzecznikiem kontaktuje się w krótkim czasie duża liczba dziennikarzy, z których każdy chce dowiedzieć się czegoś oryginalnego (niedostępnego dla innych dziennikarzy) czym mógłby zaskoczyć czytelnika (widza – słuchacza). Oczywiście zapewnienie tej oryginalności nie jest możliwe co dziennikarze często zastępują nadinterpretacją danej sytuacji, dobudowaniem wątków przypuszczalnych lub wręcz przeinaczeniem.
Dostrzeżono także dążność dziennikarzy do uzyskania wyłączności na daną informację, co przy akceptacji przez Rzecznika mogłoby prowadzić do złamania Ustawy o Prawie Prasowym poprzez embargo informacyjne dla innych osób. Co innego jednak gdy rzecznik wychodzi w kierunku konkretnego dziennikarza z jak gdyby gotowym tematem i proponuje go na quasi „wyłączność”. Nie jest to sytuacja, która mogłaby być uznana za naruszenie prawa prasowego. Od pewnego czasu praktykuję ten sposób współpracy z dziennikarzami jako najlepszy rodzaj „sprzedaży” „dobrych” dla więziennictwa tematów. W ten sposób to ja decyduję co zostanie napisane w najbliższym czasie o mojej jednostce, a jednocześnie zaspokajam w sposób kontrolowany zapotrzebowanie mediów na więzienne tematy. Powyższe ma jeszcze jeden pozytywny aspekt, a mianowicie wiąże dziennikarza z jednostką i powoduje stałe podnoszenie poziomu Jego wiedzy o problematyce więziennej. Taka sytuacja dobrze rokuje na przyszłość w sensie unikania błędów i przeinaczeń, jakże częstych w publikacjach i programach o więziennictwie, skądinąd przecież nie zamierzonych i wynikających tylko z braku dostatecznej wiedzy o specyfice jednostki penitencjarnej i z niedostatków w aparacie pojęciowym dotyczącym wykonywania kary pozbawienia wolności i tymczasowego aresztowania.
b).
Niewiele redakcji stać jest personalnie na skierowanie określonego dziennikarza ( lub ich grupy) do zajmowania się daną problematyką na względnie długi czas, na tyle by dziennikarz opanował aparat pojęciowy obowiązujący na przykład w specyficznym kręgu zawodowym. Sytuacja ta jest w praktyce niezwykle irytująca i czasochłonna dla rzecznika, który z każdym kolejnym dziennikarzem musi budować podstawową, „pojęciową płaszczyznę porozumienia”.
Inaczej mówiąc, rzecznik, odpowiadając na proste w swej istocie pytanie dziennikarza, jest zmuszony do całego szeregu elementarnych wyjaśnień dotyczących podstawowych kwestii istotnych dla zrozumienia odpowiedzi. Potwierdza to tezę o konieczności wypracowywania stałej więzi z dziennikarzem, a najlepiej z kilkoma dziennikarzami reprezentującymi różne redakcje i różne media.
c).
Znacznym utrudnieniem w kontaktach z mediami jest fakt większej nośności informacji o wydarzeniach negatywnych ( np. tragicznych), niż o wydarzeniach pozytywnych ( np. osiągnięciach Służby Więziennej w polityce przepustkowej). Można zetknąć się z wypowiedziam i dziennikarzy wprost negującymi informacje o wydźwięku pozytywnym powodowanymi ich małą wartością „rynkową”.
d).
Wiele instytucji współdziała z jednostkami penitencjarnymi ( policja, prokuratury, sądy, urzędy, organizacje społeczne i inne ), a informacje z nich wypływające dotyczyć mogą pośrednio lub bezpośrednio więziennictwa. Niejednokrotnie są one wypaczone przez niewiedzę lub nawet celowo, dla skutecznego przerzucenia odpowiedzialności za zdarzenie lub sytuację, na inną niż macierzysta instytucję. Ten wielotorowy przepływ informacji umożliwia dziennikarzom próby manipulacji i konfrontowanie zdobytej wiedzy przez rozpytywanie różnych osób, których wypowiedzi mogą być nawet sprzeczne. Jednocześnie jest to dla dziennikarzy utrudnienie gdyż informacje i poglądy różnych instytucji na tę samą sprawę mogą być rażąco różne. Przykładem może być różnica w ocenie polityki przepustkowej artykułowana przez rzecznika sądu i rzecznika jednostki penitencjarnej, szczególnie w odniesieniu do zezwoleń udzielanych z powodów losowych przez sędziego penitencjarnego.
W tym miejscu należałoby jeszcze nawiązać do sytuacji prawnej jaka powstała w przedmiotowej problematyce po wejściu w życie z dniem 01.09.1996 r. Ustawy z dnia 26.04.1996 r. o Służbie Więziennej. Ustawa ta nakreślając trzy stopniową strukturę Służby Więziennej:

  • Centralny Zarząd Służby Więziennej z Dyrektorem Generalnym,
  • Okręgowe Inspektoraty Służby Więziennej z Dyrektorami Okręgowymi,
  • Zakłady Karne i Areszty Śledcze z Dyrektorami jako kierującymi jednostkami,
  • wyraźnie i konkretnie nakreśliła zadania, które odpowiadają szeroko rozumianemu działaniu PR.

W art. 6 ust. 4 pkt. 3 Ustawy znajdujemy, że jednym z obowiązków Dyrektorów Okręgowych jest współpraca z instytucjami państwowymi i samorządowymi. Oprócz tego, Minister Sprawiedliwości w Zarz. Nr 39/96/CZSW z dnia 20.08.1996 r. nałożył na Dyrektorów Okręgowych inne jeszcze zadania, w tym między innymi – utrzymywania kontaktów ze środkami masowego przekazu oraz nadzorowanie pracy rzeczników prasowych podległych jednostek organizacyjnych ( pkt.13 ww. Zarz. ). Zadaniem tym zajmowałem się osobiście w latach 1996 – 1998 będąc rzecznikiem prasowym OISW w Łodzi.
W art.7 ust.5 pkt.7 Ustawy znajdujemy natomiast, że jednym z obowiązków Dyrektorów jednostek podstawowych jest współdziałanie w zakresie realizacji zadań zakładu lub aresztu z właściwymi instytucjami państwowymi, samorządowymi i społecznymi oraz kościołami, związkami wyznaniowymi i osobami godnymi zaufania. Jako niekonsekwencję należy traktować fakt, że Dyrektor Generalny SW w dniu 27.09.1996 r. wydał analogiczne do ministerialnego Zarz. Nr 23 w sprawie szczegółowego zakresu działania Dyrektorów jednostek podstawowych, w którym nie znajdujemy ani jednego odniesienia do współpracy z instytucjami zewnętrznymi. Należy sądzić, że uznano zapis ustawowy za wystarczający, a przecież nie ma w nim mowy o kontaktach z mediami, które należą do obowiązków Dyrektora choćby z mocy Ustawy o prawie prasowym. Tak więc o tym, że w jednostkach działają rzecznicy prasowi wiemy z faktu, że Dyrektor Okręgowy ma obowiązek ich nadzorowania.
Wskazane przepisy w mojej ocenie są zupełnie wystarczające dla uznania, że jednostki penitencjarne zarówno poprzez swych rzeczników prasowych jak i inne piony służby mogą, a nawet powinny wykazywać się aktywnością w zakresie public relations. Przepisy te nie rażą nadmierną szczegółowością co pozwala na elastyczne (rozszerzające ) ich rozumienie i względną swobodę działania, jakże pożądaną dla efektywnego PR. Szkoda tylko, że za tymi uregulowaniami nie ustalono odrębnych zasad finansowania tej działalności, ale to już jak gdyby problem innego rodzaju.
Odnośnie zadań z opisywanego zakresu, którymi parał się Centralny Zarząd Zakładów Karnych jest mi wiadomo, o tym, że w tym okresie funkcja rzecznika prasowego była umiejscowiona w Wydziale Współpracy ze Społeczeństwem, powołanego specjalnie do tych zadań. Wzmiankę o istnieniu takiego wydziału znajdujemy w Zarz. Nr 3/96 Dyrektora CZZK z dnia 23.02.1996 r. w sprawie podziału czynności w kierownictwie CZZK. Wydział ten istniał równolegle z tzw. Wydziałem ds. Współpracy z Zagranicą.
Następnie Zarz. Nr 9 Dyrektora Generalnego SW z dnia 30 września 1997 r. w sprawie nadania regulaminu organizacyjnego CZSW, a właściwie sam regulamin zlikwidował ww. struktury i w zasadzie cały omawiany zakres zadań przypisał nowo zorganizowanemu Biuru Organizacyjno – Prawnemu (obsługa mediów i koordynowanie współpracy ze światem zewnętrznym). Nie mogę tutaj pominąć korzystnego faktu powołania wyodrębnionych Redakcji „Przeglądu Więziennictwa Polskiego” i „Forum Penitencjarnego”. Jak pokazuje teraźniejszość, regularne ukazywanie się ww. kwartalnika i miesięcznika robi wiele dobrego dla poprawiania reputacji naszej „firmy”, korygowania stosunków wewnątrz więziennictwa jak i budowy korzystnego wizerunku na zewnątrz. A to przecież nic innego jak klasyczne public relations.
Ponad opisane uregulowania prawne i podstawowe spostrzeżenia, nie dysponuję wystarczającą ilością innych danych i informacji, by zajmować ocenne stanowisko w sprawie skuteczności PR na szczeblu CZSW. Strukturalne uwarunkowania Centralnego Zarządu nie są także przedmiotem niniejszej pracy, stąd uznaję, że powyższe uwagi są zupełnie wystarczające dla zasygnalizowania zagadnienia.
Podnieść należy jeszcze jeden aspekt dotyczący ww. przepisów regulujących działalność Dyrektorów w zakresie kontaktów ze środowiskiem zewnętrznym. Otóż trudno oprzeć się wrażeniu, a nawet przekonaniu, że zarówno autorzy Ustawy jak i ww. Zarządzeń, mieli wgląd do projektowanych wówczas przepisów nowego Kodeksu Karnego Wykonawczego. Paralele intencji, sensu przepisów jak i konkretnych sformułowań są bardzo wyraźne. Dostrzegam to aktualnie, po ponad roku obowiązywania nowej kodyfikacji karnej. Powyższe jest rzadkim przejawem korzystnego myślenia perspektywicznego, co podkreślam.