Wstęp pracy mgr

praca mgr o Wyborach parlamentarnych w Estonii

Pierwsze wolne wybory parlamentarne w niepodległej Estonii miały miejsce na jesieni 1992 r. Okres gwałtownych przekształceń ekonomicznych i transformacji społeczno-politycznej miały jednak wpływ na to, że pierwszy parlament wybrany w wolnych i demokratycznych wyborach, od początku nosił znamię tymczasowości.

W tej sytuacji za początek okresu, którego dotyczy ta praca, można przyjąć uchwalenie nowej ordynacji wyborczej w 1994 r., za datę końcową ogłoszenie wyników wyborów w 1999 r. Charakter pracy powoduje, że konieczne było w wielu momentach wykraczanie poza ten przedział czasowy. Dotyczy to szczególnie fragmentów poświęconych przedstawieniu uczestników wyborów (część druga i czwarta). Właściwie praca nie ogranicza się jedynie do kluczowych lat 1995 i 1999. Wybory służyć mają, przynajmniej fragmentarycznemu i skrótowemu, przyjrzeniu się estońskiej scenie politycznej i funkcjonowaniu systemu partyjnego w postsowieckiej rzeczywistości.

Celem pracy jest, z jednej strony, mające charakter informacyjny, przybliżenie najistotniejszych wydarzeń w najnowszej historii Estonii oraz głównych ich uczestników (cz. II, IV), a z drugiej, analiza wyników wyborczych (cz. III, V). Znajomość programów, historii oraz dorobku głównych postaci poszczególnych ugrupowań jest niezbędna dla analizy decyzji wyborczych i wyciągnięcia z tego jakichś ogólnych wniosków. Aby było to możliwe, trzeba znać, przynajmniej w ogólnym zarysie, podstawy prawne wyborów oraz przepisy szczegółowo określające procedurę ich przeprowadzania. Pomocna w tym względzie jest, mająca nieco inny charakter niż pozostałe, część I.

Wnioski płynące z analizy wyborów służyć mają charakterystyce ewolucji, jaką od momentu odzyskania niepodległości przechodzi estońska scena polityczna. Daje to też odpowiedź na pytanie o zmiany postaw i poglądów politycznych estońskiego społeczeństwa w ostatnich latach. Drugim podstawowym zadaniem tej pracy jest próba odpowiedzi na pytanie o znaczenie polityczne mniejszości rosyjskiej. Dzięki obserwacji kolejnych wyborów śledzimy rozwój tzw kwestii rosyjskiej. Problem wpływu mniejszości na funkcjonowanie państwa jest zresztą znacznie bardziej złożony. Estonia może być dogodnym punktem wyjścia do rozważań na ten temat w skali całego regionu.

Aby było to możliwe, trzeba znać, przynajmniej w ogólnym zarysie, podstawy prawne wyborów oraz przepisy szczegółowo określające procedurę ich przeprowadzania. Pomocna w tym względzie jest, mająca nieco inny charakter niż pozostałe, część I.

Zagadnienia związane z Estonia nigdy nie znajdowały się w centrum zainteresowania polskich publicystów, czy historyków (z wyjątkiem może P. Łossowskiego). Jeśli chodzi o kraje bałtyckie, z pewnością bliższa jest nam problematyka litewska, czy nawet łotewska.

Współczesna Estonia właściwie w polskiej publicystyce nie istnieje. Jeśli już cos się pisze na jej temat, to raczej w kontekście ekonomicznym. Niewątpliwie dużą rolę odgrywa tutaj bariera językowa. Nie bez znaczenia jest także brak jakichś większych wspólnych polsko-estońskich doświadczeń historycznych. Stąd jedynie trzy polskojęzyczne pozycje w bibliografii, przy czym naprawdę dużą wartość poznawczą mają jedynie prace J. Darskiego i P. Eberhardta. Krótkie opracowanie S. Przybyły, sporządzone dla Ministerstwa Obrony Narodowej, ma bowiem wiele braków, poczynając od błędów w pisowni estońskich nazwisk po uchybienia merytoryczne, stawiające pod znakiem zapytania wiedzę autora na temat opisywanych zagadnień.

W dużo większej mierze można liczyć na opracowania anglojęzyczne, poświęcone najnowszej historii Estonii. Są one w większości autorstwa estońskich emigrantów, zamieszkałych na Zachodzie. Wśród nich warto szczególnie zwrócić uwagę na prace T.U. Rauna.

Jeżeli chodzi o literaturę estońską, wykorzystano dla celów pracy jeden tytuł – “Kes on kes”, czyli “kto jest kim” w estońskiej polityce. Ta encyklopedyczna pozycja dostarcza wyczerpujących informacji na temat przeszłości i działalności estońskich polityków.

Językowa bariera, niezbyt duża odległość w czasie i dość wąska tematyka pracy sprawiły, że główną podstawą dla napisania jej mogły być tylko prasa i zasoby internetowe. Prasa to przede wszystkim tytuły estońskie, przy czym dla wyborów w roku 1995 takim głównym źródłem informacji są artykuły z gazety Eesti Sõnumid, a dla wyborów w roku 1999 – największy dziennik estoński Postimees. Nieocenionym źródłem wiadomości dla całego okresu 1995-1999 okazał się rządowy biuletyn Eesti Ringvaade. Materiały te udało się spożytkować na potrzeby pracy dzięki podstawowej znajomości języka estońskiego, posiadanej przez autora.

O ile archiwalne zasoby gazet i biuletynów były wykorzystane przede wszystkim przy pisaniu części drugiej i czwartej, to dla przedstawienia dokładnych wyników wyborczych oraz ich analizy niezbędne okazały się informacje zamieszczone w Internecie. Na internetowych stronach estońskiego rządu, centralnej Państwowej Komisji Wyborczej (VVK) oraz agencji informacyjnych Baltic News Service i ETA można znaleźć dosłownie wszystko na temat wyborów. Poczynając od nazwisk i życiorysów wszystkich kandydatów, po liczbę głosów oddanych na każdego z nich w najmniejszym nawet punkcie wyborczym. Dzięki szczegółowym informacjom pochodzącym ze stron BNS i VVK udało się np. stworzyć mapy poparcia dla poszczególnych ugrupowań, obliczyć dokładnie frekwencję na dowolnym szczeblu, czy skonstruować tabele porównawcze. Korzystanie z zasobów internetowych estońskich instytucji było o tyle ułatwione, że większość z nich ma swoją wersje angielską.

Współpraca polsko-czeska na Śląsku Cieszyńskim po roku 1989

Wybrane formy współpracy po roku 1989

W 1990 roku zarówno w Polsce jak i w Czechosłowacji odbyły się wolne i demokratyczne wybory samorządowe. Wyłonienie demokratycznych władz lokalnych stało się ważnym elementem we wzajemnych stosunkach. Dotychczasowe nieformalne kontakty działaczy opozycji demokratycznej po polskiej i czeskiej stronie mogły już przekształcić się w oficjalne kontakty. Symboliczne otwarcie i rozpoczęcie współpracy przez nowo wybrane samorządy nastąpiło 2 października 1990 roku. Doszło wtedy do spotkania Zarządu Miasta Cieszyna na czele z burmistrzem Janem Olbrychtem z 14 osobową grupą radnych z czeskiego Cieszyna , której przewodniczył starosta czesko-cieszyński Bohuslav Muroň. Podczas tego spotkania określono główne problemy i zadania rodzącej się współpracy obu miast. Intensywny ruch graniczny na przejściu w Cieszynie (ponad 20 mln ludzi rocznie), problemy komunikacyjne, handel uliczny, napływ ludzi i towarów oraz wzrost przestępczości wymogły szybkie zintensyfikowanie współpracy miast. Rozpoczęły się stałe i regularne kontakty nie tylko burmistrza i starosty , ale i przedstawicieli służb miejskich – policji, straży miejskiej i poszczególnych wydziałów urzędów miejskich. Spotkania te służyły wymianie informacji przy podejmowaniu różnych problemów miasta. Obie strony zaczęły sobie uświadamiać, że pracują w zasadzie dla jednego miasta, tyle tylko, że podzielonego granicą.

Najbardziej widocznym symptomem ewolucji w kontaktach obu miast stała się współpraca w sferze kultury. Spośród inicjatyw kulturalnych jakie zrodziły się na pograniczu polsko-czeskim w Cieszynie i Czeskim Cieszynie kilka ma charakter unikatowy i doskonale oddający cechy obu miast i ich mieszkańców. Jednym z takich przedsięwzięć jest Festiwal Teatralny „Na granicy”. Został on zainicjowany przez Solidarność Polsko – Czechosłowacką, cieszyński Dom Narodowy oraz czesko – cieszyńskie Forum Obywatelskie. Pierwszy festiwal odbył się 25 i 26 maja 1990 roku i w całości poświęcony był twórczości nowego prezydenta CSRS Vaclava Havla. W festiwalu brały udział teatry polskie, czeskie i słowackie. Przedstawienia odbywały się po obu stronach Olzy, a bilet na spektakle pełnił również rolę zaproszenia wymaganego wówczas przez władze CSRS od obywateli polskich chcących przekroczyć granicę. Festiwal faktycznie więc podnosił graniczny szlaban. Od 1990 roku festiwal wpisał się już na trwałe w kalendarz imprez kulturalnych, a jego znaczenie wykracza daleko poza Cieszyn i Czeski Cieszyn. W maju 1999 roku Festiwal Teatralny „Na granicy” został uznany za oficjalną imprezę kulturalną Grupy Wyszehradzkiej. Sens festiwalu wyraża jego hasło: „Poznajmy się wzajemnie”. Teatr stwarza tutaj możliwość poznania się przez sztukę istniejącą ponad podziałami i dążącą do usunięcia wszelkich nieporozumień i uwikłań jakie niesie „egzystencja na granicy”. Od 1993 roku na festiwalu przyznawana jest nagroda „Złamany szlaban”. Międzynarodowe jury premiuje spektakle o wysokich walorach artystycznych a zarazem urzeczywistniających ideę festiwalu czyli spotkanie i poznanie różnych kultur. Festiwal jest ważnym elementem w stosunkach polsko-czeskich ponieważ „wychodzi do ludzi”. Spektakle odbywają się nie tylko w Teatrze im. A. Mickiewicza w Cieszynie bądź w gmachu teatralnym w Czeskim Cieszynie, ale prezentowane są również na rynkach obu miast , w szkołach, a nawet na granicznym moście. Wszystko to sprawia, że Festiwal Teatralny „Na granicy” pomaga zrozumieć ludziom sąsiadów zza Olzy i ułatwia współpracę w innych dziedzinach.

Innym wydarzeniem kulturalnym , które łączy oba miasta jest coroczne Święto Trzech Braci. Jest to trzydniowy festyn, który nawiązuje do legendy o założeniu Cieszyna w 810 roku. W pierwszym dniu organizowane są pochody w historycznych strojach przez ulice Cieszyna i Czeskiego Cieszyna oraz spotkanie władz obu miast i mieszkańców na moście granicznym. Przez następne dwa dni Cieszyn i Czeski Cieszyn stają się jednym miastem, przez które przemierzają barwne korowody, odbywają się kiermasze handlowe i imprezy sportowe. Święto Trzech Braci jest imprezą dla wszystkich, każdy może dobrze się pobawić, czy to po polskiej, czy po czeskiej stronie. Święto to ma na celu zbliżenie do siebie mieszkańców obu miast we wspólnej zabawie. Przynajmniej na trzy dni w roku Cieszyn znów staje się jednym miastem.

Oprócz takich masowych imprez jak Święto Trzech Braci istnieje również wiele innych wydarzeń i imprez kulturowych, które łączą oba miasta. Można tu wymienić np. Cieszyńską Jesień Jazzową. We wrześniu i październiku każdego roku w klubach, kawiarniach Cieszyna i Czeskiego Cieszyna odbywają się koncerty muzyków i zespołów jazzowych. Również koncerty Dekady Muzyki Organowej, Chóralnej i Kameralnej odbywają się w salach koncertowych i kościołach po obu stronach granicy. Wszystkie te wydarzenia sprawiają, że pod względem kultury Cieszyn i Czeski Cieszyn są znów połączone w całość.

Pozytywne doświadczenia ze współpracy w dziedzinie kultury pokazały, że współpraca jest możliwa i należy ją rozszerzać.

W latach 1990-92 większość kontaktów polsko-czeskich opierała się na linii Cieszyn-Czeski Cieszyn. Pozostałe gminy po obu stronach granicy nie wykazywały takiej inicjatywy we wzajemnych kontaktach. Sytuacja zmieniła się dopiero w 1993 roku. Po polskiej stronie powstał Związek Komunalny Ziemi Cieszyńskiej (ZKZC) zrzeszający 12 gmin (aneks 1). Natomiast po stronie czeskiej powstały: Rada Regionalna d/s Współpracy i Rozwoju z siedzibą w Trzyńcu oraz Związek Komunalny Regionu Karwina. Rada Regionalna skupiła 14 gmin (aneks 2), natomiast Związek Komunalny 16 gmin (aneks 3).

Powstanie tych samorządowych organizacji dało nowy impuls stosunkom polsko-czeskim. Organizacje te bardzo szybko nawiązały ze sobą współpracę co doprowadziło do podpisania 23 marca 1993 roku w Czeskim Cieszynie „Porozumienia o współpracy”. Porozumienie wyrażało intencje wzajemnego współdziałania oraz wyliczało listę dziedzin gdzie współdziałanie powinno zaistnieć. Za najważniejsze zadania dla współpracy uznano sferę problemów związanych z przejściami granicznymi i sprawy związane z telekomunikacją.

Zadania postawione przed tymi samorządowymi organizacjami w „Porozumieniu o współpracy” udało się wykonać prawie w komplecie. Dzięki inicjatywom samorządowym u władz państwowych na Śląsku Cieszyńskim otwarto dwa nowe przejścia graniczne. W listopadzie 1993 otwarto przejście małego ruchu granicznego Jasnowice-Bukovec przekształcone w 1995 roku w przejście paszportowe, a w 1994 roku otwarto przejście paszportowe Leszna Górna-Horni Lisztna. W drugiej priorytetowej dziedzinie współpracy czyli w telekomunikacji działania były trudniejsze. Inicjatywy zmierzające do uruchomienia bezpośredniego połączenia telefonicznego między Cieszynem i Czeskim Cieszynem długo spotykały się z oporem różnych urzędników. Jednak udało się doprowadzić do jego powstania w czerwcu 1994 roku. Bezpośrednie połączenie między burmistrzem a starostą obu miast zapewnia szybki kontakt zarówno w sprawach bieżących jak i kryzysowych np. w wypadku zagrożeń ekologicznych. Nie udało się jednak spełnić drugiego postulatu polegającego na ustawieniu po obu stronach granicy telefonicznych aparatów wrzutowych, tak by połączenia między obu miastami mogły odbywać się jak w ruchu lokalnym.

10 stycznia 1996 w Kijovie na Moravie podpisana została nowa umowa rozpoczynająca nowy etap we wzajemnych stosunkach. W nowej umowie umieszczony został zapis o utworzeniu zespołu koordynacyjnego czyli formalnego podmiotu odpowiadającego za realizację programu zatwierdzonego przez ogólne zgromadzenie wszystkich wójtów, burmistrzów i starostów gmin należących do porozumienia. 15 lutego 1996 roku w Trzyńcu odbyło się pierwsze zebranie zespołu koordynacyjnego, na którym ustalono najważniejsze zadania na rok 1996. Skupiono się zwłaszcza na powołaniu w każdej gminie ośrodków informacji przygranicznej gotowych do wymiany informacji nt. kultury, sportu, turystyki itp. Zdecydowano również o wydaniu wspólnej mapy regionu zawierającej polską i czeską część Śląska Cieszyńskiego. Postanowiono także o wspólnym udziale w targach turystycznych i gospodarczych odbywających się w obu krajach. 2 października 1996 w Czeskim Cieszynie odbyła się promocja wspólnej mapy „Śląsk Cieszyński – Tešínské Slezsko”. Mapa stała się bardzo atrakcyjna szczególnie dla turystów, gdyż przedstawiała region w całości, a nie ucięty granicą jak poprzednie mapy. Mapa nie była jedyną wspólną publikacją. Spośród następnych można wymienić wspólne polsko-czeskie kalendarze imprez sportowych i kulturowych na Śląsku Cieszyńskim, czy materiały informacyjne o wzajemnej współpracy.

Intensywna współpraca obu stron doprowadziła do tego, że zaczęto myśleć o utworzeniu wspólnego euroregionu jako najbardziej sformalizowanej struktury współpracy.

Stoicyzm, rozpasanie, zniechęcenie i szaleństwo

Ówcześni lekarze i naukowe autorytety byli zgodni co do tego że, przygnębienie i strach są czynnikami predysponującymi do zarażenia. Zalecano, zatem, zachowanie stoickiego spokoju, lub wręcz radości. W czasie XVII wiecznej epidemii dżumy radni miasta Metz nakazali publiczne zabawy i uliczne festyny aby podreperować ducha mieszkańców.

Rozpasanie i przesadne uciechy są bardzo wyraźnym rysem obrazu epidemii. Szaleńcze wybryki i pijaństwo wspominane są we wszystkich kronikach zarazy. (Boccacio, Defoe, Tukidydes) Kpina i szaleństwo, rozpasanie i ostentacyjność w korzystaniu z uciech życia miały w obliczu wszechobecnej śmierci zaczerpnąć jak najwięcej z życia. Starano się zagłuszyć w sobie obsesyjny lęk przed niechybną śmiercią.

Delumeau[1] pisze także o nucie zniechęcenia, która pojawiała się zawsze w apogeum plagi. Na wpół oszalali z rozpaczy ludzie sami kopali sobie groby, zbijali trumny i żywi jeszcze zasypywali się w nich. D. Defoe, w Dzienniku roku zarazy opisuje ludzi ryczących i wyjących z rozpaczy na ulicach zadżumionego Londynu. Obrazu szaleństwa dopełniają samobójstwa, matki zabijające własne dzieci, nadzy obłąkańcy tańczący na ulicach i zarażający innych[2].

Wśród ogólnego upadku zaufania i norm mieszają się różne skrajne postawy. We wprowadzeniu do Dekameronu czytamy:

„Niektórzy mniemali, że wstrzemięźliwość przeciwko zarazie zabezpieczyć może, dlatego też wszelkiego nieumiarkowania się wystrzegali. (…) Inni zasię całkiem przeciwnie postępowali, twierdząc , że najlepszym lekarstwem na zarazę jest nie myśleć o niej, pić tęgo i żyć wesoło, śpiewać i żartować, wszystkie swoje pragnienia zaspokajać i śmiać się z tego co się wokół dzieje. (…) W pośród takich opresyj i takiej żądzy osłabła, a nawet całkiem sczezła siła tak człowieczych jak i boskich praw.”[3]

Podobne relacje znaleźć można także u Tukidydesa i Defoe.

Warta podkreślenia jest też rola kpiny i śmiechu jako „zaklinaczy” nieszczęścia. Śmiech jawił się nie tylko jako psychologiczna ulga odwracająca uwagę od strachu, ale także jako drwina z całkowicie nieskutecznych religijnych i zabobonnych rytuałów wobec nieubłaganej zarazy. O bluźnierczych zabawach, rechocie jako odpowiedzi ludzi bezsilnych wobec śmierci możemy wnioskować nie tylko na podstawie opracowań i relacji. Motyw ten pojawia się także u Camusa, oraz w sposób niezwykle obrazowy i dosłowny – w opowiadaniu Król dżumiec E. A. Poego. Komizm obok grozy daje w efekcie obraz groteskowy, gdy pijani bohaterowie kłócą się z martwymi, pokracznymi biesiadnikami uczty w jednym z zadżumionych domów na wpół wymarłego miasta. Alkohol i libacja są kolejnym lekarstwem na strach i ochroną od plagi. Swawola i rozpasanie, również łatwe do odnalezienia we wszystkich relacjach czasu zarazy, są rozpaczliwym odruchem życia, niczym paroksyzm, przedśmiertny skurcz. Orgie owe są jednak raczej rytualne niż spontaniczne. M. Sznajderman tłumaczy to karnawałowością czasu zarazy.

Obłąkańcze zachowania, wizje, halucynacje, poruszenie, tańce świętego wita i postradanie zmysłów przez masy ludności ogarnięte rozpaczą podtrzymują wizje symboliczno religijną jaką snuje M. Sznajderman. Czas zarazy jest więc czasem demonicznego opętania, odzwierciedleniem błąkania się w zaświatach – czasem odwróconego porządku, pełnym roztańczonych błaznów, którzy chcą w ten sposób „zakląć” strach. Porady ówczesnych lekarzy pełne są wiary w oczyszczającą moc ekskrementów i wszelkich wydzielin ciała – jako remedium na morowe powietrze.


[1] P. Ricoeur, Symbolika zła, tłum. S. Cichowicz i M. Ochab, Pax, Warszawa 1986, s.116-118.

[2] Defoe, Dziennik roku zarazy, dz. cyt.

[3] Boccaccio, Dekameron, tłum. E Boye, Świat Książki, Warszawa 2005, s.13.

System wyborczy Estonii

Konstytucja Estonii, przyjęta w referendum 28 czerwca 1992 r., przewiduje w estońskim modelu ustrojowym faktyczną supremację jednoizbowego parlamentu – Riigikogu. Wybierane na czteroletnia kadencję 101-osobowe Zgromadzenie Państwowe uchwala m.in. nowe ustawy, ratyfikuje traktaty międzynarodowe, wybiera premiera i prezydenta (tego drugiego większością 2/3 głosów na 5 lat), może wprowadzić stan wyjątkowy. Zatwierdza sędziów Sądu Najwyższego spośród kandydatów przedstawionych przez prezydenta. Parlament decyduje o rozpisaniu referendum, udziela premierowi pełnomocnictw do sformowania gabinetu. Może przegłosować większością 51 głosów wotum zaufania, lub odmówić go, osobno, premierowi, rządowi i poszczególnym ministrom. Przewaga parlamentu nad prezydentem szczególnie widoczna jest w procesie tworzenia rządu i zmian w nim zachodzących. Zgodnie z Konstytucją prezydent nie może nie zaakceptować zmian personalnych w rządzie, może im się natomiast przeciwstawić, lub wymóc je, parlament, przegłosowując wotum nieufności dla danego ministra lub całego rządu. Wotum nieufności dla premiera lub rządu daje wprawdzie prezydentowi prawo do rozpisania przedterminowych wyborów, ale tylko na wniosek ustępującego gabinetu. Konstytucja daje prezydentowi prawo weta wobec ustaw uchwalonych przez Riigikogu, ale parlament może je odrzucić zwykłą większością głosów.

Wybory odbywają się zawsze w pierwszą niedzielę marca, co cztery lata. Wyjątek zrobiono w wypadku pierwszego wybranego w niepodległej Estonii parlamentu. W dążeniu do zapewnienia jak największej części społeczeństwa prawa posiadania własnych reprezentantów w Zgromadzeniu Państwowym, z góry postanowiono skrócić kadencję wybranego w 1992 r. VII Riigikogu do trzech lat. W 1995 bowiem roku, zgodnie z uchwalonym ustawodawstwem o obywatelstwie, część tych mieszkańców Estonii, która nie otrzymała jej obywatelstwa automatycznie (w chwili odzyskania niepodległości), mogła je już uzyskać. Było to wyraźne ustępstwo wobec mniejszości rosyjskiej.

Wybory w 1992 r. przeprowadzono jeszcze w oparciu o stare ustawodawstwo sowieckiej republiki (uchwała RN ESRS “O wyborach do Rady Najwyższej Estońskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej”; “Ordynacja wyborcza do RN ESRS”) i “Ordynację wyborczą do Riigikogu Republiki Estonii” z 1992 r. Nową ordynację uchwalono 7 czerwca 1994, a weszła ona w życie 11 lipca 1994 r. Na jej podstawie przeprowadzono wybory w 1995 r. i później, w 1999 r. (po wprowadzeniu istotnych poprawek jesienią 1998).

Ordynacja przewiduje wybory tajne, powszechne, bezpośrednie i równe. Czynne prawo wyborcze przysługuje obywatelom, mającym ukończone 18 lat życia, kandydować mogą ci, którzy mają minimum 21 lat. Kraj podzielono na 11 wielomandatowych okręgów wyborczych (valimisringkonnad, piirkonnad).

Okręgi wyborcze

  1. Tallinn: dzielnice Haabersti, Põhja-Tallinn, Kristiine
  2. Tallinn: dzielnice Kesklinn, Lasnamäe, Pirita
  3. Tallinn: dzielnice Mustamäe, Nõmme
  4. Harjumaa (bez Tallina), Raplamaa
  5. Hiiumaa, Saaremaa, Läänemaa
  6. Lääne-Virumaa, Ida-Virumaa
  7. Järvamaa, Viljandimaa
  8. Jõgevamaa, Tartumaa (bez Tartu)
  9. Tartu
  10. Võrumaa, Valgamaa, Põlvamaa
  11. Pärnumaa

Cztery okręgi ograniczają się do dwóch głównych miast kraju. W skład siedmiu pozostałych wchodzi 15 rejonów (rajoonide, maakonnad) – podstawowych jednostek administracyjnych.

Na każdy z okręgów przypada od 7 do 13 mandatów. Ich liczba zależy generalnie od liczby uprawnionych do głosowania. Im więcej uprawnionych, tym więcej miejsc do obsadzenia w parlamencie, przypadających na dany okręg. Ustala to, w ciągu pięciu dni od ogłoszenia wyborów, centralna Państwowa Komisja Wyborcza. Ustalenie obszaru okręgów wyborczych, a potem podział między nie mandatów poselskich, może mieć pośredni wpływ na rezultat wyborów. Wyłączenie stolicy z Harjumaa, i połączenie tego rejonu z innym – Raplamaa, nie było np. korzystne dla Rosjan, których sporo jest w miasteczkach rejonu Harju, natomiast w Raplamaa nie ma ich prawie wcale. Podobny efekt miało połączenie w jeden okręg rejonu Lääne (pewna liczba Rosjan, głównie w mieście Haapsalu) z, zamieszkałymi prawie w 100% przez Estończyków, wyspami Saare i Hiiu. Maksymalnie z jednego okręgu można wybrać 13 posłów. Z najbardziej zrusyfikowanego okręgu nr VI w 1995 r. wybrano 11 posłów. Cztery lata później, w związku z gwałtownym wzrostem liczby uprawnionych do głosowania, mandatów było 13. Więcej już jednak nie będzie, mimo, że spodziewać się można dalszego dynamicznego przyrostu liczby uprawnionych do głosowania (gł. oczywiście Rosjan).

Każdy okręg wyborczy podzielony jest na obwody wyborcze. Obwód wyborczy pokrywa się na ogół terytorialnie z najmniejszymi jednostkami samorządu i administracji – wiejskimi gminami, miasteczkami lub dzielnicami dużych miast. W każdym obwodzie jest jeden punkt wyborczy.

Przygotowują i przeprowadzają wybory: Państwowa Komisja Wyborcza, okręgowe komisje wyborcze i obwodowe komisje wyborcze. Członkowie PKW i komisji okręgowych wybierani są na 4-letnią kadencję. W skład siedmioosobowej centralnej komisji wchodzą: dwaj sędziowie wyznaczeni przez przewodniczącego Sądu Najwyższego, przedstawiciel przewodniczącego SN, przedstawiciel Państwowego Urzędu Kontroli, prokurator reprezentujący Prokuraturę Generalną, przedstawiciel Kancelarii Riigikogu oraz reprezentant Kancelarii Premiera.

Zmiany w podziale mandatów między okręgi wyborcze ‘95-’99

Okręg wyborczy 1995 1999
Tallinn (Haabersti, Põhja-Tallinn, Kristiine) 8 8
Tallinn (Kesklinn, Lasnamäe, Pirita) 9 10
Tallinn (Mustamäe, Nõmme) 8 8
Harjumaa, Raplamaa 11 12
Hiiumaa, Saaremaa, Läänemaa 8 7
Lääne-Virumaa, Ida-Virumaa 11 13
Järvamaa, Viljandimaa 10 9
Jõgevamaa, Tartumaa 8 8
Tartu 9 8
Võrumaa, Valgamaa, Põlvamaa 11 10
Pärnumaa 8 8
razem 101 101

W wyborach w 1995 r. startować mogły partie polityczne, koalicje (np. zwycięski KMÜ), jak i niezależni kandydaci. Po zmianie ordynacji w listopadzie 1998, wykluczono możliwość rejestracji list wyborczych koalicji. Nazwa listy wyborczej musi odpowiadać dokładnie nazwie partii politycznej, która listę zgłasza do rejestracji. W 1995 r. nazwa mogła być dowolna i nie musiała się zgadzać z nazwą partii lub koalicji firmującej daną listę (np. Parem Eesti / Eesti Kodanik). Pewnym ograniczeniem, wynikającym z uchwalonego w 1994 r. “Prawa o Rejestracji Partii Politycznych” (weszło w życie dopiero po wyborach 1995) była konieczność posiadania minimum tysiąca członków przez partię, by została ona zarejestrowana. Na dodatek członkiem partii może być tylko estoński obywatel. Z tego powodu nie mogło w 1999 r. wystartować samodzielnie kilka partii (m.in. rosyjska RNP). Po otrzymaniu i rejestracji wszystkich list wyborczych, PKW układa listę krajową wszystkich kandydatów i listy dla poszczególnych okręgów (kandydat nie może startować w więcej, niż jednym, okręgu).

System wyborczy jest systemem proporcjonalnym i wykazuje pewne podobieństwa do modeli wyborczych w Niemczech i Finlandii. Opiera się na trzech rundach liczenia głosów o przydzielania mandatów i do prostych systemów nie należy. Łączy wybór kandydatów indywidualnie (bezpośrednio) z wyborem z list partyjnych. Ordynacja przewiduje trzy warianty zdobycia mandatu – i wyróżnia trzy typy mandatu: isikumandaad, nimekirjamandaad i kompensatsioonimandaad.

  1. Najtrudniej jest zdobyć isikumandaad. Wybór bezpośredni ma miejsce, jeśli kandydat osiągnie wymaganą liczbę głosów w jego okręgu – tzw simple quota. Liczbę tę otrzymuje się, dzieląc wszystkie ważne głosy w okręgu przez liczbę mandatów przypisanych temu okręgowi. I tak np. w okręgu wyborczym nr I w 1995 r. simple quota wyniosła 5314,25 (42 514 ważnych głosów podzielone przez 8), a osiągnęło ją dwóch kandydatów, pozostawiając sześć pozostałych miejsc do obsadzenia w inny sposób. Wybór bezpośredni to jedyna możliwość znalezienia się w parlamencie kandydatów, których partie nie przekroczyły progu wyborczego 5 proc. (jeszcze się tak nie zdarzyło).
  1. Kandydat może zdobyć miejsce w parlamencie, będąc wybranym na poziomie okręgu (nimekirjamandaad) – z listy okręgowej partii. Pod uwagę bierze się kandydatów tylko tych partii, które przekroczyły barierę 5% w skali kraju. Liczbę głosów oddanych na listę partii w danym okręgu dzieli się przez simple quota tego okręgu. Partia zdobywa tyle mandatów, ile razy suma zdobytych przez nią głosów przekroczy simple quota. Np.: partia X zdobywa w okręgu 11 957 głosów, a partia Y – 9 995 głosów. Simple quota wynosi 5 282.8. Jeśli przez nią podzielimy powyższe liczby głosów, to okaże się, że partia X zdobyła dwa mandaty (11 957 : 5 282.8 = 2.263), a partia Y jeden mandat (9 995 : 5 282.8 = 1.892). Mandaty otrzymują kandydaci z pierwszych miejsc okręgowej klasyfikacji partii (o kolejności decyduje liczba zdobytych przez nich głosów). Warunkiem dodatkowym jest wymóg zdobycia przez kandydata liczby głosów stanowiącej minimum 10% simple quota (w tym omawianym przykładzie musiałoby to być 528 głosów).
  2. Teoretycznie najłatwiej uzyskać kompensatsioonimandaad. Kandydat wchodzi wówczas do parlamentu z listy krajowej partii (dotyczy to oczywiście tych list, które przekroczyły 5-proc. barierę). Sumuje się wszystkie mandaty w kraju, które nie zostały przydzielone według procedury nr 1 i 2, i dzieli się je między partie przy użyciu zmodyfikowanego dzielnika d’Hondta. Metoda ta szczególnie faworyzuje większe partie. Zdobywcy mandatu poselskiego w tym wariancie cieszą się na ogół mniejszą popularnością w społeczeństwie, a o ich wyborze decyduje faktycznie nie wyborca, a kierownictwo partii, układające listy krajowe ugrupowania.

Społeczeństwo podziemne. Wstępne założenia deklaracji programowej TKK NSZZ „Solidarność

1982 lipiec 28 – Wstępne założenia deklaracji programowej Tymczaso­wej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „ Solidarność ” „ Społeczeństwo pod­ziemne”

TKK poddaje pod szeroką społeczną dyskusję wstępne założenia dekla­racji „Społeczeństwo podziemne”:

  1. Doświadczenia ośmiu miesięcy[1] uczą, że walka o nasze cele wyma­ga powszechnego udziału społeczeństwa świadomego swych niezbywal­nych praw i zorganizowanego do długofalowego działania. Wojna władzy ze społeczeństwem trwa – zmienia się tylko taktyka. Dziś władze formalnie walczą zNSZZ „Solidarność”, faktycznie jednak, kwestionując porozumie­nia sierpniowe, godzą w podstawowe interesy społeczeństwa. Pod osłoną stanu wojennego likwiduje się zdobytą po Sierpniu niezależność organiza­cji, a dyspozycyjny sejm uchwala ustawy odbierające to, co uzyskaliśmy w okresie przedgrudniowym. Społeczeństwo pozbawione zostało możliwo­ści niezależnego działania i aktywnego kształtowania życia politycznego. Władze dążą do stworzenia porządku polityczno-prawnego, w którym ja­kiekolwiek niezależne działania społeczne będą niemożliwe. Wszystkie de­cyzje czy obietnice mają na celu jedynie zyskanie na czasie; władza spodzie­wa się, że społeczeństwo zmęczone walką o byt i pozbawione perspektyw zrezygnuje z programu reformy, pogodzi się z utratą podmiotowości.

TKK konsekwentnie stoi na stanowisku, że tylko ugoda społeczna umoż­liwi Polsce wyjście z obecnego kryzysu. Propozycje ugody zostały już przez związek, Kościół i różne grupy społeczne przedstawione. Odpowiedzią był mur milczenia. Władza żąda jedynie spokoju, czyli posłuszeństwa i pracy. Pracy w warunkach marnotrawstwa i wyzysku.

  1. Naszym celem jest budowa społeczeństwa samorządnego – Samo­rządnej Rzeczypospolitej – zgodnie z programem przyjętym na I KZD

NSZZ „Solidarność”[2]. W obecnej sytuacji dojść do tego celu możemy tylko przez ruch społeczeństwa podziemnego.

TKK wzywa do organizowania powszechnego ruchu oporu i tworze­nia społeczeństwa podziemnego. Ruch ten powinien objąć rozmaite ob­szary życia i aktywności społecznej. Wszystkie grupy i środowiska, mia­sto i wieś. Jest to podstawowym warunkiem jego siły, gdyż uniemożliwi władzy tworzenie i utrwalanie podziałów antagonizujących społeczeństwo. Podziemny ruch oporu musi zmniejszyć poczucie osamotnienia jednostki. Musi uczyć zbiorowego działania, umacniać świadomość, że tylko dzięki samoorganizacji i własnej inicjatywie możemy osiągnąć nasze cele. Musi ukazywać społeczeństwu tkwiącą w nim siłę.

3. Społeczeństwo podziemne powinno przede wszystkim:

  • uniemożliwić działania władz zmierzające do rozbicia społeczeń­stwa,
  • wykształcić zdolność samoorganizowania się i samoobrony,
  • podnieść poziom kultury politycznej i przygotować społeczeństwo do życia w demokratycznej Polsce.

4. Ruch społeczeństwa podziemnego tworzą grupy zorganizowane w strukturach zakładowych i środowiskach zawodowych, w osiedlach bądź w kręgach przyjaciół. Charakter, zakres i formy działania każdej grupy za­leżą od jej możliwości.

5. Szczególną uwagę należy zwrócić na młodzież. Na niej, z natury naj­bardziej ofiarnej i bezkompromisowej spoczywa i nadal spoczywać będzie ciężar organizowania różnych form oporu. Masowy udział młodzieży w ru­chu społeczeństwa podziemnego będzie zapowiedzią naszego zwycięstwa.

6. Każdy uczestnik grupy powinien znaleźć możliwość działania w ra­mach społeczeństwa podziemnego. Jest w nim miejsce dla wszystkich, któ­rzy akceptują nasz program. W ruchu społeczeństwa podziemnego nie ma spraw małych i wielkich – liczy się suma postaw i działań świadczących o niezależności myśli, gotowości do pracy organizacyjnej czy niesienia pomocy potrzebującym. Liczy się konsekwencja, upór i odwaga w walce – gdy będzie ona konieczna.

7. Proponujemy następujące podstawowe kierunki działania w ruchu społeczeństwa podziemnego:

  • organizowanie sekcji samopomocy dla represjonowanych, dla zwal­nianych z pracy żyjących w niedostatku, chorych i innych potrzebujących materialnego i moralnego wsparcia;
  • organizowanie niezależnego obiegu informacji, działalność wydaw­nicza, poligrafia, kolportaż, akcje ulotkowe, demaskowanie celów propa­gandy władzy;
  • organizowanie nauczania i samokształcenia: oświata niezależna i nie­zależny ruch naukowy, kursy dokształcające, uniwersytety robotnicze i lu­dowe, kluby dyskusyjne, wydawnictwa naukowo-szkoleniowe, kształcenie organizatorów i działaczy ruchu, biblioteki, stypendia i zasiłki dla młodzie­ży uczącej się, nauczycieli, twórców, zakładanie fundacji społecznych itp.;
  • organizowanie akcji manifestujących istnienie oporu społecznego: obchody rocznicowe, plakaty, ulotki, udział w akcjach protestacyjnych pro­klamowanych przez regionalne ciała decyzyjne lub TKK;
  • organizowanie działalności gospodarczej (spółdzielnie, warsztaty pracy) oraz wpływanie na procesy gospodarcze.

8. Społeczeństwo podziemne zwalcza fasadowe organizacje montowa­ne przez władze, organizuje bojkot środków oficjalnej propagandy, zebrań, dyskusji i imprez o charakterze politycznym lub propagandowym, prze­ciwstawia się postawom kolaboranckim. Społeczeństwo podziemne działa na rzecz rozwoju kultury narodowej, jednocześnie musi przeciwstawiać się dążeniom władz do jej jednostronnego wykorzystywania i instrumentalne­go traktowania. Szczególna odpowiedzialność ciąży więc na środowiskach literackich, dziennikarskich i naukowych, a granicę, gdzie zaczyna się ko­laboracja i działania sprzeczne z interesem narodowym, określać powinny środowiskowe kodeksy moralne.

9. Społeczeństwo podziemne powinno – poprzez naciski na władzę – tworzyć warunki przybliżające ugodę społeczną, a zarazem stopniowo zdobywać pozycje rozszerzające jego prawa społeczne i polityczne.

10. Ruch społeczeństwa podziemnego powinien być zdecentralizowany. Wszystkie ogniwa związku mają obowiązek podjęcia działań inspirujących i organizujących społeczeństwo podziemne. Funkcje konsultacyjno-koor- dynacyjne w regionach pełnią zakonspirowane regionalne ciała decyzyjne. Nadają one kierunek pracy, publikują w prasie podziemnej zalecenia, in­strukcje i odezwy programowe. Koordynację ogólnopolską zapewnia TKK.

11. Oczekujemy, że ruch społeczeństwa podziemnego stanie się dodat­kowym czynnikiem kształtującym sytuację międzynarodową zgodnie z in­teresem sprawy polskiej.

12. Proponowane działania stworzą ruch wspólnoty narodowej zjed­noczonej wokół idei „Solidarności”. Społeczeństwo podziemne stanowić będzie bazę dla działalności politycznej również w przypadku delegaliza­cji związku. Zapobiegnie załamaniu się społeczeństwa. Będzie wywierać stały nacisk na władzę, zagrozi jej pełną izolacją i zmusi do uznania faktu, że tylko droga porozumienia prowadzi do rozwiązania problemów, przed którymi stoi aktualnie Polska. Ruch społeczeństwa podziemnego stworzy niezbędne warunki skutecznej walki o cele bieżące – uwolnienie więźniów politycznych i internowanych, zakończenie stanu wojennego i reaktywo­wanie niezależnego ruchu związkowego – i o cel długofalowy – budowę Samorządnej Rzeczypospolitej.

Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ „Solidarność” Zbigniew Bujak (Region Mazowsze) Władysław Frasyniuk (Region Dolny Śląsk) Władysław Hardek (Region Małopolska) Bogdan Lis (Region Gdańsk[i]) Eugeniusz Szumiejko (członek Prezydium KK)

Źródło: „Tygodnik Mazowsze”, 28 VII1982, nr 22


[1] To jest od wprowadzenia stanu wojennego .

[2] Pierwszy Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” odbywał się w dwóch turach: od 5 do 10 IX i od 26 IX do 7 X 1981 r. w Gdańsku. W czasie zjazdu wybrano krajowe władze związ­ku, wprowadzono poprawki do jego statutu oraz opracowano program. Zob. B. Kaliski, „Anty­socjalistyczne zbiegowisko”? I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”, Warszawa 2003; J. Holzer, Solidarność 1980-1981. Geneza i historia, Warszawa 1990, s. 263-289.

Państwo demokratyczne wg L. von Misesa

Ludwig von Mises nie skonstruował nigdy jednej spójnej teorii demokracji. Czynił natomiast wiele rozważań na jej temat, dostrzegał jej zalety i wady. Przedstawiał różne analizy i opinie, które zebrane w jedną całość tworzyły pewien model, czy też wizję demokracji liberalnej. Na podstawie jego dzieł takich jak m.in. Liberalizm w tradycji klasycznej, czy też Planowany chaos możemy przyjrzeć się dokładnie założeniom Misesa dotyczących demokracji.

W rozważaniach na temat demokracji ważne jest aby zastanowić się nad samym pojęciem demokracji. W swojej książce pt. „Teoria demokracji” Sartori poszukuje definicji demokracji. Możemy przeczytać: „[…] musimy pamiętać, że a) ideał demokratyczny nie określa demokratycznej rzeczywistości i vice versa – prawdziwa demokracja nie jest i nie może być tożsama z idealną, b) u źródeł demokracji tkwią i ją kształtują interakcje między jej ideałami a jej rzeczywistością: nacisk tego, co być powinno, i opór tego, co jest. […]. Ludwig von Mises podkreśla, że demokracja charakteryzuje się pokojowym przekazywaniem władzy, a liberalizm jest daleki od negowania konieczności istnienia machiny państwowej, systemu prawa oraz rządu.

Dla liberała, państwo liberalne i demokracja są koniecznością, bez jakiej nie może istnieć własność prywatna, a ponadto nie jest możliwe zapewnienie pokoju, bez którego nie można w pełni korzystać z własności prywatnej. Mises zauważa, że reżim jakim jest demokracja może generować pewne zagrożenia w postaci różnego rodzaju wypaczeń instytucjonalnych np. nadmiernej biurokratyzacji i rozrostu administracji lub zbyt dużych kompetencji w jakie posiadanie mogą wejść władza ustawodawcza czy wykonawcza. Wynika to z tego, że demokrację – tak jak każdy inny system – tworzą ludzie, którzy są ułomni i popełniają błędy.[1] [2]

Kiedyś uważano, że ideał demokracji to ustrój w którym cały lud panuje i rządzi, i że ten właśnie ideał został zrealizowany w greckich miastach państwach. To również było pomyłką. Mises zauważa, że to tylko pseudodemokratyczna doktryna państwa, która nigdy nie była, nie jest i nie będzie możliwa. W Grecji tylko część ludności: wolni obywatele mieli jakikolwiek udział w rządzeniu. Reszta, czyli metojkowie oraz niewolnicy, nie mieli żadnych praw. Podobnie było w Szwajcarii, gdzie w kantonach tylko niektóre sprawy o charakterze czysto lokalnym były rozstrzygane w oparciu o konstytucyjną zasadę demokracji bezpośredniej.[3]

Mises podkreślał, że demokracja nie jest niczym nieograniczoną władzą większości. Jej istotą jest możliwość regularnej, legalnej walki o władze, oczywiście bez używania przemocy. Poddanie się władzy innych nie jest niczym złym. Rządzenie i administracja, wprowadzanie w życie wszelkiego rodzaju przepisów wymaga przecież pracy specjalistów. „[…] Sytuacja, w której na kilku różnych ludziach spoczywa obowiązek i odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim innym, nie jest mniej demokratyczna niż ta zasada gdzie kilku ludzie podejmuje się produkcji butów dla pozostałych ludzi.”[4] Mises podkreśla, że nie ma powodu do przeciwstawiania się takim regułom dopóki instytucje państwowe, o których mówimy są demokratyczne. Demokracja jest tą formą ustroju politycznego, która umożliwiła dostosowanie rządu do oczekiwań rządzonych bez gwałtownych walk, bez wojen domowych rewolucji czy powstań. Jeśli w państwie demokratycznym rządy nie są sprawowane tak jak chce tego większość obywateli , żadna wojna domowa nie jest tutaj potrzebna, żeby wprowadzić do rządzenia tych, którzy chcą tę większość zadowolić. Dzięki wyborom parlamentarnym w państwie demokratycznym zmiana rządu dokonuje się gładko i bez tarć, przemocy i rozlewu krwi.

Warto zauważyć, że definicja demokracji proponowana przez Leszka Balcerowicza jest w tym aspekcie zgodna z teorią Misesa. W jego ujęciu demokracja to rozwiązanie instytucjonalne, które cechuje się regularnymi wyborami, które są wolne, uczciwe i opierają się na zasadzie: jedna osoba- jeden głos. Istnieje wolność wypowiedzi i każdy ma prawo do zrzeszania się.[5] Opinie podobne do tych głoszonych przez Misesa możemy również odnaleźć u lorda Actona, który twierdzi, że stopień bezpieczeństwa jakim cieszą się mniejszości w danym kraju, jest kluczowym zagadnieniem, które mówi o tym czy ten dany kraj jest tak naprawdę wolny.

W dziełach Misesa możemy odnaleźć konkretne cechy, jakie musi posiadać ustrój aby być demokratycznym. Przede wszystkim jest to na pewno, wspomniany już przed chwilą spokój społeczny, dzięki któremu nie jest zakłócone poczucie bezpieczeństwa obywateli. Kolejną powtarzającą się cechą, którą możemy odnaleźć w pismach Misesa to zasada jawności życia publicznego, rządy prawa i urzędy publiczne które cechuje autonomia. Ważnym punktem podkreślanym przez filozofia są zagrożenia jakie niesie ze sobą demokracja. Jako że lud jest sumą wszystkich pojedynczych obywateli i nie wszyscy są jednostkami dobrymi, inteligentnymi i szlachetnymi, demokracja jak każdy inny ustrój jest narażona na błędy. Tak więc gdziekolwiek zatriumfowała demokracja, wkrótce pojawiały się w opozycji do niej, doktryny antydemokratyczne. Im bardziej zepsuci okazywali się ludzie, których demokracja postawiła na szczycie, tym bardziej że powiększała się liczba wrogów demokracji.[6] Mises jednak podkreśla, że o wiele większe zagrożenia i większe błędy tkwią w doktrynach antydemokratycznych. Przeciwnicy demokracji popierają prawo mniejszości do przejęcia kontroli w państwie siłą i rządzenia większością. Jeżeli w każdej grupie, która wierzy, że jest w stanie narzucić swe rządy reszcie, ma być przyznane prawo podjęcia takiej próby, to należy przygotować się na nieprzerwane pasmo wojen domowych. Natomiast jak łatwo zauważyć po wielu doświadczeniach minionych stuleci, społeczeństwo może przetrwać jedynie w warunkach trwałego pokoju. Gdyby społeczeństwo miało być gotowe na możliwość ciągłych wojen domowych, walk, i przewrotów, trzeba by było cofnąć się do czasów prymitywnych. Jak podkreśla Mises: czasów gdzie istniał taki podział pracy gdzie, każda wioska i każda prowincja były autarkiczne. Skończyłoby się to dramatycznym spadkiem wydajności pracy, a ziemia byłaby w stanie wyżywić tylko ułamek ludności, którą żywi dziś. Widzimy więc, że ideały antydemokratyczne powodują, że zaczęto dążyć do takiego rodzaju porządku ekonomicznego, jaki znany był wiekom średnim i w starożytności. W tamtych czasach każde miasto, wieś a nawet indywidualne domostwo było nastawione na obronę przed innymi, a o zaopatrzenie w potrzebne artykuły dbano również indywidualnie, niezależnie od reszty. Nie można zaprzeczyć, że w demokracji również powinno być tak, żeby rządzili najlepsi. Jednak tutaj działa to na zasadzie, że dana grupa czy osoba powinna dowodzić swej „zdatności” do rządzenia poprzez umiejętność przekonania innych współobywateli o swych kwalifikacjach, tak aby dane stanowisko zostało jej powierzone dobrowolnie. A ktokolwiek nie jest w stanie osiągnąć władzy i przywództwa dzięki sile swych argumentów, nie powinien narzekać na to, że współobywatele wolą innych od niego.

Historia już nie raz pokazała, że nawet najbardziej bezwzględna polityka represji nie wystarcza do tego, by rząd [7] utrzymał się przy władzy. Jako przykład, Mises przytacza historię Rosji. Gdy bolszewicy przejęli władzę w państwie, byli tylko nieliczną mniejszością, a ich program znajdował bardzo niskie poparcie wśród innych obywateli. Chłopstwo, któro stanowiło przeważającą część narodu rosyjskiego, nie miało nic wspólnego z bolszewicką polityką kolektywizacji rolnictwa. To, czego chciało chłopstwo, dotyczyło podziału ziemi pomiędzy „ziemską biedotę”.[8] Aby tylko utrzymać się przy władzy, i Lenin i Trocki nie tylko zaakceptowali reformę agrarną[9], ale uczynili ją również częścią swojego programu, którą podjęli się realizować, po to aby odeprzeć wszystkie ataki,- zarówno wewnętrzne i zewnętrzne. Tylko w taki sposób bolszewicy mogli zdobyć zaufanie szerokich mas ludu rosyjskiego. Odkąd obrali taką politykę podziału ziemi, ich rządy nie były już sprawowane wbrew woli wielkich mas ludowych, lecz za ich zgodą i poparciem. Wniosek z tego jest taki, że tylko grupa która może liczyć na poparcie rządzonych, zdolna jest ustanowić trwały reżim. W dłużej perspektywie czasowej jest po prostu niemożliwe poddanie ludzi wbrew ich woli rządom reżimu, który oni odrzucają. Zawsze kiedy dany reżim jest narzucany siłą, źle skończy, a walki wyrządzą większą krzywdę, niż mógłby wyrządzić jakikolwiek rząd mający oparcie w rządzących.[10] Przedstawione powyżej twierdzenia filozofa można podsumować w bardzo prosty sposób:     nie można ludzi uszczęśliwić wbrew ich woli.


[1]   G. Sartori, Teoria demokracji, tłum. P. Amsterdamski, D. Grinberg, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1994, s. 22.

[2]   L. von Mises, Liberalizm w tradycji klasycznej, tłum. S. Czarnik, wyd. Arcana, Kraków 2004, s.61

[3]   tamże, s. 63

[4]   tamże, s. 63

[5]  L. Balcerowicz, Socjalizm, kapitalizm, transformacja. Szkice z przełomu epok, Wydawnictwo PWN, Warszawa 1997, s. 148

[6]   L. von Mises, Liberalizm…, opr. cyt., s. 66

[7]   L. von Mises, Liberalizm w opr. cyt., s. 68

[8]   tamże, s .69

[9]   W 1910 Duma zatwierdziła reformę agrarną, która zezwalała na występowanie chłopów ze wspólnoty gminnej wraz z nadziałem ziemi. Na jej podstawie zamożni chłopi — ostoja rządu — uzyskali możność kupowania ziemi.

[10] L. von Mises, Liberalizm w…, opr. cyt., s. 70

Ewolucja doktryny liberalizmu

Nazwa „liberalizm” uzyskała w pełni polityczny sens w deklaracji Napoleona Bonaparte z 1799 roku. Bonaparte twierdził, że „idee konserwatywne, opiekuńcze, liberalne odzyskały swoje prawa”[1]. W politycznych intencjach wolnościowych, językiem liberalizmu przemówili po raz pierwszy w 1812 roku hiszpańscy parlamentarzyści w Kortezach. Nazywali siebie „liberales”. Domagali się oni ustanowienia świeckiej konstytucji i zagwarantowania wolności prasy. I pomimo tego, że w tamtym okresie w Kortezach zwyciężyli zwolennicy absolutyzmu królewskiego, to nazwa „liberales”[2] utrwalała swoje miejsce w myśli i praktyce politycznej.

Liberalizm jako samodzielna doktryna polityczna, rozwijał się od schyłku XVII wieku. Arystokracja, mieszczaństwo, burżuazja, za pomocą ideologii liberalizmu pragnęły z jednej strony przeciwstawić się feudalizmowi, z drugiej strony wyrazić swoje pragnienia i aspiracje. To, że rozwój liberalizmu rozpoczął się dzięki nowej ekonomice- zwanej kapitalizmem, możemy usłyszeć głównie od socjalistów i komunistów, którzy istnienie własności prywatnej uważają za główną cechę liberalizmu.

Liberalizm ma jednak wiele innych źródeł. Można tu wymienić rozwój idei europejskiego konstytucjonalizmu. Deklaracja Niepodległości z 1776 roku, czy francuska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku, niewątpliwie potwierdzały reguły, którymi rządzi się liberalizm, czyli: uprawnienia i wolności jednostki, rozdział sfery publicznej od sfery prywatnej, umowa społeczna, ograniczony i zrównoważony rząd czy suwerenność ludu i narodu.

Krajem, który bez wątpienia należy uznać za ojczyznę liberalizmu, jest Wielka Brytania. Wzory koncepcji ustrojowych z Wielkiej Brytanii zaczęły się rozprzestrzeniać na całym świecie. Najpierw przejęła je Francja, a następnie Stany Zjednoczone Ameryki, dzięki którym doktryna uzyskała popularność i znaczenie ogólnoświatowe. Były też oczywiście kraje, w których liberalizm nie znajdował warunków dla rozwoju. Mam tu na myśli Niemcy, Włochy, czy Rosję gdzie myśl liberalna była słaba i nieoryginalna. To samo dotyczyło Polski. Nierównomierność rozwoju myśli liberalnej pozostawała w ścisłym związku z historią poszczególnych krajów. Stąd rozpowszechnienie liberalizmu w krajach anglosaskich, a słabość w Europie wschodniej, południowo-wschodniej i południowej. Tym właśnie można wytłumaczyć opóźnienie w jego rozwoju we Francji, ale również można zauważyć, że wraz ze wzrostem siły burżuazji w II połowie XIX wieku, ideologia liberalna zatriumfowała.[3] [4] W Azji i Afryce myśl liberalna pojawiła w zasadzie dopiero w XX wieku po tzw. procesach amerykanizacji i europeizacji.[5]

Wiemy dzisiaj, że liberalizm rozwijał się w dwóch dominujących nurtach: liberalizmu ekonomicznego i liberalizmu politycznego. Obydwa te nurty nawzajem uzupełniają się i przenikają.

Można wyróżnić dwa okresy w rozwoju liberalizmu. Pierwszy, wczesny okres rozwoju myśli liberalnej, trwał od połowy wieku siedemnastego do początków dziewiętnastego. Ten okres jest nazywany inaczej liberalizmem klasycznym albo inaczej wigowskim. Za prekursora i jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tej myśli w jej pierwszym okresie uchodzi Anglik – John Locke. Natomiast klasykiem ekonomii liberalnej stał się Adam Smith, żyjący w następnym stuleciu. W tym okresie liberalizm reprezentował postępowe, a nawet rewolucyjne ruchy polityczne. Stworzył ideały, które uruchomiły dążenia ludzkości do zasadniczych zmian. We Francji Monteskiusz spopularyzował koncepcję Johna Locke’a. Liberałami byli też twórcy konstytucji Stanów Zjednoczonych.

Liberalizm miał wtedy postać walki o religijną wolność oraz zasady konstytucyjne, jak również wszelkie uprawnienia jednostki. Największe poparcie uzyskał liberalizm w USA i w Wielkiej Brytanii. Inaczej było w Europie. Dla przykładu, ani w Niemczech ani w Rosji liberalizm nie zyskał poparcia, natomiast we Włoszech dopiero po zjednoczeniu państwa.

Liberalizm pierwszego okresu bywa słusznie określany mianem liberalizmu arystokratycznego. Jest tak przede wszystkim z tej przyczyny, że wyrażał on interesy nie całej klasy mieszczańskiej, ale tylko jej górnych, najbogatszych warstw, sprzymierzających się chętnie z częścią arystokracji. Na przykład ideały Monteskiusza to według określenia K. Grzybowskiego, sojusz arystokracji i burżuazji, to kompromis feudalno- mieszczański. Określenie „liberalizm arystokratyczny” idealnie oddaje sens ówczesnej myśli liberalnej. Zakładano panowanie nowej arystokracji majątku. Nowy ustrój, promowany przez liberałów tego okresu był najostrzej przeciwstawiany demokracji. Jest to dowód na to że wolnościowe postulaty liberałów z okresu pierwszych dwóch stuleci nie były kierowane do wszystkich. Nawet gdy pisano o prawach ludu, miano na myśli tylko tych posiadających. Masy pozbawione własności, które pracowały i były wyzyskiwane, nie były uważane za ludzi, którym przysługują prawa obywatelskie i polityczne. W tamtych czasach aby być uznanym za człowieka i wolną jednostkę należało spełnić najpierw określone warunki. Przede wszystkim należało być jednostką myślącą i postępującą racjonalnie, a zatem należało posiadać wykształcenie i majątek. Z takim nurtem w myśli, który cnoty ludzkie wiąże z wykształceniem a obywatelstwo uzależnia od posiadania „wolnego czasu” od pracy fizycznej, możemy się spotkać już od czasów Arystotelesa w rozmaitych doktrynach politycznych.


[1]   R. Tokarczyk, Współczesne doktryny polityczne, PWN, Zakamycze 2003, s.61

[2]   Po 1820 roku nazwa liberales, krążyła po Europie w charakterze zagrożenia dla feudalizmu i monarchizmu.

[3]   R. Tokarczyk, Współczesne …, opr. cyt., s.64

[4]   B. Sobolewska, M. Sobolewski, Myśl…, opr. cyt., s.21

[5]   R. Tokarczyk, Współczesne …, opr. cyt.,, s. 65

Szkoła austriacka

Nazwa „szkoła austriacka”, jednego z nurtów neoliberalizmu amerykańskiego, zawdzięcza swoje pochodzenie austriackiemu rodowodowi czołowych jej przedstawicieli, którzy przejściowo lub na stałe osiedlili się w Stanach Zjednoczonych. Początki szkoły wywodzą się z teorii wartości Carla Mengera opartej na tzw. marginalnej użyteczności dóbr[1] [2]. Historia Szkoły Austriackiej rozpoczyna się w piętnastym wieku, gdy naśladowcy Świętego Tomasza z Akwinu, pisali i nauczali na Uniwersytecie w Salamance (w Hiszpanii) poszukując wyjaśnienia pełnego zakresu ludzkiego działania i organizacji społecznej. Ci późni scholastycy obserwowali istnienie praw ekonomicznych, niepodważalnych sił przyczyny i skutku, które działały w dużym stopniu tak jak inne prawa naturalne. Jako moralni teologowie namawiali rządy do przestrzegania etycznych obostrzeń przeciw kradzieży i morderstwu. Spełniali także zasady Ludwiga von Misesa: podstawowym zadaniem ekonomisty jest mówić rządom o tym, czego im nie wolno . Zasługa przekształcenia ekonomicznej szkoły austriackiej w szkołę myśli politycznej przypisywana jest Heykowi, ale na gruncie amerykańskim utrwalił j ą osiadły tam na stałe Ludwig von Mises. Austriak z urodzenia, wieńczył karierę naukową na Uniwersytecie Nowy Jork, gdzie wykształcił kilka pokoleń neoliberałów, m. in. dziełami: Ekonomia krajowa (1940), Działalność ludzka (1949).

Mises urodził się w 1881 roku, w austro – węgierskim Lwowie, jako syn wziętego inżyniera. W wieku 19 lat podjął studia na Uniwersytecie Wiedeńskim, uzyskując doktorat jako 27 – latek. W przyjaznej atmosferze intelektualnej Uniwersytetu Wiedeńskiego, młody Mises studiował w duchu założyciela Szkoły Austriackiej, Carla Mengera. Brał udział w seminarium giganta Szkoły, Eugena von Bohm – Bawerka, który oprócz nauczania był ministrem finansów w Austro – Węgrzech i wprowadzał w życie idee Szkoły, bilansując budżet i ustanawiając standard złota. Po otrzymaniu doktoratu, Mises przystąpił do prac nad The Theory of Money and Credit (1912), swojej pierwszej dłuższej pracy. Publikacja The Theory of Money and Credit przysporzyła 31 – letniemu Misesowi szerokiej na całą Europę renomy. Pierwsza Wojna Światowa przyniosła za sobą atmosferę intelektualną dużo mniej produktywną dla człowieka takiego, jak Mises. Wojna położyła kres parytetowi złota, umocniła banki centralne i zakończyła wiek wolnych rynków[3] [4]. Postrzegany przez pryzmat zwolennika poglądów niemodnych i przestarzałych, nigdy nie otrzymał należnych mu nagród akademickich. Pośród swych innych obowiązków opracowywał analizy ekonomiczne proponowanych działań rządu, a także udało mu się we wczesnych latach 20 ubiegłego wieku niemal własnoręcznie uchronić Austrię przed pójściem w ślady niemieckiej hiperinflacji. Założył również Austriacki Instytut Badania Cyklów Koniunkturalnych (Austrian Institute for Business Cycle Research) i zatrudnił F. A. Hayeka jako pierwszego dyrektora Instytutu, który później został laureatem Nagrody Nobla za pracę na temat misesowskiej teorii cykli handlowych[5].

Ludwig von Mises to bez wątpienia jeden z najbardziej znaczących ekonomistów swojej generacji. Mimo niezwykle długiej działalności naukowej, pozostał – i to nie tylko na obszarze niemieckojęzycznym, lecz także w ostatniej tercji swego życia, kiedy przyciągnął do siebie większe grono uczniów – outsiderem w świecie akademickim. Wcześniej jego najsilniejszy bezpośredni wpływ ograniczał się głównie do prywatnego seminarium wiedeńskiego, którego członkowie, zanim do niego trafili, najczęściej ukończyli już swoje pierwsze fakultety. (…) O ile pod względem wiedzy fachowej Ludwig von Mises przewyższał umiejętnościami większość ówczesnych kierowników katedr, nigdy nie był prawdziwym profesorem akademickim. Gdy w historii myśli, w zakresie nauk społecznych, szukam podobnych mu jednostek, nie znajduj ę ich ani w środowisku profesorskim, ani akademickim, ani nawet u boku Adama Smitha. Misesa należy raczej porównywać z myślicielami takimi jak Wolter czy Monteskiusz, Tocqueville i John Stuart Mill[6] [7] [8].

Nie usatysfakcjonowany pracą w obszarze ekonomii, historii i socjologii, Mises zajął się także rekonstrukcją metodologii, podstawy ekonomii. Ekonomia w coraz większym stopniu poddawała się naporowi instytucjonalizmu, który zaprzecza ekonomii, i pozytywizmu, nie czyniącemu rozróżnień między naukami społecznymi a przyrodniczymi. Odpowiedzią Misesa była „prakseologia,” nauka o ludzkim działaniu, widząca każdy indywidualny podmiot ekonomiczny jako jednostkę posiadającą swoje własne cele i pobudki. Jego głównymi pracami były Epistemological Problems of Economics, oraz późniejsze Ultimate Foundations of Economic Science. Pomimo wcześniejszego oporu, już podczas lat 20 – tych Mises dostrzegł wzrost zainteresowania jego pomysłami w Europie, będąc przy tym jednym z nielicznych, którzy przewidzieli Wielki Kryzys. We wczesnych latach 30 – tych wielu znaczących ekonomistów stało się misesistami, ale po tym, jak Ogólna Teoria (General Theory) Johna Maynarda Keynesa przetoczyła się przez świat akademicki, wielu jego naśladowców przeszło na stronę keynesizmu. Nieugięty, wygnany do Genewy przez Narodowych Socjalistów, Mises napisał swoją monumentalną Nationalokonomie, opublikowaną w 1940 roku, lecz zapomnianą podczas burzy Drugiej Wojny Światowej. Dzieło to zostało później rozszerzone i przetłumaczone na język angielski, jako dziewięciusetstronicowe HumanAction , ukoronowanie jego osiągnięć .

Wybitny uczeń Misesa, Murray Rothbard, pisze o swojej pierwszej lekturze Human Action: „Oto miałem przed sobą system myśli ekonomicznej, o którym niektórzy z nas marzyli, ale nie wierzyli, że kiedykolwiek powstanie: naukę ekonomii, całościową i racjonalną ekonomię, która powinna od dawna istnieć, ale do tej pory nie istniała” (The Essential von Mises)[9]. Tym, co wyróżniało szkołę austriacką spośród innych kierunków ekonomii i co przysporzyło jej sławy na wieki, był fakt, iż jest ona nauką o gospodarczym działaniu, nie zaś nauką o gospodarczej równowadze, czyli niedziałaniu. Szkoła austriacka również posługuje się pojęciami stanu spoczynku i stanu równowagi, bez których myślenie ekonomiczne nie może się obyć, jest jednak całkowicie przekonana o instrumentalnym charakterze tych oraz wszystkich pojęć[10] – twierdził Ludwig von Mises. Siła argumentów Misesa przeciwko socjalizmowi, a właściwie przede wszystkim w obronie kapitalizmu, brała się z jego nowego, oryginalnego, gruntownie przemyślanego systemu ekonomicznego. System ten nawiązywał ściśle do tradycji klasycznej, a przede wszystkim do wcześniejszych przedstawicieli szkoły austriackiej Karla Mengera i Eugena Bohm – Bawerka, ale przezwyciężał słabości poprzedników i stanowił nową spójną całość. Podstawowe kategorie w systemie Misesa to ludzkie działanie i czas. To one decydują o dynamice gospodarki i jej wymiarze humanistycznym[11].

Właśnie w Genewie Mises przekroczył kolejny etap swojego życia: ożenił się z piękną Margit Sereny (do śmierci w 1993 roku przewodniczącą Instytutu Misesa) ostrzegając ją przed ślubem, że chociaż tak dużo będzie pisał o pieniądzach, nigdy nie będzie posiadać większej ich ilości. W 1940 udali się na emigrację do Stanów Zjednoczonych. W czasie wyjątkowego rozrostu rządu federalnego w Stanach Zjednoczonych, w 1944 ostrzegł przed etatyzmem ekonomii mieszanej, w swojej potężnej pracy, Biurokracji. W czasie, kiedy każdy komunistyczny lub socjaldemokratyczny europejski wygnaniec otrzymywał wysokie stanowisko akademickie w Stanach Zjednoczonych, Misesowi odmówiono zatrudnienia. Jednak z pomocą Henry’ego Hazlitta i Laurence’a Fertiga, Misesowi udało się uzyskać stanowisko profesora wizytującego (visitingprofessorship) w Wyższej Szkole Biznesu (Graduate School of Business) na Uniwersytecie Nowojorskim (New York University). Kiedy w 1969 roku, mając 87 lat, odszedł na emeryturę, był najstarszym aktywnym profesorem w Stanach Zjednoczonych. Mógł spojrzeć w przeszłość, na życie pełne nauczania i pisania – 25 książek i ponad 250 artykułów naukowych – osiągnięć na rzecz wolności. Jego studenci, Wilhelm Ropke i Ludwig Erhard popchnęli Niemcy w kierunku wolności i stali się autorami „cudu gospodarczego”. We Włoszech, przyjaciel i naśladowca Misesa, Luigi Einaudi poprowadził, jako prezydent, zwycięską walkę z komunistycznym przewrotem. We Francji jego student, Jacques Rueff – doradca DeGaulle’a – walczył o zdrowy pieniądz i wolne rynki. W Stanach Zjednoczonych Mises zainspirował Murraya N. Rothbarda, głównego specjalistę Instytutu Misesa od spraw akademickich i całą generację młodych nauczycieli. Mises nie dożył odnowy zainteresowania jego ideami, która zaczęła się wraz z Nagrodą Nobla przyznaną Hayekowi, a rozkwitła, gdy założono Instytut Misesa. Jednak, jak powiedziała Margit von Mises, „Instytut Ludwiga von Misesa jest dla mnie spełnionym marzeniem”. Jego prace czyta więcej studentów niż kiedykolwiek od czasu jego śmierci, a coraz więcej ekonomistów, historyków i filozofów podąża przykładem jego i jego idei. Nie może być lepszego pomnika wystawionego na cześć życia wybitnego i szlachetnego człowieka[12].

Ludwig von Mises zmarł 10 października 1973 roku. Jego dzieła zostały wydane w całości po angielsku i przetłumaczone na wiele języków. Kilka jego książek ukazało się po polsku (m.in. Interwencjonizm, Biurokracja, Liberalizm). Human Action została przetłumaczona na większość języków zachodnioeuropejskich oraz m.in. na chiński, japoński i rosyjski. Mises nie był oczywiście Polakiem, ale zasługuje na naszą uwagę w nie mniejszym stopniu niż wielu wybitnych rodaków. Zwłaszcza, że do pewnego stopnia… jednak był Polakiem. Urodził się 29 września 1881 roku we Lwowie. Mówił po niemiecku, polsku, francusku, rozumiał ukraiński. Jak pisze (publikujący również w polskim Stańczyku) Erik Ritter von Kuehnelt – Leddihn w doskonałym artykule The Cultural Background of Ludwig von Mises, „środowisko polskie ukształtowało go we wczesnej młodości w większym stopniu niż korzenie żydowskie”, a walcząc niestrudzenie o przywrócenie odwiecznym prawdom ich należnego miejsca, „miał być może w pamięci słowa polskiego hymnu, który musiał w dzieciństwie często słyszeć: „Jeszcze Polska nie zginęła…”[13].

Jego zasługi dla odnowienia idei liberalizmu klasycznego polegają głównie na ukazaniu braku warunków dla racjonalnego gospodarowania w systemie upaństwowionej gospodarki planowej i nadmiernego interwencjonizmu państwowego. Pogłębiaj ąc refleksj ę nad istotą ludzkich działań, upewnił się w przekonaniu, że jedynie wolny rynek i prywatna własność stanowią właściwy wzór racjonalnego życia gospodarczego, gdyż pozostawiają ludziom wolność zarówno w zakresie wyboru celów, jak i środków niezbędnych dla ich realizacji. Wolność jednostki kończy się tam, gdzie rozpoczyna się sfera nieskrępowanej interwencji państwa niemożliwej do pogodzenia z sensem liberalizmu[14]. Mises zidentyfikował fundamentalną, jak się później okazało, wadę socjalistycznej gospodarki planowej, a mianowicie brak sygnałów rynkowych niezbędnych dla racjonalnej alokacji zasobów. Argumentował, że konsekwencj ą będzie ekonomiczny chaos i polityczna opresja[15]. Mises rozpatrywał poczynania interwencjonistyczne nie tylko z punktu widzenia ich skutków ekonomicznych dla gospodarki, ale także z punktu widzenia skutków politycznych dla demokracji[16]. Jak piszą Hayek i Mises, możliwe są tylko dwie drogi rozwoju gospodarczego: system wolnej konkurencji i system socjalistyczny[17].


[1]  R. Tokarczyk, op. cit., s. 68.

[2]   Instytut Misesa, Czym jest „Ekonomia Austriacka”, tłum. J. Lewiński, http://www.mises.pl/60/ (stan na 7. VI. 2007)

[3]   R. Tokarczyk, op. cit., s. 68.

[4]    Podczas wojny wzrosła rola państwa w życiu politycznym, gospodarczym i społecznym. Państwa zaciągały pożyczki wewnętrzne i zagraniczne. Wiele zakładów pracy poddano kontroli państwa; wprowadzono reglamentację przydziału żywności i innych dóbr. Zob. A. Czubiński, Historia PowszechnaXXwieku, Poznań 2003, s. 122.

[5]   Instytut Misesa, Ludwig vonMises, tłum. J. Lewiński, http://www.mises.pl/48/ (stan na 7. VI. 2007)

[6]    F. A. von Hayek, Wprowadzenie, [w:] L. von Mises, Wspomnienia wraz z kompletną bibliografią Autora, Warszawa 2007, s. 15 – 16.

[7]   „Human Action” Ludwiga von Misesa, tłumaczone jest w chwili obecnej na język polski. Patronat nad wydaniem objął Instytut Misesa we Wrocławiu. Polskie wydanie ukaże się jesienią w 2007 roku. Zob. http://www.ha.mises.pl/pl/informacje/o_projekcie/ (stan na 7. VI. 2007)

[8]   Instytut Misesa, Ludwig vonMises, tłum. J. Lewiński, http://www.mises.pl/48/ (stan na 7. VI. 2007)

[9]   Instytut Misesa, Czy Mises był Polakiem?, tłum. W. Falkowski, http://www.ha.mises.pl/pl/informacje/ludwig_von_mises/ (stan na 7. VI. 2007)

[10] L. von Mises, Wspomnienia wraz z kompletną…, s. 70.

[11] Instytut Misesa, Czy Mises był Polakiem?, tłum. W. Falkowski, http://www.ha.mises.pl/pl/informacje/ludwig_von_mises/ (stan na 7. VI. 2007)

[12] Instytut Misesa, Ludwig vonMises, tłum. J. Lewiński, http://www.mises.pl/48/ (stan na 7. VI. 2007)

[13] Instytut Misesa, Czy Mises był Polakiem?, tłum. W. Falkowski, http://www.ha.mises.pl/pl/informacje/ludwig_von_mises/ (stan na 7. VI. 2007)

[14] R. Tokarczyk, op. cit., s. 68.

[15] A. Lubowski, Czar starych dobrych recept, „Polityka” nr 27, z 3 lipca 2004, s. 12.

[16]  R. Gwiazdowski, Od Genialnego Szkota do Genialnego Austriaka, [w:] L. von Mises, Wspomnienia wraz z kompletną…, s. 31.

[17] W. Kwaśnicki, op. cit., s. 110.

Liberalizm

Nazwa „liberalizm” pochodzi od łacińskiego określenia wolność (liberalis), którą cieszy się człowiek wolny (liber). Zanim stała się nazwą ideologii politycznej – liberalizmu – posiadała znaczenie apolityczne. W średniowieczu określano nią edukację przygotowującą do studiów wyższych – sztuki wyzwolone – (artes liberales). Współcześnie edukacja szanująca wolność edukowanych nazywana jest edukacją liberalną, w przeciwieństwie do edukacji autorytarnej.

W pełni polityczny sens zyskała nazwa „liberalizm” w deklaracji Napoleona Bonaparte z 1789 roku, który stwierdził, że „idee konserwatywne, opiekuńcze, liberalne odzyskały swoje prawa”, ale uczynił to w intencjach autorytarnych. W politycznych intencjach wolnościowych natomiast przemówili po raz pierwszy j ęzykiem liberalizmu w 1812 roku w Kortezach hiszpańskich parlamentarzyści nazywający się liberales. Pozostając pod wpływem francuskich haseł wolnościowych, sprzeciwiając się profeudalnej rojalistycznej frakcji parlamentarnej (serviles), domagali się ustanowienia świeckiej konstytucji i zagwarantowania wolności prasy. Mimo, że w Kortezach zwyciężyli wówczas zwolennicy absolutyzmu królewskiego, nazwa liberales kojarzona z radykalizmem, republikanizmem i sentymentami rewolucyjnymi utrwalała swoje miejsce w myśli i praktyce politycznej. Po 1820 roku, krążyła po Europie w charakterze zagrożenia dla feudalizmu i monarchizmu .

Liberalizm nawiązuje do nowożytnej angielskiej filozofii politycznej, zwłaszcza do prac Thomasa Hobbesa, Johna Locke’a. Jest ona również polityczną filozofią oświecenia, reprezentowaną i wyłożoną przez Jana Jakuba Rousseau i nieco później przez Immanuela Kanta. Liberalizm reprezentują jednak zwłaszcza pierwsze teorie utylitarne: Jeremiego Benthama i Johna Stuarta Milla, a także Adama Smitha i Thomasa Hilla Greena[1] [2]. W wielu opracowaniach dotyczących źródeł liberalizmu podkreśla się, że elementy tej ideologii można odnaleźć już u epikurejczyków, sofistów czy u stoików. Tym niemniej zalążki myśli liberalnej – jak wspomniano – powstały w wieku XVII. Z jednej strony tworzy się wtedy nowożytna szkoła prawa natury Samuela von

Puffendorfa i Hugo Grocjusza oraz, z drugiej strony, pojawiają się doktryny filozoficzne: Thomasa Hobbesa, Johna Locke’a, które staną się w niedalekiej przyszłości fundamentem myśli liberalnej. Doktryna umowy społecznej, którą proponują wspomniani autorzy, przekłada się na twierdzenie, że jednostki są jedynym źródłem władzy politycznej[3].

Liberalizm ukształtował się w rezultacie zwycięstwa rewolucji burżuazyjnej, w szczególności angielskiej, amerykańskiej i francuskiej. Dając wyraz dążeniom burżuazji do wolności gospodarczej i politycznej, uzasadniał racjonalność kapitalistycznego sposobu produkcji. Głoszona idea wolności, pojmowana również jako wolność konkurencji, opierała na rozwoju wolnego człowieka. Tą również drogą poszukiwano w Europie sposobów stopniowego skapitalizowania pozostałości feudalnych, co szczególnie zaznaczyło się w pierwszej połowie XIX wieku we Francji[4] [5] [6]. Mówiąc najogólniej, u jego źródeł znalazły się potrzeby nowych sił społecznych zainteresowanych rozwojem kapitalizmu – arystokracji, mieszczaństwa, burżuazji. Siły te, przy pomocy ideologii liberalizmu, pragnęły z jednej strony przeciwstawić się przestarzałej już myśli politycznej feudalizmu, z drugiej zaś strony wyrazić własne pragnienia i aspiracje .

Ojczyzną liberalizmu pozostaje bez wątpienia Wielka Brytania, która koncepcjami wigowskich konstytucjonalistów dopatruje się jego zalążków już w antycznych wzorach ustrojowych Anglo – Saksonów, Gotów, a nawet Trojańczyków. Wzory te miał zrekonstruować Locke w swej koncepcji uprawnień naturalnych . Przejęła je Francja, od niej Stany Zjednoczone Ameryki, nadając im wielki rozmach i wielkie ogólnoświatowe znaczenie. Z pewnym opóźnieniem znajdował się dla siebie miejsce liberalizm w innych krajach. W Niemczech, Włoszech, Rosji myśl liberalna była na ogół słaba i mało oryginalna, zaś w Polsce długo nie znajdowała warunków do rozwoju. Po załamaniu się w 1989 roku systemu państw socjalistycznych i dominującej w nich myśli marksistowskiej, liberalizm znalazł się w bardzo wygodnej, równocześnie odpowiedzialnej pozycji głównej ideologii politycznej współczesnego świata[7].

Ideologia liberalizmu, jako zróżnicowana wewnętrznie myśl polityczna, składa się z kilku idei o różnym rodowodzie, pozostającym ze sobą ostatecznie w zmiennych konfiguracjach, określanych zawsze w ostatecznym rozrachunku przez ideę wolności. W modelowym ujęciu są to kolejno idee: indywidualizmu, wolności, społeczeństwa, równości, sprawiedliwości, prawa, kapitalizmu, państwa i zmiany[8].

Idea indywidualizmu w najnowszych interpretacjach liberalizmu, jej spektrum, od indywidualizmu do wspólnotowości (communitarism), sytuuje się częściej bliżej jego centrum niż skrajności. Liberalny model, czy też wzór osobowy człowieka liberalizmu, miałaby ukazywać naukowa antropologia liberalna, ogarniająca wszystkie nauki społeczne. Idea wolności, w świetle najnowszych koncepcji liberalizmu, mieści spektrum od wolności pełnej po jej ograniczenia rygorystycznymi normami. Wolność jest kluczową ideą i jednocześnie wartością liberalizmu. Współcześnie liberałowie podkreślaj ą prymat wolności wśród idei i wartości liberalizmu przez wskazywanie, że jest ona naturalnym stanem człowieka i ludzkości. Stan doskonały pełnej wolności człowieka i ludzkości to stan natury. W stanie społecznym wolność jest już zawsze nienaturalną konstrukcją normatywną polegającą na większych lub mniejszych jej ograniczeniach[9] [10] [11].

[1] R. Tokarczyk, Współczesne doktryny polityczne, Zakamycze 1999, s. 40.

[2]  B. Kosiba, Liberalizm, [w:] Podstawowe kategorie polityki, pod red. S. Opary, D. Radziszewskiej – Szczepaniak, A. Żukowskiego, Olsztyn 2005, s. 376.

[3] Ibidem, s. 377.

[4] A. Sylwestrzak, Historia doktryn politycznych i prawnych, Warszawa 2000, s. 263.

[5] R. Tokarczyk, op. cit., s. 42.

[6]   W teorii państwa Locke dał wyraz swym dążeniom wolnościowym; był teoretykiem nowożytnej tolerancji i sformułował zasady państwa konstytucyjnego: podział władz i prawo większości do rządzenia. Zob. W. Tatarkiewicz, Historia filozofii, Warszawa 2002, t.2, s. 98 – 102.

[7] R. Tokarczyk, op. cit., s. 43.

[8]  Ibidem, s. 46.

[9]    R. Tokarczyk, Elementy składowe myśli politycznej współczesnego liberalizmu, [w:] Ideologia, doktryny i ruch polityczny współczesnego liberalizmu, pod red. E. Olszewskiego, Z. Tymoszuka, Lublin 2004, s. 29.

[10]   Kontraktualizm – pogląd głoszący, iż podstawę organizacji społeczeństwa – również władzy politycznej – stanowi porozumienie osób co do wzajemnych praw i obowiązków, zasad życia politycznego, społecznego i ekonomicznego, zagwarantowania praw naturalnych lub zapewnienia bezpieczeństwa. Za: Leksykon politologii, pod red. A. Antoszewskiego, R. Herbuta, Wrocław 1995, s. 170.

[11]   R. Tokarczyk, Elementy składowe myśli politycznej współczesnego liberalizmu, [w:] Ideologia, doktryny i ruch polityczny…, s. 30.

Działalność rzeczników prasowych w jednostkach penitencjarnych

Działalność rzeczników prasowych w jednostkach penitencjarnych i intertemporalne kształtowanie się uregulowań „prawnych” dotyczących tej działalności.
Powołanie Rzeczników Prasowych (dalej zwanych „rzecznikami”) w jednostkach organizacyjnych więziennictwa, nastąpiło w drodze wytycznych, które znalazły się w piśmie Zastępcy Dyrektora CZZK nr NOP – 408/94 z dnia 13.04.1994r. W treści tego pisma, które de facto informowało o planowanej naradzie rzeczników prasowych resortu sprawiedliwości, polecano podanie danych personalnych osoby – kandydata do wykonywania tych obowiązków w jednostce rejonowej z jednoczesnym poleceniem oddelegowania na w/ szkolenie.
O tym, że CZZK nie dysponował wtedy informacją, ani też jasnością co do funkcjonowania takiej funkcji w jednostkach świadczy jeden zwrot z wzmiankowanego pisma. Mianowicie mówi się o funkcjonariuszu, który „…wykonuje lub będzie wykonywał obowiązki rzecznika…”, a to oznacza, że praktyka jednostek w tym względzie była Centralnemu Zarządowi nie znana. Z całą pewnością w tym czasie żadna z jednostek penitencjarnych nie miała wyznaczonego rzecznika, a kontakty z mediami miały charakter chaotyczny, niezorganizowany i jeśli w ogóle miały miejsce to odbywały się na poziomie Naczelników jednostek i to tylko tych, którzy intuicyjnie przeczuwali rosnącą w naszym kraju społeczną i opiniotwórczą rolę prasy, radia i TV.
W piśmie tym można także znaleźć akapit świadczący o przewidywaniu powołania takiej funkcji w pozostałych jednostkach podstawowych, gdyż zobowiązano z góry osoby uczestniczące w naradzie do przygotowania i przeprowadzenia szkolenia ( wtórnie ) osób wykonujących funkcje rzecznika w jednostkach podległych Naczelnikowi rejonu.
Decyzją ówczesnego Naczelnika RAŚ Łódź zgłoszono mój udział w szkoleniu, ale dokumentację dotyczącą tej działalności miał przechowywać dział organizacyjno – prawny jednostki. Taka dwoistość, w moim przekonaniu wyniknęła z faktu „pochodzenia” pisma z Wydziału Organizacyjno – Prawnego Centralnego Zarządu. To z jednej strony. A z drugiej strony z powszechnego wśród Naczelników przekonania, że kierownicy działów penitencjarnych ( a takie stanowisko wtedy zajmowałem ) są najlepiej zorientowani w całokształcie spraw zakładu.
Jako uczestnik wskazanej narady dowiedziałem się, że obecność rzeczników prasowych więziennictwa była tam dość przypadkowa, gdyż meritum narady dotyczyło rzeczników prasowych prokuratur i sądów wysokich instancji, którzy to rzecznicy mieli już za sobą kilkuletnią działalność. Praktycznie żadne z prowadzonych zajęć, dyskusji i wykładów nie uwzględniały specyfiki i problematyki jednostek penitencjarnych. Może poza wystąpieniem ówczesnego Dyrektora CZZK dr Pawła Moczydłowskiego, który zreferował sytuację więziennictwa, kierując swój referat do licznie obecnych dziennikarzy.
Niemniej cala narada była pierwszym i bardzo interesującym zetknięciem się z podstawami warsztatu działalności rzecznika prasowego. Nie była szkoleniem o charakterze systemowym, ale wprowadzała w szeroki zakres problemów wynikających na styku mediów i instytucji wymiaru sprawiedliwości.
Kolejnym dokumentem, którego celem było zapewne porządkowanie działalności rzecznika w jednostce penitencjarnej było pismo Naczelnika Wydziału Organizacyjno – Prawnego CZZK nr NOP – 496/94 z dnia 06.05.1994 r., które nawiązywało do odbytej narady i nakazywało uwzględnienie „tez” w szkoleniu rzeczników jednostek podległych. W piśmie stwierdzano, że praca rzecznika winna opierać się o ustawę Prawo prasowe i tezy tegoż pisma. Główne tezy w ujęciu syntetycznym były następujące:
– rzecznicy winni być zorientowani we wszystkich problemach funkcjonowania jednostki i dlatego winni mieć zapewniony szybki i nieskrępowany dostęp do wszystkich członków kierownictwa jednostki. W tym także zagwarantowany udział w odprawach kierownictwa.
Ponieważ rzecznikami w większości zostali kierownicy penitencjarni teza ta była realizowana niejako bezpośrednio.
– po zaistnieniu wypadku nadzwyczajnego w jednostce, rzecznik winien naszykować komunikat na jego temat, licząc się z zainteresowaniem mediów.
W praktyce takich komunikatów nie przygotowywano, bo faktyczne zainteresowanie mediów takimi sytuacjami w tamtym momencie było jeszcze żadne. Obecnie też nie praktykuje się opracowywania komunikatów, gdyż dziennikarze bardziej wolą żywe, inteligentne słowo, niż suchy, przemyślany w szczegółach komunikat.
– rzecznicy winni w szerokim zakresie stosować uprawnienia wynikające z prawa prasowego, w tym w szczególności ze sprostowań i odpowiedzi na krytykę prasową, aż do wyczerpania trybu określonego w ustawie, co w skrajnym przypadku oznaczałoby proces sądowy.
Praktyka pracy rzeczników poszła w zupełnie innym od zalecanego kierunku. Mianowicie rzecznicy woleli zaprzyjaźnić się z mediami, uprawiając nieuświadomione Public Relations, niż działać następczo, chowając się za gardę przepisów ustawy, które i tak są nieskuteczne wobec siły środków przekazu. Podkreślam ten moment, gdyż były to początki budowania pozytywnego wizerunku Służby Więziennej, czego samorzutnymi prekursorami byli właśnie rzecznicy prasowi, wspierani przez mających poczucie nadchodzenia zmian, Naczelników jednostek.
– rzecznicy prasowi zostali zobligowani do dwukrotnego w miesiącu, przesyłania do CZZK wycinków prasowych z prasy lokalnej, które treściowo dotyczą więziennictwa. Ponadto winni wiedzieć o każdym przypadku wizyty w jednostkach rejonu ekip filmowych i telewizyjnych, pomimo tego, że zgodę na filmowanie miał wydawać Naczelnik jednostki. O działalności dziennikarzy zagranicznych należało informować niezwłocznie CZZK.
Dyspozycje te nie wiedzieć czemu, co do zasady są utrzymywane jako aktualne do dnia dzisiejszego.
– przywilejem rzecznika miało być uznane za niezbędne zaprenumerowanie do jego dyspozycji kompletu prasy centralnej. Zalecano także by, cyt. ” Ze względu na fakt, że wykonywanie funkcji rzecznika wiąże się z licznymi obowiązkami należy dostosować zakresy obowiązków funkcjonariuszy pełniących tę funkcję w ten sposób, aby umożliwić im wywiązywanie się z nałożonych na nich obowiązków.” Teza ta nigdy nie znalazła swej realizacji. Sprawowanie funkcji rzecznika odbywało się i odbywa na zasadzie dodatkowych obowiązków, ponad zwykły zakres czynności. A przecież dynamika kontaktów z mediami w ciągu minionych 5-ciu lat znacznie wzrosła i nie polega na sporadyczności. W tym miejscu wskazać trzeba, że nadal praktyką powszechna jest desygnowanie do tej funkcji kierowników działów penitencjarnych. Zaletą takich decyzji dyrektorów jest to, że osoby te są faktycznie najlepiej zorientowane w problematyce jednostek i najbliższe modelowemu specjaliście ds. PR co wykażę w dalszej części opracowania. Wadą natomiast jest fakt, że kierownicy penitencjarni zwykle należą do funkcjonariuszy najbardziej obciążonych różnorodnymi czynnościami i obowiązkami, często o znacznym stopniu odpowiedzialności, „ryzyka służbowego” i wymaganego bardzo dobrego poziomu ich wykonania.
Zdarza się także, tak jak to jest w moim przypadku, że Dyrektorzy jednostek biorą na siebie ciężar kontaktów z mediami, uznając, że jest to rozwiązanie praktyczne i racjonalne w konkretnej sytuacji kadrowej jednostki. Obejmując stanowisko dyrektora Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi w październiku 1998 r., tak właśnie postąpiłem. Nie chcąc marnować mojego kilkuletniego doświadczenia w tym zakresie, a także nie widząc w tej jednostce, w tamtym momencie, nikogo kto mógłby sprawować funkcję rzecznika na wysokim merytorycznie poziomie, sam jestem rzecznikiem kierowanej przez mnie jednostki. Na swego zastępcę w tym zakresie wyznaczyłem bardzo młodego stażem, ale zdolnego kierownika penitencjarnego, któremu na bieżąco służę przykładem, doświadczeniem, a także angażuję do wspólnych spotkań z dziennikarzami, opracowywania materiałów i udziału w ewentualnych audycjach radiowych lub telewizyjnych. Sądzę, że jest to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż pozwala kandydatowi uniknąć ogromnego stresu związanego z samotnym poznawaniem rzeczywistości medialnej, którego ja doświadczyłem.
Obecny stan rzeczy w tej problematyce obrazują po części powyższe uwagi. Dla pełnego obrazu należy jeszcze uwzględnić aktualny sposób pracy przedstawicieli mediów, który najkrócej można określić jako aktywny, chaotyczny i nastawiony na sytuacje i zdarzenia z dużym posmakiem sensacji.
Mając doświadczenia w pracy rzecznika w tak dużym mieście jak Łódź mogę przedstawić w pewnym uproszczeniu podstawowe cechy obrazujące układ mediów tego miasta i wynikające z niego niedogodności w relacjach rzecznik – media.
a).
Duża ilość gazet lokalnych lub centralnych mających swe redakcje w Łodzi (5), znaczna ilość stacji radiowych o zasięgu lokalnym (10) i stacji telewizyjnych (3).
W przypadku zaistnienia wydarzeń nośnych informacyjnie lub zwoływania konferencji prasowej, z rzecznikiem kontaktuje się w krótkim czasie duża liczba dziennikarzy, z których każdy chce dowiedzieć się czegoś oryginalnego (niedostępnego dla innych dziennikarzy) czym mógłby zaskoczyć czytelnika (widza – słuchacza). Oczywiście zapewnienie tej oryginalności nie jest możliwe co dziennikarze często zastępują nadinterpretacją danej sytuacji, dobudowaniem wątków przypuszczalnych lub wręcz przeinaczeniem.
Dostrzeżono także dążność dziennikarzy do uzyskania wyłączności na daną informację, co przy akceptacji przez Rzecznika mogłoby prowadzić do złamania Ustawy o Prawie Prasowym poprzez embargo informacyjne dla innych osób. Co innego jednak gdy rzecznik wychodzi w kierunku konkretnego dziennikarza z jak gdyby gotowym tematem i proponuje go na quasi „wyłączność”. Nie jest to sytuacja, która mogłaby być uznana za naruszenie prawa prasowego. Od pewnego czasu praktykuję ten sposób współpracy z dziennikarzami jako najlepszy rodzaj „sprzedaży” „dobrych” dla więziennictwa tematów. W ten sposób to ja decyduję co zostanie napisane w najbliższym czasie o mojej jednostce, a jednocześnie zaspokajam w sposób kontrolowany zapotrzebowanie mediów na więzienne tematy. Powyższe ma jeszcze jeden pozytywny aspekt, a mianowicie wiąże dziennikarza z jednostką i powoduje stałe podnoszenie poziomu Jego wiedzy o problematyce więziennej. Taka sytuacja dobrze rokuje na przyszłość w sensie unikania błędów i przeinaczeń, jakże częstych w publikacjach i programach o więziennictwie, skądinąd przecież nie zamierzonych i wynikających tylko z braku dostatecznej wiedzy o specyfice jednostki penitencjarnej i z niedostatków w aparacie pojęciowym dotyczącym wykonywania kary pozbawienia wolności i tymczasowego aresztowania.
b).
Niewiele redakcji stać jest personalnie na skierowanie określonego dziennikarza ( lub ich grupy) do zajmowania się daną problematyką na względnie długi czas, na tyle by dziennikarz opanował aparat pojęciowy obowiązujący na przykład w specyficznym kręgu zawodowym. Sytuacja ta jest w praktyce niezwykle irytująca i czasochłonna dla rzecznika, który z każdym kolejnym dziennikarzem musi budować podstawową, „pojęciową płaszczyznę porozumienia”.
Inaczej mówiąc, rzecznik, odpowiadając na proste w swej istocie pytanie dziennikarza, jest zmuszony do całego szeregu elementarnych wyjaśnień dotyczących podstawowych kwestii istotnych dla zrozumienia odpowiedzi. Potwierdza to tezę o konieczności wypracowywania stałej więzi z dziennikarzem, a najlepiej z kilkoma dziennikarzami reprezentującymi różne redakcje i różne media.
c).
Znacznym utrudnieniem w kontaktach z mediami jest fakt większej nośności informacji o wydarzeniach negatywnych ( np. tragicznych), niż o wydarzeniach pozytywnych ( np. osiągnięciach Służby Więziennej w polityce przepustkowej). Można zetknąć się z wypowiedziam i dziennikarzy wprost negującymi informacje o wydźwięku pozytywnym powodowanymi ich małą wartością „rynkową”.
d).
Wiele instytucji współdziała z jednostkami penitencjarnymi ( policja, prokuratury, sądy, urzędy, organizacje społeczne i inne ), a informacje z nich wypływające dotyczyć mogą pośrednio lub bezpośrednio więziennictwa. Niejednokrotnie są one wypaczone przez niewiedzę lub nawet celowo, dla skutecznego przerzucenia odpowiedzialności za zdarzenie lub sytuację, na inną niż macierzysta instytucję. Ten wielotorowy przepływ informacji umożliwia dziennikarzom próby manipulacji i konfrontowanie zdobytej wiedzy przez rozpytywanie różnych osób, których wypowiedzi mogą być nawet sprzeczne. Jednocześnie jest to dla dziennikarzy utrudnienie gdyż informacje i poglądy różnych instytucji na tę samą sprawę mogą być rażąco różne. Przykładem może być różnica w ocenie polityki przepustkowej artykułowana przez rzecznika sądu i rzecznika jednostki penitencjarnej, szczególnie w odniesieniu do zezwoleń udzielanych z powodów losowych przez sędziego penitencjarnego.
W tym miejscu należałoby jeszcze nawiązać do sytuacji prawnej jaka powstała w przedmiotowej problematyce po wejściu w życie z dniem 01.09.1996 r. Ustawy z dnia 26.04.1996 r. o Służbie Więziennej. Ustawa ta nakreślając trzy stopniową strukturę Służby Więziennej:

  • Centralny Zarząd Służby Więziennej z Dyrektorem Generalnym,
  • Okręgowe Inspektoraty Służby Więziennej z Dyrektorami Okręgowymi,
  • Zakłady Karne i Areszty Śledcze z Dyrektorami jako kierującymi jednostkami,
  • wyraźnie i konkretnie nakreśliła zadania, które odpowiadają szeroko rozumianemu działaniu PR.

W art. 6 ust. 4 pkt. 3 Ustawy znajdujemy, że jednym z obowiązków Dyrektorów Okręgowych jest współpraca z instytucjami państwowymi i samorządowymi. Oprócz tego, Minister Sprawiedliwości w Zarz. Nr 39/96/CZSW z dnia 20.08.1996 r. nałożył na Dyrektorów Okręgowych inne jeszcze zadania, w tym między innymi – utrzymywania kontaktów ze środkami masowego przekazu oraz nadzorowanie pracy rzeczników prasowych podległych jednostek organizacyjnych ( pkt.13 ww. Zarz. ). Zadaniem tym zajmowałem się osobiście w latach 1996 – 1998 będąc rzecznikiem prasowym OISW w Łodzi.
W art.7 ust.5 pkt.7 Ustawy znajdujemy natomiast, że jednym z obowiązków Dyrektorów jednostek podstawowych jest współdziałanie w zakresie realizacji zadań zakładu lub aresztu z właściwymi instytucjami państwowymi, samorządowymi i społecznymi oraz kościołami, związkami wyznaniowymi i osobami godnymi zaufania. Jako niekonsekwencję należy traktować fakt, że Dyrektor Generalny SW w dniu 27.09.1996 r. wydał analogiczne do ministerialnego Zarz. Nr 23 w sprawie szczegółowego zakresu działania Dyrektorów jednostek podstawowych, w którym nie znajdujemy ani jednego odniesienia do współpracy z instytucjami zewnętrznymi. Należy sądzić, że uznano zapis ustawowy za wystarczający, a przecież nie ma w nim mowy o kontaktach z mediami, które należą do obowiązków Dyrektora choćby z mocy Ustawy o prawie prasowym. Tak więc o tym, że w jednostkach działają rzecznicy prasowi wiemy z faktu, że Dyrektor Okręgowy ma obowiązek ich nadzorowania.
Wskazane przepisy w mojej ocenie są zupełnie wystarczające dla uznania, że jednostki penitencjarne zarówno poprzez swych rzeczników prasowych jak i inne piony służby mogą, a nawet powinny wykazywać się aktywnością w zakresie public relations. Przepisy te nie rażą nadmierną szczegółowością co pozwala na elastyczne (rozszerzające ) ich rozumienie i względną swobodę działania, jakże pożądaną dla efektywnego PR. Szkoda tylko, że za tymi uregulowaniami nie ustalono odrębnych zasad finansowania tej działalności, ale to już jak gdyby problem innego rodzaju.
Odnośnie zadań z opisywanego zakresu, którymi parał się Centralny Zarząd Zakładów Karnych jest mi wiadomo, o tym, że w tym okresie funkcja rzecznika prasowego była umiejscowiona w Wydziale Współpracy ze Społeczeństwem, powołanego specjalnie do tych zadań. Wzmiankę o istnieniu takiego wydziału znajdujemy w Zarz. Nr 3/96 Dyrektora CZZK z dnia 23.02.1996 r. w sprawie podziału czynności w kierownictwie CZZK. Wydział ten istniał równolegle z tzw. Wydziałem ds. Współpracy z Zagranicą.
Następnie Zarz. Nr 9 Dyrektora Generalnego SW z dnia 30 września 1997 r. w sprawie nadania regulaminu organizacyjnego CZSW, a właściwie sam regulamin zlikwidował ww. struktury i w zasadzie cały omawiany zakres zadań przypisał nowo zorganizowanemu Biuru Organizacyjno – Prawnemu (obsługa mediów i koordynowanie współpracy ze światem zewnętrznym). Nie mogę tutaj pominąć korzystnego faktu powołania wyodrębnionych Redakcji „Przeglądu Więziennictwa Polskiego” i „Forum Penitencjarnego”. Jak pokazuje teraźniejszość, regularne ukazywanie się ww. kwartalnika i miesięcznika robi wiele dobrego dla poprawiania reputacji naszej „firmy”, korygowania stosunków wewnątrz więziennictwa jak i budowy korzystnego wizerunku na zewnątrz. A to przecież nic innego jak klasyczne public relations.
Ponad opisane uregulowania prawne i podstawowe spostrzeżenia, nie dysponuję wystarczającą ilością innych danych i informacji, by zajmować ocenne stanowisko w sprawie skuteczności PR na szczeblu CZSW. Strukturalne uwarunkowania Centralnego Zarządu nie są także przedmiotem niniejszej pracy, stąd uznaję, że powyższe uwagi są zupełnie wystarczające dla zasygnalizowania zagadnienia.
Podnieść należy jeszcze jeden aspekt dotyczący ww. przepisów regulujących działalność Dyrektorów w zakresie kontaktów ze środowiskiem zewnętrznym. Otóż trudno oprzeć się wrażeniu, a nawet przekonaniu, że zarówno autorzy Ustawy jak i ww. Zarządzeń, mieli wgląd do projektowanych wówczas przepisów nowego Kodeksu Karnego Wykonawczego. Paralele intencji, sensu przepisów jak i konkretnych sformułowań są bardzo wyraźne. Dostrzegam to aktualnie, po ponad roku obowiązywania nowej kodyfikacji karnej. Powyższe jest rzadkim przejawem korzystnego myślenia perspektywicznego, co podkreślam.